Kosztują grosze, a działają jak naturalny smar na stawy. Dorzucam do niedzielnego rosołu

Ten tani dodatek do rosołu przez lata był traktowany jak kuchenny odpad, choć potrafi mocno poprawić smak i konsystencję wywaru. Po długim gotowaniu oddaje do zupy składniki, które sprawiają, że rosół staje się bardziej treściwy i lekko kleisty.

Kurze łapki dorzucam do rosołuKurze łapki dorzucam do rosołu
Źródło zdjęć: © fot. Adobe Stock
Paulina Hermann

Kurze łapki są bogate w tkankę łączną, skórę, chrząstki i kolagen, dlatego świetnie sprawdzają się w rosole, bulionie oraz domowych galaretach. Po długim gotowaniu uwalniają żelatynę, która nadaje wywarowi charakterystyczną gęstość i sprawia, że po schłodzeniu może lekko tężeć. To właśnie ten efekt wielu osobom przypomina "naturalny smar" dla stawów.

Wielkanocna galareta drobiowa w formie babki. Nikt jej nie przeoczy na świątecznym stole

Co dają kurze łapki?

Kurze łapki zawierają dużo kolagenu, czyli białka budującego między innymi skórę, ścięgna, więzadła i chrząstki. Podczas gotowania kolagen przechodzi częściowo w żelatynę, dzięki czemu rosół robi się pełniejszy, bardziej aksamitny i mniej wodnisty. To szczególnie widać po schłodzeniu wywaru. Jeśli zupa tężeje, oznacza to, że łapki oddały do niej sporo substancji żelujących.

Taki wywar może być dobrym dodatkiem do diety osób, które chcą wspierać stawy, skórę i układ ruchu. Dostarcza aminokwasów potrzebnych organizmowi do odbudowy i utrzymania tkanek łącznych.


Kurze łapki poprawiają też smak rosołu. Najlepiej łączyć je z mięsem drobiowym, marchewką, pietruszką, selerem, porem, cebulą, liściem laurowym, zielem angielskim i pieprzem.

Do czego wykorzystać kurze łapki?

Najprostsze zastosowanie to rosół. Wystarczy dorzucić kilka dokładnie oczyszczonych łapek do garnka razem z mięsem, włoszczyzną i przyprawami. Wywar warto gotować powoli, na małym ogniu, przez 2–3 godziny. Kurze łapki sprawdzą się też w bulionie do sosów, risotta, zup kremów i dań jednogarnkowych. Można ugotować większą porcję wywaru, przecedzić go, ostudzić i przechowywać w lodówce przez 2–3 dni. Dobrze nadaje się również do mrożenia. Po rozmrożeniu wystarczy dodać go do sosu albo zupy, żeby danie miało więcej smaku i lepszą konsystencję.

Z łapek można przygotować także galaretę drobiową. Po długim gotowaniu wywar naturalnie tężeje, więc często nie trzeba dodawać dużej ilości żelatyny. Do środka można dołożyć gotowane mięso z kurczaka, marchewkę, groszek, jajko i natkę pietruszki. To stara, prosta kuchnia, ale dobrze zrobiona nadal ma sens. Niektórzy przygotowują kurze łapki także po azjatycku: duszone w sosie sojowym, czosnku, imbirze i chili.

Na co uważać?

Kurze łapki trzeba umyć, usunąć pazury i sprawdzić, czy nie mają zabrudzeń ani resztek żółtej skóry. W wielu sklepach można kupić je już częściowo przygotowane, ale i tak warto obejrzeć każdą sztukę przed wrzuceniem do garnka.

Trzeba uważać również na ilość tłuszczu i soli w gotowym daniu. Same łapki nie są problemem, ale rosół często dosala się z rozmachem, a potem jeszcze podaje z makaronem i dodatkowymi przyprawami. Osoby z nadciśnieniem, chorobami nerek albo zaleceniem ograniczania sodu powinny pilnować ilości soli w wywarze. Ostrożność jest wskazana także u osób z dną moczanową i problemami z kwasem moczowym. Wywary mięsne i długo gotowane buliony mogą zawierać puryny, które u części osób nasilają dolegliwości.

Źródło artykułu: Pysznosci.pl
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE