Jesienią większość grzybiarzy wypatruje przede wszystkim borowików, podgrzybków i maślaków. W tej gorączce łatwo przeoczyć mniej znane gatunki. Gąska sosnowa, czyli Tricholoma matsutake, może jednak przyciągnąć uwagę charakterystycznym, korzennym aromatem – właśnie ta cecha jest szczególnie ceniona w krajach azjatyckich.
WIDEORolada z udek kurczaka z kurkową pastą i sosem. Prawdziwa uczta dla podniebienia
Ten sam gatunek, ale niekoniecznie ta sama cena
Mateusz Kubarek, ekspert od grzybów wielkoowocnikowych i specjalista terenowy związany ze Stowarzyszeniem Fungarium, potwierdza, że polska gąska sosnowa i japoński rarytas to dokładnie ten sam gatunek. Ale to nie znaczy, że jak znajdziemy taki owocnik w polskim lesie, to będzie on tyle samo wart, co w Japonii.
– Nawet owocniki pochodzące z Azji nie posiadają jednej z góry określonej ceny. Zależy ona od wielu czynników, takich jak stopień rozwoju, stan owocników, ich wygląd, aromat czy miejsce pochodzenia. W Japonii preferowane są owocniki pochodzące z tego kraju. Co więcej, istnieją regiony, które słyną z matsutake i to właśnie owocniki z nich pochodzące są uznawane za towar najbardziej luksusowy – wyjaśnia Mateusz Kubarek w rozmowie dla Pyszności.
Najbardziej cenione są młode, jędrne owocniki o zwartym miąższu i wyraźnym zapachu. Ich wartość obniżają nawet drobne uszkodzenia, zabrudzenia, obecność larw muchówek czy ślady po żerowaniu ślimaków, a nawet mniej estetyczne przebarwienia na kapeluszach. Cenę dyktuje też sezon – im więcej pojawia się owocników, tym bardziej spada ich wartość rynkowa.
Ekspert podaje przykład z 2021 r., gdy trzy owocniki o łącznej masie około 70 g sprzedano na aukcji za 7600 dolarów. Czyli w przeliczeniu na kilogram wyszłoby ponad 108 tysięcy dolarów, a przy obecnym kursie byłoby to ponad 400 000 zł.
Jak dzisiaj wygląda liczba stanowisk w Polsce?
W środowisku grzyboznawców duże emocje wzbudziło odkrycie stanowiska gąski sosnowej przez Beatę Starowicz, znaną jako Grzybiarka z gór, w 2021 r. Z tego miejsca (okolice Zawoi w Małopolsce) pochodzą zdjęcia, które udostępnił nam do artykułu Daniel Chacewicz ze Stowarzyszenia Fungarium. Wcześniejsze stanowisko opisano w 1921 r. w Gdańsku, a kolejne w sierpniu 2023 r. w okolicach Tenczyna (woj. małopolskie).
– Na chwilę obecną wiemy o trzech stanowiskach, na których potwierdzono występowanie tego gatunku oraz jednym o niezweryfikowanym statusie. Natomiast śledząc grupy o tematyce grzybowej w mediach społecznościowych, kilkukrotnie widziałem w tym roku zapytania o identyfikację tego gatunku, zatem może się okazać, że liczba stanowisk w tym roku nam się powiększy – opowiada Mateusz Kubarek.
Gąska sosnowa owocnikuje od sierpnia do października, czyli w tym samym czasie, gdy lasy odwiedzają tłumy miłośników grzybobrania. To zwiększa szanse na odkrycie nowych stanowisk, ale jednocześnie sprzyja przeoczeniom. W "borowikowej gorączce" potrafimy zupełnie nie zwracać uwagi na inne gatunki.
- 1
Gąski sosnowe łatwo przeoczyć
Gąski sosnowe łatwo przeoczyć
- 2
Gąska sosnowa ze stanowiska Beaty ...
Gąska sosnowa ze stanowiska Beaty Starowicz "Grzybiarki z gór"
Można zbierać, ale nie wolno sprzedawać
Chociaż gąska sosnowa jest jadalna, nie znajduje się na liście grzybów dopuszczonych w Polsce do obrotu handlowego. Oznacza to, że jej legalna sprzedaż nie jest możliwa.
– Jeśli pytamy o to, czy można legalnie zarobić na polskich gąskach sosnowych, odpowiedź może być tylko jedna: nie. Skoro jest to gatunek niedopuszczony do obrotu handlowego, nie ma możliwości legalnej sprzedaży jego owocników w Polsce – wyjaśnia ekspert.
Jednak okazuje się, że Polak i tak znajdzie sposób, aby zarobić na rzadkich gatunkach grzybów.
– W przypadku innych rzadkich gatunków spotkałem się z procederem polegającym na odpłatnym oprowadzeniu po stanowiskach, gdzie występują. Ale to raczej sytuacje epizodyczne i nie upatrywałbym w tym szansy na szybki i łatwy zarobek – dodaje Mateusz Kubarek.
Dlaczego gąski sosnowej nie ma na liście?
Ekspert nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na liście grzybów dopuszczonych do sprzedaży nie ma wielu gatunków, które są jadalne, w tym złotoborowika wysmukłego, zwanego borowikiem amerykańskim, którego z roku na rok jest coraz więcej w polskich lasach. W przypadku gąski sosnowej Mateusz Kubarek zwraca uwagę na rzadkość występowania i czynniki kulturowe.
– W Polsce gatunek ten jeszcze do niedawna uznawany był za wymarły, a przy tym nawet historycznie nie był aż tak popularny w naszym regionie, jeśli chodzi o jego wykorzystanie w kuchni, jak w krajach azjatyckich. A zatem wydaje się, że ustawodawca nie widział potrzeby umieszczania go na liście gatunków dopuszczonych do obrotu – przypuszcza ekspert.
Uważaj na podobne grzyby trujące
Jednocześnie podkreśla, że owocniki można legalnie zbierać, o ile odbywa się to zgodnie z zasadami obowiązującymi w lesie. Najważniejsza pozostaje jednak pewna identyfikacja, ponieważ gąskę sosnową można pomylić z innymi trującymi gatunkami, np. włośnianką korzeniastą (Hebeloma radicosum), gąską ognistą (Tricholoma focale). Zaś w przypadku mniej doświadczonych grzybiarzy możliwa jest także pomyłka z pieczarką leśną (Agaricus sylvaticus), pieczarką okazałą (Agaricus augustus) czy opieńką ciemną (Armillaria ostoyae).
Jeśli nie masz pełnej pewności co do gatunku, nie wkładaj owocników do koszyka ani nie próbuj go w kuchni, nawet po obróbce termicznej – niedawno pisałam o tym, jak bardzo jest to niebezpieczne na przykładzie popularnej i dawniej jedzonej olszówki. W przypadku rzadkich i mało znanych gatunków jedna pomyłka może skutecznie odebrać przyjemność z udanego grzybobrania.