Ugotowali 350 porcji leczo. Wszystko rozeszło się w 20 minut

Na festiwalu "Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów" w Ochli pod Zieloną Górą ugotowano na ogromnej patelni leczo z mnóstwem mięsa, które rzadko jemy na co dzień. Ponad 2 godziny pichcenia, mieszania i doprawiani, a już po 20 minutach gar świecił pustkami. Chętnych było tak wielu, że zabrakło łyżek.

Na festiwalu pod Zieloną Górą ugotowano leczo na 350 porcjiNa festiwalu pod Zieloną Górą ugotowano leczo na 350 porcji
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Canva, Facebook
Anna Galuhn

W niedzielę, 30 sierpnia, Zagroda Kamienna w skansenie w Ochli zamieniła się w miejsce pełne regionalnych smaków. Odwiedzający mogli spotkać producentów tradycyjnej żywności, posłuchać występów artystycznych i zobaczyć kulinarne zmagania na dużą skalę. Największe emocje wzbudziło jednak leczo przygotowywane na ogromnej patelni.

Nad ogromną patelnią podgrzewaną na wolnym powietrzu stanęli Łukasz Porycki, członek zarządu województwa lubuskiego, oraz szef kuchni Tomasz Proc. Nie było to zwykłe leczo – do patelni trafiły lokalne mięsa i produkty, których na co dzień nie kupi się w jednym markecie.


WIDEO
Leczo z młodą kapustą do słoików. Prosty i sprawdzony przepis na zimę


Leczo z Lubuskiego zrobiło furorę

Tomasz Proc przejechał aż 270 km, aby zgromadzić wszystkie składniki od regionalnych producentów. W lubuskiej wersji leczo znalazły się m.in. kiełbasy z dzika, sarny i jelenia, wędzony na zimno boczek z dzika oraz smalec z mangalicy. Dopiero po obsmażeniu mięsa na patelnię trafiły warzywa, czosnek i ostre papryczki.

– Ponad 50 proc. powierzchni województwa to lasy, więc nie mogło zabraknąć dziczyzny, ale to nie tylko dziczyzna, ale również nasze warzywa z województwa lubuskiego. Tomek tutaj przyprawia bardzo mocno, ale jak widzicie to jest wielka patelnia, więc przypraw musi być odpowiednio dużo – mówi Łukasz Porycki na nagraniu z imprezy.

Skala gotowania wymagała solidnych przygotowań. Same warzywa krojono przez 13 godzin, a gdy okazało się, że patelnia jest większa niż początkowo zakładano, kucharze musieli dokupić kolejną porcję składników. W pracach pomagały także rodziny obu autorów dania. Tomasz Proc mówi, że ilość przypraw, które wsypał do leczo, wystarczyłaby mu na miesiąc gotowania w domu.

Leczo podano o godz. 12.00. Początkowo przygotowano 300 misek, ale szybko okazało się, że to za mało. Organizatorzy poprosili wystawców o dodatkowe naczynia, a kolejka po gorącą porcję regionalnego przysmaku była tak długa, że nie mieściła się w kadrze. Z relacji wydarzenia wynika, że ponad 350 porcji rozdano w około 25 minut.

Lubuskie leczo ma trafić do domowych kuchni

Autorzy zapowiadają, że to nie koniec historii lubuskiego leczo. Przepis ma zostać opracowany w wersji na cztery porcje, aby mieszkańcy regionu mogli odtworzyć go we własnych kuchniach i dopasowywać do swoich smaków.

Pomysłów na kolejne odsłony lubuskiej potrawy nie brakuje. Łukasz Porycki zwrócił uwagę, że nadchodzący sezon na grzyby może być świetną okazją do wzbogacenia leczo o kurki lub inne leśne dodatki. Taka wersja dobrze podkreśliłaby charakter dania opartego na dziczyźnie, papryce i produktach od lokalnych dostawców.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE