Magda Gessler chwaliła ciasto, ale życie napisało swój scenariusz
Aby zrozumieć kontekst tego kulinarnego eksperymentu, musimy cofnąć się do do 2025 roku do 3. odcinka 31. sezonu "Kuchennych Rewolucji". Magda Gessler przybywa do jednego z lokali Pizza Lover przy Nowym Świecie w Lublinie. O pomoc prosi ją właściciel, który wyznaje, że wpadł w gigantyczną spiralę długów. Słynna restauratorka wkracza do pizzerii, zamawia klasyki i… następuje zwrot akcji. Gessler jest zachwycona kunsztem Dawida. Chwali ciasto za lekkość, puszystość i idealne wypieczenie. Punktuje jednak przekombinowane menu i brak przytulności w samym lokalu.
WIDEOKulinarne zaskoczenie po "Kuchennych Rewolucjach". Na widok tej pizzy Włoch by zemdlał
Wnętrze przechodzi metamorfozę, zyskuje ciepłe barwy i nową nazwę – Dieci Finestre (10 Okien). Karta zostaje uproszczona i wzbogacona o tradycyjne, włoskie przystawki. Rewizyta kończy się sukcesem, a ludzie walą do lokalu oknami i drzwiami. Happy end?
Nie do końca. Dziś włoska nazwa ostała się głównie na paragonach, z menu zniknęły wybitne przystawki, a lokal – pod starym szyldem Pizza Lover – serwuje już tylko placki i poza sezonem ogródkowym raczej nie pęka w szwach. Biznes opiera się głównie na dowozach. Właściciel prężnie działa jednak w mediach społecznościowych i to właśnie tam zaatakowała nas reklama sezonowego hitu: pizzy-jagodzianki.
Pizza z jagodami? Ten eksperyment łamie stereotypy
Poszłam na tę pizzę ze sporą dozą sceptycyzmu. Pizza na słodko to żaden wynalazek, ale nigdy nie pałałam miłością do placków obciążonych Nutellą, bananami i bitą śmietaną. Jak się okazało – w tym przypadku byłam w ogromnym błędzie. Mało brakowało, a ominęłoby mnie absolutne zaskoczenie tego lata.
W ciemno zakładałam, że dostanę słono-tłustą napoletanę, posypaną z wierzchu garścią owoców, podbitą ulepkiem. Tymczasem ciasto było wybitnie lekkie, z puszystymi, chrupiącymi brzegami. Wilgotne jagody mieszały się z budyniem i gęstymi kleksami słodkiego mascarpone. Całość oprószono cukrem pudrem i – co okazało się strzałem w dziesiątkę – otartą skórką z cytrusów. Zest rewelacyjnie przełamał słodycz i nadał całości orzeźwiającego finiszu. Wbrew pozorom ten eksperyment wcale nie był słodkim ulepkiem. Wręcz przeciwnie, bił na głowę wiele tradycyjnych, cukiernianych jagodzianek.
48 zł za słodką pizzę. Warto, czy lepiej zamówić klasykę?
Dla wielu będzie to deser idealny. Taka owocowa kompozycja aż prosi się o filiżankę dobrego espresso, wypitego w ogródku późnym, letnim popołudniem. Ale czy to propozycja dla każdego? Zdecydowanie nie. To pizza stworzona dla zagorzałych fanów jagodzianek, dla pizzowych freaków i amatorów konkretnych słodkości.
Jako że nie wpisujemy się z moim towarzyszem w żadną z tych kategorii, po zjedzeniu zaledwie dwóch kawałków na głowę czuliśmy, że mamy absolutnie dość. To wybitnie sycący, ciężki deser. Zgodnie stwierdziliśmy, że mimo obłędnego smaku jagodowej wersji, z ulgą wymienilibyśmy ją na klasyczną napoletanę z sosem pomidorowym i pikantnym salami.
Za pizzę-jagodziankę trzeba zapłacić 48 złotych. Biorąc pod uwagę jakość ciasta i ilość składników – cena jest uzasadniona, choć osobiście z dużo większą radością wydałabym te pieniądze na klasyczną, wytrawną pizzę, która zaspokoi głód, a nie tylko cukrowy głód. To wspaniała ciekawostka, ale polecam zamawiać ją w formie deseru na środek stołu, do podziału na trzy lub cztery osoby. Zjedzenie jej w pojedynkę to wyzwanie, na które porwą się tylko prawdziwi twardziele. No i trochę jednak wzdycham do czasów, gdy najlepsza jagodzianka pod słońcem kosztowała 5 złotych.