Pszczelarz ostrzega: tak nas oszukują na miodzie. Ciężko wykryć podróbkę

Dziś miód dostać można w każdym supermarkecie i to nieraz w atrakcyjnych cenach. Płynne złoto kusi ze sklepowej półki, ale nie zawsze jest warte wydanych na nie złotówek. W rzeczywistości masowa produkcja i globalne łańcuchy dostaw sprawiły, że to, co nazywamy miodem, coraz częściej jest jedynie rafinowanym syropem cukrowym doprawionym aromatami.

Jak rozróżnić miód sztuczny od prawdziwego?Jak rozróżnić miód sztuczny od prawdziwego?
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Ewa Malinowska

W zalewie sztucznego miodu coraz ciężej się odnaleźć, a coraz częściej można dać się oszukać. Pojawiają się podpowiedzi, by testować go zapałką czy obserwować, jak zachowuje się na talerzyku. Prawda jest jednak brutalna: nowoczesne techniki fałszowania miodu są tak zaawansowane, że potrafią idealnie imitować te fizyczne właściwości.

Syrop fruktozowo-glukozowy lub syrop z ryżu, kukurydzy czy buraków cukrowych, odpowiednio zagęszczony i przefiltrowany, bez trudu przejdzie większość domowych testów. Istnieje tylko jeden, stuprocentowo skuteczny i niezawodny sposób na to, jak nie dać się nabrać i nie płacić za podróbki. I o tym m.in. rozmawiałam z Patrykiem Radomskim w jego pasiece na Pomorzu - nie koloryzuje, jak wygląda od kulis praca pszczelarza, a później rynek zbytu.


WIDEO
Chcesz kupić dobry miód? Nie sugeruj się tylko ceną i ładnym słoikiem


Dlaczego fałszuje się miód?

Odpowiedź jest prosta: to gigantyczny i opłacalny biznes. Miód jest trzecim najczęściej fałszowanym produktem spożywczym na świecie – zaraz po oliwie z oliwek i mleku. Wyprodukowanie prawdziwego miodu wymaga czasu, sprzyjającej pogody, zdrowych rodzin pszczelich i ogromu ciężkiej pracy pszczelarza. Tymczasem produkcja syropu cukrowego w fabryce trwa chwilę i kosztuje ułamek tej ceny.

Europejski Związek Pszczelarzy Zawodowych w 2024 przeprowadził badanie w niemieckich supermarketach. W słoikach z miodem poszukiwali DNA pszczół oraz charakterystycznych pyłków roślinnych, by udowodnić, które z nich są fałszywe, a które naprawdę pochodzą z ula. Wynik był zatrważający: aż 80 proc. zebranego miodu było podrobione lub zanieczyszczone tanimi syropami cukrowymi. Podobne badanie przeprowadzono także rok wcześniej w Serbii, gdzie stwierdzono podobny odsetek wadliwego miodu – 88 proc. Na etykiecie kusił "miód pszczeli" uzupełniony grafikami tradycyjnych pasiek, a wyrób w słoiku koło prawdziwego ula co najwyżej stał w magazynie.

Nawet jeśli etykieta kusi rustykalnym wyglądem i kolorowymi napisami, to często okazuje się, że przepłacamy za sam cukier.

Jak odróżnić fałszywy miód od prawdziwego?

Patryk Radomski z pasieki Mr Honey wyjaśnia, że tak naprawdę niejeden pszczelarz nie odróżniłby miodu sztucznego (profesjonalnie przygotowanego i aromatyzowanego) od prawdziwego bez specjalistycznych badań laboratoryjnych, więc tym bardziej problem może mieć z tym samym konsumentem. Sposób na pewność, że nie zostaliśmy nabici w butelkę, jest jeden.

- Trzeba po prostu znać swojego pszczelarza - wyjaśnia ekspert.

To jedyna gwarancja. Żaden domowy test ze szklanką wody, zapałką czy talerzykiem nie da nam takiej pewności, jaką daje zaufane źródło i bezpośredni kontakt z człowiekiem, który te pszczoły dogląda.

Miód ze sklepu - czy ma prozdrowotne właściwości?

Nawet jeśli założymy optymistyczny scenariusz, że kupiony w markecie tani miód faktycznie został zebrany przez pszczoły, najczęściej jest on już pozbawiony jakichkolwiek prozdrowotnych właściwości. Winny jest proces technologiczny przygotowania go do masowej sprzedaży.

– Większość miodów przemysłowych, takich, które są w bardzo dużych sieciach, te importowane i tak dalej, one są po prostu przegrzane. Miód transportowany jest w wielkich beczkach. Aby go potem sprawnie rozlać do słoików, musi zostać upłynniony w wysokiej temperaturze. Przez to widzimy w nich nie krystalizację, a pasteryzację. Miód już nie ma tych cennych właściwości. Jest po prostu słodyczą – mówi właściciel pasieki Mr Honey.

W temperaturze powyżej 40 stopni Celsjusza bezpowrotnie giną cenne enzymy, inhibitory, witaminy oraz związki biologicznie czynne. Taki produkt staje się zwykłym, jałowym słodzikiem.

Warto też pamiętać o złotej zasadzie krystalizacji: każdy prawdziwy miód (z wyjątkiem akacjowego, który potrafi pozostać płynny nawet przez rok) ulega krystalizacji w ciągu kilku tygodni lub miesięcy od zbioru. Jeśli kupujesz w środku zimy miód wielokwiatowy czy lipowy, który jest idealnie płynny i przejrzysty, możesz założyć z góry, że został on mocno przegrzany lub jest sztucznie sfalsyfikowany.

Fałszywi pszczelarze, czyli co AI robi z branżą miodową

Sprawdzony pszczelarz to podstawa. Najlepiej rozglądać się w swojej okolicy i popytać wśród znajomych, bo poczta pantoflowa bywa tutaj najlepszym źródłem informacji. Wyszukiwanie w internecie nie zawsze może wyjść nam na dobre, ponieważ oszuści nauczyli się doskonale podrabiać wizerunek tradycyjnego pszczelarza.

– Są firmy, które na zamówienie przygotują dla ciebie markę miodową od ręki. Zaprojektują rustykalne logo, wymyślą chwytliwą nazwę sugerującą tradycyjną rodzinną pasiekę na Mazurach czy w Bieszczadach, rozleją miód importowany i nakleją ładne etykiety. Te firmy ula na oczy nie widziały. Ich "pasieka" to klimatyzowane biuro i linia rozlewnicza – przestrzega Patryk.

Zdjęcia wygenerowane przez AI lub pobrane z bazy to najważniejszy sygnał ostrzegawczy. Jeśli na profilu pasieki widzimy wyłącznie perfekcyjne, pozowane zdjęcia jak z bazy fotograficznej czy memów, przedstawiające uśmiechniętego staruszka z brodą, powinna nam się zapalić czerwona lampka.

Prawdziwy, uczciwy pszczelarz pokazuje swoją codzienność. Jeśli w social mediach pasieka pokazuje cały proces, oprowadza po pasiece, pokazuje relacje z miodobrania, walkę z chorobami pszczół i chwali się swoją pracą, warto to docenić i to właśnie w takich miejscach robić zakupy.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE