Wypatrzyłam w Biedronce nietypową wędlinę. Nie spodziewałam się takiego mięsa w dyskoncie
Wielkanocne zakupy w popularnych dyskontach potrafią zaskoczyć. Przeglądając lodówki w Biedronce, natknęłam się na produkty, których zazwyczaj szuka się w luksusowych delikatesach. Mięso z bizona – bo o nim mowa – trafiło na półki w formie wędlin. Czy to tylko marketingowy chwyt na święta, czy produkt wart swojej ceny? Sprawdziłam smak, a o opinię o składzie zapytałam znaną dietetyk kliniczną, Roksanę Środę.
Sezon przedświąteczny to czas, w którym sieci handlowe prześcigają się w oferowaniu produktów typu "premium". Bizon w Biedronce pojawił się w trzech odsłonach: jako szynka zawędzana, kiełbasa podsuszana oraz paluszki (kabanosy). Postanowiłam przetestować dwa pierwsze produkty i sprawdzić, czy egzotyczne mięso faktycznie robi różnicę.
Domowa kiełbasa z piekarnika. Połącz 2 rodzaje mięs i aromatyczne przyprawy
Szlachetny zapach i wysoka cena. Ile kosztuje bizon w dyskoncie?
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to cena. Za kiełbasę podsuszaną zapłacimy 16,99 zł (250 g), natomiast szynka zawędzana kosztuje 14,99 zł za zaledwie 70 g. W przeliczeniu na kilogram, szynka z bizona to wydatek rzędu ponad 200 złotych. Czy warto?
Po otwarciu opakowań w kuchni uniósł się bardzo przyjemny, intensywny zapach wędzonki. Kiełbasa jest aromatyczna, wyrazista w smaku i, co ważne, bardzo dobrze obiera się ze skórki. Nie kruszy się przy krojeniu i jest świetnie doprawiona. Z kolei szynka to propozycja dla fanów delikatności – jest krucha, chuda i ma intensywny wędzony zapach.
Kiełbasa z bizona pod lupą dietetyka. Czy skład idzie w parze ze smakiem?
Choć wrażenia smakowe są pozytywne, warto zajrzeć na drugą stronę opakowania. Okazuje się, że w przypadku kiełbasy, bizon jest jedynie dodatkiem do... wieprzowiny.
– Kiełbasa podsuszana ma naprawdę niezły skład, co jest jej ogromną zaletą. W składzie można zauważyć dodatek azotynu sodu, jednak w większości produktów, to dość standardowy dodatek, który ma utrzymać świeżość produktów na dłużej. Dodatkowym atutem jest fakt, że w 100g gotowego wyrobu zużyto sporą ilość mięsa, jednak warto zwrócić uwagę, że jest to głównie mięso wieprzowe. Bizon jest tylko niewielkim dodatkiem – zauważa Roksana Środa, dietetyk kliniczna znana z programu "MasterChef".
Ekspertka zwraca również uwagę na wysoką zawartość soli, która w produktach podsuszanych jest standardem, ale może być problematyczna dla osób z nadciśnieniem.
Szynka z bizona – luksusowy produkt czy wysokoprzetworzona wędlina?
Drugi z testowanych produktów, szynka zawędzana, ma aż 91 proc. mięsa z bizona, co brzmi imponująco. Jednak tutaj skład budzi więcej wątpliwości dietetycznych niż w przypadku kiełbasy.
– Skład tego produktu wypada już zdecydowanie gorzej niż skład kiełbasy podsuszanej. Znajdziemy tu standardowy zestaw dla przetworzonych wędlin: stabilizatory (trifosforany), wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy) oraz substancję konserwującą (azotyn sodu). Oprócz tego, zbędny dodatek cukru w postaci glukozy. Wszystko to sprawia, że z dobrej jakościowo wędliny przechodzimy w kategorię produktów wysokoprzetworzonych, które na co dzień warto ograniczać. Jednak zaletą jest ilość mięsa z bizona – wylicza Roksana Środa.
Mimo to dietetyczka widzi też plusy: bardzo niską zawartość tłuszczu (2 g) i wysoką zawartość białka (19 g) na 100 g produktu.
Czy mięso z bizona jest zdrowe?
Bizon sam w sobie jest mięsem niezwykle wartościowym. Jest chudszy niż tradycyjna wołowina, a przy tym bogaty w żelazo hemowe i witaminy z grupy B. Niestety, forma podania w postaci marketowej wędliny nieco te wartości obniża.
– W formie przetworzonej wędliny, bizon traci nieco swoje "supermoce" przez dodatki technologiczne, a tym samym staje się produktem wysokoprzetworzonym. Spośród trzech produktów zdecydowanie najlepiej wypada kiełbasa podsuszana – ma najprostszy i najlepszy skład – podsumowuje dietetyczka.
Produkty z bizona z Biedronki to bez wątpienia ciekawa alternatywa dla tradycyjnej szynki czy schabu. Jeśli szukasz czegoś, co zaskoczy gości przy wielkanocnym śniadaniu i cenisz wyrazisty, wędzony aromat, te wyroby mogą być strzałem w dziesiątkę.
Pamiętajmy jednak o radzie ekspertki: traktujmy je jako ciekawostkę i "produkt rekreacyjny", a nie stały element codziennego jadłospisu. Ze względu na stopień przetworzenia i cenę, najlepiej sprawdzą się jako wykwintny dodatek na świątecznym półmisku wędlin.