Trudno uwierzyć, że ludzie to jedzą. Na sam widok robi się słabo
Świńskie uszy to jeden z tych składników, które zniknęły z nowoczesnych kuchni, a przecież potrafią być zaskakująco dobre. Kiedy je przygotowujesz, masz wrażenie, że robisz coś bardzo tradycyjnego, trochę "z dawnych czasów", ale efekt smakuje tak świeżo i oryginalnie, że można by je spokojnie podać w modnym bistro obok domowych kiszonek. Są lekko sprężyste, kwaśne, aromatyczne i idealne na przekąskę. I to taką, którą naprawdę łatwo zrobić — wystarczy odrobina cierpliwości.
Poniżej dostajesz przepis, który jest klasyką w Polsce, na Litwie i w Rosji — ale odnajdzie się też w kuchniach azjatyckich, gdzie takie przekąski są absolutnym hitem.
Boczek ugotowany w łupinach cebuli. Po prostu palce lizać
Marynowane świńskie uszy - przepis
Składniki:
- 2-3 świńskie uszy,
- 1 duża cebula,
- 3 liście laurowe,
- 5 ziaren ziela angielskiego,
- 10 ziaren pieprzu,
- 2 ząbki czosnku,
- sól.
Zalewa:
- 1 szklanka octu 10 proc.,
- 1 szklanka wody,
- 2 łyżki cukru,
- ½ łyżeczki soli,
- 1 cebula pokrojona w piórka,
- 4-5 ziaren pieprzu,
- 1 liść laurowy.
Sposób przygotowania:
- Oczyść i przygotuj uszy. Dokładnie je umyj, usuń ewentualne włoski (można je opalić palnikiem lub nad gazem).
- Włóż uszy do dużego garnka, zalej wodą i dodaj cebulę, liść laurowy, ziele angielskie, pieprz i sól. Gotuj ok. 1,5-2 godziny, aż będą miękkie, ale wciąż sprężyste. Wyjmij, ostudź i pokrój w cienkie paseczki — takie "na jeden kęs".
- Do rondelka wlej wodę, ocet, dodaj cukier, sól, liść laurowy i pieprz. Podgrzej, aż cukier się rozpuści.
- Dorzuć cebulę i lekko przestudź. Włóż pokrojone uszy do słoika i zalej zalewą. Zakręć i odstaw do lodówki na minimum 12 godzin, a najlepiej 24.
Kiedy wyciągasz słoik następnego dnia, możesz podać je dokładnie tak, jak lubisz. Jedni jedzą je same, jak ogórki małosolne. Inni kładą na chleb z musztardą. A jeśli masz ochotę na coś bardziej egzotycznego, wystarczy dodać świeży ogórek, odrobinę chilli i łyżeczkę sosu sojowego — nagle robi się z tego street-food rodem z chińskiego baru.
Uniwersalna przekąska
Choć u nas traktuje się je raczej jako przekąskę "dla odważnych", w kuchniach świata są prawdziwym hitem. W Chinach dodaje się je do sałatek i pikantnych sosów. Na Filipinach trafiają do słynnego sisig — siekanego, pikantnego dania z chrupiącymi kawałkami mięsa. W Rosji i na Litwie marynuje się je niemal tak samo jak ogórki. A w Polsce? Tu wciąż kojarzą się z barami mlecznymi i domowymi zaprawami, ale coraz częściej wracają na stoły — trochę z sentymentu, trochę z ekonomii, a trochę dlatego, że po prostu są świetne.
Marynowane świńskie uszy to ten rodzaj przepisu, który zaskakuje na każdym poziomie: i smakiem, i prostotą, i tym, jak świetnie odnajduje się w nowoczesnej kuchni. Spróbujesz raz — i nagle zaczynasz się zastanawiać, dlaczego właściwie przestaliśmy je robić. Jeśli lubisz kulinarne ciekawostki, to będzie twój hit. Jeśli lubisz kwaśne, wyraziste przekąski — tym bardziej. A jeśli po prostu chcesz spróbować czegoś innego niż zwykle, to właśnie masz gotowy pomysł.