Niektórzy są zdania, że w lesie można było znaleźć wiele najróżniejszych grzybów. Faktycznie, w części regionów tak się zdarzyło. Ludzie wychodzili z lasów z pełnymi koszami, nawet słyszeliśmy o nowych rodzajach grzybów. Niestety, tego nie można powiedzieć o całym kraju. W wielu miejscach o grzyby było trudno. Grzybiarze przyznają, że ten sezon był najsłabszy od wielu lat.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOMakaron idealny na Halloween. Przerażająco smaczny
W tym roku było ciężko o grzyby
Tak naprawdę ocena tegorocznego sezonu nie jest prosta. Z jednej strony mamy grzybiarzy, którzy go wychwalają, a z drugiej są osoby, które negatywnie wypowiadają się na ten temat. W wielu rejonach było ciężko o grzyby, trzeba było godzinami chodzić po lesie, by cokolwiek znaleźć. Pani Bożena, rozmówczyni Fakt.pl żaliła się na kiepski sezon.
– Od dziesięciu lat chodzę na grzyby i takiego słabego grzybowego roku dawno nie było – mówi.
Jej zdaniem tak tragiczny sezon na grzyby jest wynikiem niesprzyjającej pogody. Latem praktycznie nie padało, a teraz może i jest mokro, ale za to zimno, a owoce lasu niezbyt lubią taką aurę. Dlatego też tak ciężko znaleźć je w lesie.
Ceny powinny być wysokie...
... ale tak wcale nie jest. Pani Bożena, która handluje grzybami przy drodze Szyczno-Warszawa wyjaśnia, o co tutaj chodzi:
– Za pojemniczek podgrzybków trzeba u mnie zapłacić tylko 10 zł, droższe są prawdziwki i zielonki.
U Pani Bożeny grzyby mają konkurencyjną cenę, a na przykład na słynnych portalach aukcyjnych podgrzybki kosztują 12 złotych. Trzeba przyznać, że to dość tanio. Wszystko jednak przebił jeden grzybiarz z Dworzakowa. Zbieracz zażądał od kupujących zapłaty w wysokości 40 zł za kilogramowy koszyk tychże grzybów.