Lewandowski zjadł kultowy kebab. Miał specjalną prośbę o sos
Robert Lewandowski potrafi zaskoczyć nie tylko na boisku, ale i w codziennym życiu. Kapitan reprezentacji Polski dotrzymał nietypowej obietnicy i wybrał się na kultowego warszawskiego kebaba. Towarzyszyli mu znani influencerzy, a samo zamówienie oraz niespodziewana wpadka przy kasie błyskawicznie stały się hitem sieci.
Cała akcja to efekt obietnicy, jaką piłkarz złożył podczas charytatywnego streamu organizowanego przez Łatwoganga. Robert Lewandowski słowa dotrzymał i wspólnie z nim oraz Bagim wybrał się na wspólny posiłek. Wybór panów padł na legendarny lokal "Efes", czyli kultowy kebab znajdujący się na warszawskiej Saskiej Kępie. Obecność jednego z najlepszych napastników świata wywołała poruszenie, a kulisy tej wizyty odsłoniły kilka zaskakujących faktów z życia prywatnego gwiazdora.
Bułeczki a la ziemniaki z ziemniaczano-serowym farszem. Na jednej porcji się nie skończy
Kebab u Roberta Lewandowskiego
Chociaż piłkarz słynie z rygorystycznej diety, którą od lat opiekuje się jego żona Anna, tym razem pozwolił sobie na odrobinę grzesznych uciech. W końcu cheat meal raz na jakiś czas należy się nawet zawodowym sportowcom. Lewandowski zdecydował się na klasyczny lawasz. Piłkarz poprosił o sos mieszany, jednak jego specjalnym życzeniem było to, aby nałożono go w bardzo małej ilości.
Podczas jedzenia Robert wyznał, że na co dzień w Barcelonie w ogóle nie jada kebabów – ten przysmak funduje sobie wyłącznie podczas wizyt w Polsce.
Spór o pizzę i wpadka przy płaceniu
Podczas wizyty w lokalu nie zabrakło luźnych rozmów o ulubionych smakach. Panowie poruszyli odwieczny temat ulubionych dodatków do pizzy. Okazało się, że Lewandowski do pizzy chętnie dodaje ketchup (w przeciwieństwie do Łatwoganga, który preferuje majonez). Włosi zapewne złapaliby się za głowę, słysząc o tych eksperymentach sosowych. Wybuchł również stary jak świat spór o pizzę hawajską. Robert jednoznacznie opowiedział się po stronie zwolenników owoców na cieście.
- Ananas nr 1 chłopaki - obwieściłm znany piłkarz z pełnym przekonaniem
Bagi, nawiązując do swojego słynnego tekstu internetowego "koleżanka zapłaci", rzucił w stronę piłkarza zmodyfikowaną wersję: "Kolega zapłaci za nas". Karta postanowiła jednak spłatać figle. Okazało się, że wielomilionowe kontrakty w świecie futbolu nie chronią przed złośliwością rzeczy martwych, gdy przychodzi do opłacenia zwykłego "fast foodu".
- O, nie ma środków na koncie - zauważył nieco zawstydzony piłkarz, gdy terminal bezlitośnie odrzucił transakcję.
Sytuację na szczęście błyskawicznie uratował Łatwogang, który uregulował rachunek za całą trójkę. Teraz influencer może oficjalnie chwalić się w internecie, że postawił obiad samemu kapitanowi reprezentacji. Obsługujący zamówienie pracownik lokalu "Efes" wykorzystał okazję i zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z piłkarzem i influencerami. To z pewnością niezła reklama dla i tak już znanego kebaba.