Kolejka ustawiła się jeszcze w nocy. Trudno uwierzyć, że takie pączki wciąż mają wzięcie
Kolejka do tej cukierni w Warszawie rośnie z godziny na godzinę. Przed tłustym czwartkiem cały zapas pączków wyprzedawał się mniej więcej do godziny 14:30. Przed osobami stojącymi na końcu ogonka jeszcze 3 godziny czekania, więc jest duża szansa, że odejdą z kwitkiem. Ale stoją wytrwale i twierdzą, że warto stać dla takich pączków.
Mamy zdjęcia z godziny 12:30 spod warszawskiej cukierni "Zagoździński" przy ul. Górczewskiej. Już w poprzednich dniach ustawiały się tu gigantyczne kolejki, ale dzisiaj padł rekord. Za kartonikiem z pączkami trzeba wystać nawet 3 godziny. Dobrze, że mróz odpuścił, bo byłoby ciężko.
Najsłynniejsze krakowskie pączki - stoją po nie kolejki
Po jakie pączki taka kolejka?
W środku fajerwerków nie ma. Cukiernia sprzedaje tradycyjne pączki z marmoladą wieloowocową. Dostępna jest wersja z lukrem, bez lukru lub z cukrem pudrem. Wydaje się, że to nic takiego, ale okazuje się, że przepis pochodzi z 1925 roku. W stałej ofercie są również małe pączki bez nadzienia, ale w dniach od 9 do 17 grudnia takie nie są dostępne – wszystkie ręce zagniatają tradycyjne duże pączki, bo na nie jest teraz najwięcej zamówień.
Kto był sprytny, zamówił pączki z wyprzedzeniem i tylko czeka na odbiór. Osoby, które tego nie zrobiły, prawdopodobnie obejdą się smakiem i będą musiały szukać pączków w innych cukierniach. A po godzinie 15:00 może to być problem nawet w marketach.
Ile za pączki na Górczewskiej?
Cena jest niższa niż za pączki u Magdy Gessler, więc jeśli składniki są dobrej jakości, to nawet bardziej się opłaca. Za jednego tradycyjnego pączka z marmoladą zapłacisz jedynie 6 złotych. Oczywiście nikt nie stoi w takiej kolejce po jedną sztukę.
Cukiernia w tłusty czwartek jest otwarta od 9 rano, ale jeszcze przed świtem kolejne osoby ustawiały się przed zamkniętymi drzwiami. Teraz ogonek skręca za kolejny blok na warszawskiej Woli.