Zabrałem dzieci do lodziarni Magdy Gessler. Ich słowa na temat lodów mnie rozbroiły
Postanowiłem zabrać dziatwę na lody do słynnej "Ice Queen Magda Gessler". Ta decyzja padła szybko i bez głębszego zastanowienia. Analiza budżetu mogłaby mnie przecież zniechęcić. Sprzedałem więc samochód i prawą nerkę... no dobrze, aż tak źle nie było. W każdym razie przed wyruszeniem do "Królowej Lodu" nie omieszkałem sprawdzić stanu konta. W końcu o cenach w lokalach Magdy Gessler mówi się na mieście sporo, a wydźwięk tych plotek rzadko bywa pozytywny. Ale wysokość rachunku to tylko jedno — a co z jakością? O tym musiałem się przekonać na własnej skórze.