Restauracja, szybki burger czy kultowy kebab? Sprawdziliśmy, gdzie Polacy jadają "na mieście"
Domowy obiad ma swój urok, ale czasem każdy z nas ma ochotę odłożyć fartuch i oddać się w ręce profesjonalistów. Gdzie najchętniej zaglądamy, gdy dopadnie nas głód poza domem? Najnowsze badanie przeprowadzone przez panel Ariadna na zlecenie redakcji Pysznosci.pl rzuca nowe światło na nasze kulinarne wędrówki.
Szukamy nie tylko klasyki, ale i nowoczesnych akcentów – od aromatycznej zupy ramen, w której króluje pasta miso, po idealnie chrupiącą włoską pizzę. Badanie przeprowadzone na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna dla serwisu Pyszności pokazuje ciekawe preferencje Polaków w kwestii stołowania się "na mieście".
Elegancja kontra wygoda, czyli restauracyjny boom
Choć żyjemy w biegu, wciąż potrafimy docenić celebrację posiłku. Jak wynika z badania dla Pysznosci.pl, najpopularniejszym wyborem Polaków są klasyczne restauracje, które wskazało aż 30 proc. ankietowanych. To tam szukamy pełnych dań, obsługi kelnerskiej i wyjątkowej atmosfery. Tuż za nimi plasują się jednak sieciówki typu fast-food (26 proc.). Co nas tam przyciąga? Przede wszystkim powtarzalność smaku i szybkość. Złociste frytki czy soczysty burger to dla wielu z nas "bezpieczna przystań", gdy czas nagli, a żołądek domaga się uwagi.
Wyjątkowy bar na mapie Krakowa. "Przemycamy przepisy naszych mam"
Pizza i kebab – duet, który rządzi polską ulicą
Jeśli mowa o jedzeniu poza domem, nie mogło zabraknąć dwóch absolutnych klasyków. Pizzerie wybiera 22 proc. badanych. Nic w tym dziwnego – zapach świeżo pieczonego ciasta i ciągnący się ser to coś, czemu trudno się oprzeć niezależnie od wieku. Z kolei kebabownie, które odwiedza 13 proc. z nas, stały się już niemal narodowym sportem Polaków. To szybka, sycąca i stosunkowo tania opcja, która wygrywa dostępnością niemal na każdym rogu. Co ciekawe, mimo ogromnej popularności nowoczesnych dań, wciąż pamiętamy o tradycji – do barów mlecznych zagląda 10 proc. ankietowanych, szukając tam smaku pierogów jak u mamy w przystępnej cenie.
Nowy trend w gastronomii: stolik dla jednej osoby
Dane statystyczne to jednak nie wszystko. Eksperci zauważają, że zmienia się sama filozofia wyjścia "na miasto". Coraz częściej restauracja nie jest tylko miejscem spotkań towarzyskich, ale przestrzenią do osobistej celebracji smaku. O tym niezwykle ciekawym trendzie na 2026 rok mówi Magdalena Tomaszewska-Bolałek, orientalistka i badaczka kulinarna:
- Trendem, który stoi w opozycji, jest "stolik dla jednej osoby". Coraz więcej osób przychodzi do restauracji nie po to, żeby spotkać się ze znajomymi, tylko żeby cieszyć się jedzeniem. [...] To nie jest już coś, czego nie wypada czy głupio jest jeść samemu. Możemy jak najbardziej pójść sami do restauracji, zamówić jedzenie i cieszyć się nim w samotności - wyjaśnia ekspertka.
To podejście widać w rosnącej popularności barów z kuchnią azjatycką (6 proc.) czy nowoczesnych bistro (6 proc.), gdzie chętnie wpadamy na szybką, ale wysokiej jakości porcję ulubionych smaków. Miska gorącego ramenu czy autorska kanapka w lunch barze to idealne propozycje dla tych, którzy chcą celebrować posiłek solo i po prostu cieszyć się chwilą dla siebie.
Głodni wrażeń (nie tylko smakowych)
Nasze wybory pokazują, że jedzenie na mieście to dla nas coś więcej niż tylko zaspokojenie głodu. To sposób na spędzenie czasu z bliskimi, ale coraz częściej także czas na odrobinę zdrowego egoizmu. Co ważne, 23 proc. Polaków wciąż deklaruje, że w ogóle nie jada poza domem. Dla jednych to kwestia oszczędności, dla innych przekonanie, że "u siebie smakuje najlepiej". Bez względu na to, czy należysz do tej grupy, czy jesteś stałym bywalcem restauracji, mapa smaków Polski jest niezwykle barwna.
A ty, do której grupy należysz? Wolisz wielką biesiadę z przyjaciółmi przy pizzy, czy może zdarza ci się celebrować smak ulubionego dania przy "stoliku dla jednej osoby"? Podziel się z nami swoimi kulinarnymi zwyczajami w komentarzach.