NewsyPoprosił o dokładkę pieczywa w czasie wesela. Zachowanie kelnera wszystkich wbiło w krzesła

Poprosił o dokładkę pieczywa w czasie wesela. Zachowanie kelnera wszystkich wbiło w krzesła

Pixabay/Freepik
Pixabay/Freepik

26.05.2023 13:50

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Sezon komunijny powoli się kończy, a rozkręca czas wesel. Co za tym idzie, można spodziewać się wielu anegdot związanych z tym tematem. Jedną ze swoich przygód podzieliła się nasza czytelniczka. Pani Matylda postanowiła przytoczyć historię, w której na własnej skórze odczuła, że kelner nie zawsze jest miły, a książki nie należy oceniać po okładce. Zachowanie kelnera na długo zostanie w jej pamięci.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu, jednak nasza czytelniczka wciąż nie może pogodzić się z tak złośliwym i prefidnym zachowaniem kelnera na jednym z przyjęć weselnych, na którym była gościem.

"Gdy przyjechaliśmy do lokalu, w którym odbywało się przyjęcie weselne kuzyna mojego męża, byłam pod wrażeniem. Restauracja znajdowała się pod Tarnowem w jakimś lasku. By do niej dojechać, trzeba było wyjechać wąską uliczką pod całkiem sporą górkę. Klimat cudowny. Dużo drewna, kamienia. Idze się zakochać. Wszystko wyglądało naprawdę pięknie. Zarówno ja, jak i moi bliscy, byliśmy zachwyceni. Wszystko zmieniło się jednak już po kilku godzinach" - pisze pani Matylda.

Mimo że lokal był przytulny, a okolica malownicza, kiedy obsługa zaczęła podawać dania, a później przekąski, nasza czytelniczka coraz bardziej przekonywała się, że powiedzenie o tym, że "nie wszystko złoto, co się świeci".

"Początkowy zachwyt szybko prysł. Obiad był nawet smaczny, ale kiedy zaczęto wydawać przekąski. No cóż... Nie byliśmy zachwyceni. Wcale nie były smaczne. Kiedy je jedliśmy, prawie każdy miał wrażenie, że większość z nich była zrobiona 'po taniości'. Na stołach ogólnie prawie cały czas brakowało jedzenia. Obsługa nie bardzo donosiła cokolwiek od początku. Jedynie to, co postawiono tuż po obiedzie i tyle. Kiedy przyszła druga kolacja wszyscy wyczekiwali z niecierpliwością. W dodatku wyglądała naprawdę pięknie. Płonące szaszłyki robiły duże wrażenie. Do pierwszego kęsa. Szybko okazało się, że i w tym przypadku tylko wygląd był zadowalający. Goście prawnie nie ruszyli tego dania. Od razu było czuć, że do jego przygotowania wykorzystano najtańszą z możliwych kiełbas (o ile kiełbasą można to nazwać). Coś okropnego. Już pierwszy kęs wyplułam w chusteczkę" - czytamy dalej.
Pixabay
Pixabay

Bezczelne zachowanie kelnera

Jednak samo jedzenie w tym lokalu nie było najgorszą rzeczą, którą przytacza pani Matylda. Równie mocno zaskoczyło ją zachowanie jednego z kelnerów. Żenujące, to chyba mało powiedziane.

"Kiedy już późną nocą wszyscy byli bardzo głodni. Jeden z kuzynów męża stwierdził, że 'zje chociaż kanapkę z szynką'. Wtedy okazało się, że na stole nie ma pieczywa. Zawołał więc jednego z kelnerów i grzecznie poprosił o to, aby dołożył chleb do koszyczka. Ten nawet nic nie odpowiedział, tylko ze skwaszoną miną odwrócił się na pięcie i odszedł. W sumie nie wiedzieliśmy, czy poszedł po pieczywo, czy też może zignorował prośbę. Po chwili jednak wrócił z koszykiem wypełnionym chlebem. Jednak zamiast położyć go na stół w miejsce pierwszego, pustego, ostentacyjnie rzucił kuzynowi prosto pod nos. Zrobił to z taką złością na twarzy i siłą, że nawet nie wiem, jak to skomentować. Chyba cały stół słyszał to, co się stało. Po wszystkim również odwrócił się na pięcie i odszedł. Bez jakiegokolwiek słowa".

Co myślicie o takim zachowaniu kelnera? Czy doświadczyliście podobnych zachowań? A może sami przeżyliście coś podobnego?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także