Poranna szklanka wody z cytryną, octem albo miodem to dla wielu osób zdrowotna podstawa, mimo że wokół tego krąży mnóstwo obietnic. Jedne opierają się na fizjologii, inne powtarzają hasła bez pokrycia o oczyszczaniu oraz spalaniu tłuszczu. Warto rozdzielić rzetelne dane od powtarzanych mitów. Sprawdźmy prawdziwe działanie cytryny, octu jabłkowego, miodu, imbiru oraz temperatury napoju.
DLA CIEBIEFocaccia z łososiem i burratą - włoskie danie jak z restauracji
Woda bezpośrednio po przebudzeniu
Podczas nocy organizm traci od 300 do nawet 500 mililitrów wody przez oddech oraz pocenie się, dlatego poranne napicie się wody jest bardzo potrzebne. Sama woda ma 0 kcal oraz zero makroskładników, więc szybko uzupełnia niedobór, a do tego nie obciąża trawienia i diety odchudzającej. Nawet lekkie odwodnienie osłabia koncentrację, pogarsza nastrój oraz przekłada się na poranne bóle głowy. Wypicie jednej do dwóch szklanek wody w temperaturze pokojowej zaraz po przebudzeniu pobudza krążenie i poprawia czujność. Pragnienie rano jest słabe oraz mylące, więc łatwo nie połączyć kropek. Najlepiej pić powoli, małymi łykami, ponieważ duża porcja naraz szybciej "ucieka" przez nerki.
Cytrynowe oczyszczanie
Sok z połówki cytryny to około 15 mililitrów płynu. W tej ilości są 3 kcal oraz 6 miligramów witaminy C, więc jednej szklance daleko do dziennej normy tego składnika wynoszącej 75-90 miligramów. Popularna teoria o odkwaszaniu organizmu nie ma żadnych podstaw. Poziom pH krwi pilnują nerki oraz płuca i utrzymują go w wąskim zakresie około 7,4, niezależnie od tego, jaki napój trafi do żołądka. Kwas cytrynowy zostaje w ciele szybko rozłożony, więc nie zmienia odczynu krwi. Solidnym plusem jest witamina C, która poprawia wchłanianie żelaza z posiłku. Minusem jest kwas osłabiający szkliwo zębów, dlatego lepiej pić napój przez słomkę oraz po wypiciu przepłukać usta czystą wodą.
Ocet jabłkowy a cukier we krwi
Ocet jabłkowy zawiera 5-6 procent kwasu octowego oraz 3 kcal w łyżce stołowej. Badania na małych grupach dają do zrozumienia, że od 1 do 2 łyżek octu rozcieńczonego w wodzie i wypitego do posiłku obniża poposiłkowy skok glukozy o kilka do kilkunastu procent. Kwas octowy spowalnia opróżnianie żołądka, więc cukier z jedzenia wolniej trafia do krwi. Ocet poprawia też chwilowo wrażliwość na insulinę oraz nieznacznie tłumi apetyt. Działanie jest umiarkowane i nie zastępuje leczenia cukrzycy, więc nie ma co się łudzić. Ocet trzeba zawsze rozcieńczyć. Zaleca się łyżkę octu na szklankę wody, ponieważ nierozcieńczony drażni gardło oraz przełyk. Osoby biorące leki na cukrzycę lub moczopędne powinny wcześniej skonsultować to z lekarzem.
Poranne działanie miodu
Łyżka miodu waży z reguły 20 gramów, ma 60 kcal oraz 16 gramów cukrów, głównie fruktozy i glukozy. Rozpuszczenie miodu w ciepłej wodzie nie odbiera mu ani jednej kalorii, więc dla organizmu jest to nadal cukier podnoszący poziom glukozy. Woda gorętsza niż 40 stopni osłabia enzymy i antyoksydanty w nim zawarte, jednak nie zamienia miodu w truciznę, bo takie opinie też można spotkać w obiegu. Solidnym plusem jest łagodzenie podrażnionego gardła oraz kaszlu. Badania potwierdzają to działanie przy miodzie podawanym wieczorem. Minusem jest cukier, dlatego łyżka bardziej słodzi i podnosi cukier we krwi niż pomaga zdrowiu. Miodu nie wolno podawać dzieciom poniżej 1 roku życia z powodu ryzyka botulizmu.
Imbir oraz cynamon o poranku
Imbir zawiera gingerol, czyli związek łagodzący mdłości oraz uczucie ciężkości po jedzeniu. Badania potwierdzają jego pomoc przy nudnościach w ciąży już przy 1-1,5 grama dziennie. Świeżo starty korzeń rozgrzewa oraz pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych. Cynamon warto rozróżnić na dwie odmiany. Cejloński ma śladowe ilości kumaryny, natomiast tańsza cassia zawiera jej dużo, a nadmiar kumaryny potężnie obciąża wątrobę. Bezpieczna dzienna dawka to około 0,1 miligrama kumaryny na kilogram masy ciała, więc kilka gramów cassii dziennie łatwo ją przekracza u drobnej osoby. Łyżeczka cynamonu ma około 6 kcal oraz może nieznacznie obniżyć poranny cukier na czczo.
Ogórek, mięta i elektrolity
Plasterki ogórka oraz listki mięty zamieniają zwykłą wodę w napój ze świeżym smakiem, jednak nie dodają zbytnio wartości odżywczych. Ogórek to w 95 procentach woda, 12 kcal na 100 gramów i niewielkie ilości potasu oraz witaminy K. Kilka plasterków w szklance wprowadza do wody ich znikomą część. Główna korzyść jest taka, że smakowa woda zachęca do wypijania większej ilości płynów o poranku, więc łatwiej utrzymać należyte nawodnienie przez cały dzień. Mięta dodaje mentolowy aromat oraz lekko orzeźwia. Elektrolity, czyli głównie sód, potas oraz magnez, uzupełnia się dopiero po mocnym poceniu, długim treningu powyżej godziny lub biegunce. Upały to też dobry czas na takie uzupełnienie. Zwyczajny poranek ich nie wyczerpuje, dlatego napoje izotoniczne rano nie są potrzebne.
Zimna czy ciepła woda
Woda zimna zmusza organizm do ogrzania jej do temperatury ciała, więc spala przy tym odrobinę energii. Ogrzanie pół litra wody, która ma 5 stopni, pochłania średnio 16 kcal, więc dla odchudzania jest to tyle, co nic. Popularna teza o rozpędzaniu metabolizmu ciepłą wodą również nie znajduje potwierdzenia. Ciepła woda daje głównie odczucie rozluźnienia brzucha oraz łagodniej działa na wrażliwe zęby i gardło. Zimna z kolei orzeźwia i na krótko poprawia czujność po przebudzeniu. Bardzo lodowata porcja na pusty żołądek u niektórych osób wywołuje przejściowy dyskomfort. Temperatura napoju to przede wszystkim kwestia własnego komfortu, a nie zdrowotnej przewagi jednej opcji nad drugą.
Największą wartością porannej szklanki jest po prostu nawodnienie, a dodatki wpływają głównie na smak. Ocet jabłkowy nieznacznie łagodzi skok cukru po posiłku, imbir uspokaja żołądek, jednak żaden z tych składników nie oczyszcza organizmu, nie zmienia jego pH ani nie spala tłuszczu. Warto pić napój, który smakuje oraz zachęca do regularnego picia, bez oczekiwania cudów.