Sięgaj po nią, zamiast zajadać się słodyczami. Może wspierać serce, ale jest haczyk
Większość z nas kojarzy ją z dzieciństwem i wakacjami w Grecji czy Turcji. Choć na sklepowych półkach, uginających się od batonów i ciastek, często o niej zapominamy. Ten bliskowschodni przysmak to coś więcej niż tylko słodka przekąska. Odpowiednio wybrany może być potężnym wsparciem dla naszego organizmu.
Często o niej zapominamy, a lata temu była bardzo popularna. Nasze babcie jadały ją na deser i cieszyły się jej wyjątkowym smakiem. Chałwa to jeden z najstarszych deserów świata, a jej bazą są ziarna sezamu. To właśnie one sprawiają, że w przeciwieństwie do tradycyjnych słodyczy chałwa dostarcza nam nie tylko cukru, ale też masy wartościowych tłuszczów, witamin i minerałów. Trzeba tylko wybrać dobry produkt, bo skład tych sklepowych często pozostawia wiele do życzenia.
Warstwowe ciasto z kremem chałwowym, orzeszkami i sezamkami. Prawdziwe mistrzostwo
Z czego powstaje chałwa i co można w niej znaleźć?
Podstawą są: miazga z nasion oleistych (najczęściej sezamu, rzadziej słonecznika lub orzechów) oraz karmel lub miód. Aby nadać jej odpowiednią strukturę, masę poddaje się napowietrzaniu i wyrabianiu, aż powstanie charakterystyczna, krucha i włóknista konsystencja.
W sklepach znajdziemy wiele wariantów tego przysmaku. Do najpopularniejszych dodatków należą:
- kakao i gorzka czekolada,
- bakalie, takie jak pistacje, orzechy włoskie czy migdały,
- wanilia,
- suszone owoce.
Dlaczego mówi się, że chałwa wspiera serce i zdrowie?
To zasługa sezamu. Jest on skarbnicą fitosteroli, czyli związków, które pomagają obniżać poziom złego cholesterolu (LDL) we krwi, co bezpośrednio przekłada się na lepszą kondycję naczyń krwionośnych i serca. Dodatkowo chałwa zawiera spore ilości witaminy E, zwanej "witaminą młodości", która chroni komórki przed starzeniem, oraz witamin z grupy B, wspierających układ nerwowy. Znajdziemy w niej także magnez, wapń oraz przeciwutleniacze. Dzięki nim ten słodki blok pomaga dbać o kondycję kości, a nawet może poprawiać wygląd cery.
Największy haczyk, czyli kiedy chałwa staje się bezwartościowa
Pamiętaj, że nie każda tabliczka ze sklepu zasługuje na miano zdrowej. Wiele popularnych marek, chcąc obniżyć koszty produkcji, faszeruje ten przysmak zbędnymi dodatkami. Najlepsza chałwa to taka z krótkim składem: miazga sezamowa, miód i ewentualnie orzechy. Jeśli na etykiecie widzisz syrop glukozowo-fruktozowy, utwardzone tłuszcze roślinne, sztuczne barwniki czy konserwanty, odłóż produkt na półkę. To po prostu puste kalorie, które zamiast pomagać, obciążają wątrobę i podnoszą poziom cukru w niebezpieczny sposób.
Drugim haczykiem jest kaloryczność, bo 100 gramów produktu może dostarczać nawet 500-600 kcal. Dlatego, mimo prozdrowotnych właściwości, należy ją dawkować z umiarem. Możesz zjeść kawałek chałwy do kawy, ale pochłanianie całej tabliczki na raz i to codziennie nie jest dobrym pomysłem.
Kto powinien unikać chałwy?
Niestety, mimo swoich zalet, nie każdy może zajadać się tym przysmakiem. Ze względu na bardzo wysoką zawartość cukru i tłuszczu, powinny na nią uważać:
- osoby z cukrzycą i insulinoopornością,
- alergicy,
- osoby zmagające się z nadwagą i z problemami z kompulsywnym objadaniem się,
- osoby z chorobami układu pokarmowego (np. zapaleniem trzustki, chorobami jelit).