Kurozwęki wtajemniczonym kojarzą się dobrze z największą w Polsce hodowlą bizonów, jednak wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to także jeden z najbardziej oryginalnych kulinarnych adresów w województwie świętokrzyskim. Restauracja działająca przy pałacu nie opiera swojej oferty na modzie, lecz na produkcie, który od lat buduje tożsamość tego miejsca. To właśnie możliwość spróbowania mięsa bizona była głównym powodem mojej wizyty. Okazało się jednak, że sam obiad jest tylko częścią znacznie ciekawszego doświadczenia.
WIDEODania z bizona w Polsce? Ta restauracja ma ich mięso w menu
Od browaru do pałacu. Już samo miejsce robi ogromne wrażenie
Zwiedzanie rozpoczyna się tuż za bramą kompleksu. Po prawej stronie znajduje się Browar Popiel, gdzie można spróbować piw warzonych na miejscu i regionalnych produktów. Kilka kroków dalej spomiędzy drzew wyłania się zabytkowy pałac otoczony rozległym parkiem, fosą i spacerowymi alejkami. Przed rozpoczęciem wizyty warto kupić bilet obejmujący wybrane atrakcje. Oprócz zwiedzania pałacu dostępne są między innymi safari bizonów, labirynt oraz inne aktywności przygotowane dla odwiedzających. Dzięki temu łatwo spędzić tutaj kilka godzin, a restauracja staje się naturalnym przystankiem podczas zwiedzania całego kompleksu.
Mięso z bizona - przyjeżdżają tutaj goście z całej Polski
Największą atrakcją pozostaje oczywiście karta dań. Carpaccio, burger, gulasz, pieczeń, steki czy pierogi z mięsem bizona to propozycje, których nie spotyka się na co dzień. Na początek wybrałem carpaccio podane z oliwą, kaparami, dojrzewającym serem, oliwkami i pomidorkami koktajlowymi. Delikatne mięso świetnie komponowało się z dodatkami i pozwalało poczuć jego charakterystyczny smak.
Następnie na stole pojawił się gulasz z bizona. Aromatyczny sos z dodatkiem warzyw był dobrze doprawiony i bardzo przyjemny, choć samo mięso mogłoby być nieco bardziej kruche. Zdecydowanie większym zaskoczeniem okazał się sezonowy krem ze szparagów – prosty, intensywny w smaku i przygotowany z dużą dbałością o szczegóły.
Na pochwałę zasługuje również obsługa oraz sposób prowadzenia restauracji. W menu znalazły się krótkie informacje o historii pałacu, hodowli bizonów i samym mięsie, dzięki czemu posiłek zyskuje dodatkowy kontekst. Po obiedzie warto zajrzeć do sklepu z regionalnymi wyrobami, gdzie w witrynie m.in. znalazłem smalec i kiełbasę słoikową z bizona. Następnie polecam wybrać się na spacer do wybiegów. Jeśli dopisze szczęście, stado bizonów będzie można obserwować z bardzo bliskiej odległości.
Kulinarne doświadczenie. To miejsce warto wpisać na swoją listę
Pałac Popielów w Kurozwękach udowadnia, że najlepsze kulinarne odkrycia często znajdują się z dala od największych miast. Trudno wskazać drugie miejsce w Polsce, które w tak naturalny sposób łączy historię, przyrodę i autorską kuchnię opartą na mięsie bizona. Nawet jeśli nie wszystkie dania okazały się idealne, całość pozostawia bardzo dobre wrażenie i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych restauracji regionu. Jeśli planujecie wycieczkę po ziemi sandomierskiej i szukacie miejsca, które zaskoczy nie tylko widokami, ale przede wszystkim smakiem, Kurozwęki powinny znaleźć się na szczycie waszej listy.
Artykuł jest częścią letniej edycji cyklu Wirtualnej Polski #JedziemyWPolskę.