Dla Polaków chleb od wieków to nie tylko zwykły produkt, a symbol gościnności i tradycji. Dla wielu to wręcz świętość, do której podchodzi się z szacunkiem. Jesteśmy narodem wymagającym w kwestii pieczywa, bo lokalne piekarnie czy domowe przepisy przyzwyczaiły nas do jakości, jakiej nieraz próżno szukać nawet w europejskich stolicach.
Głęboki, lekko kwaskowaty smak, chrupiąca skórka i mięsisty miąższ to u nas codzienność. Nawet w zwykłych supermarketach czy dyskontach bez trudu znajdziemy dziś chleb żytni o idealnym, czystym składzie – złożony wyłącznie z mąki, wody, soli i naturalnego zakwasu. Tymczasem po drugiej stronie oceanu tradycyjny bochenek został okrzyknięty kulinarnym objawieniem.
WIDEOOszukane pulpety bez grama mięsa z sosem z boczniaków. Nasz przepis dnia zachwyci nawet teściową
Absurdalna cena na Manhattanie
Prawdziwe szaleństwo opanowało niedawno Nowy Jork, gdzie otwarto rzemieślniczą piekarnię "Rye by Martin Auer". W lokalu usytuowanym na Manhattanie nie kupimy słodkich drożdżówek, pączków ani bułek. W ofercie znajduje się dokładnie jeden produkt: bochenek chleba żytniego, wypiekany na wieloletnim zakwasie.
Cena? Aż 60 dolarów za sztukę, co po przeliczeniu daje niewiarygodną cenę niemal 230 zł. Ta kwota budzi osłupienie nawet bez przeliczania na naszą walutę – dla przeciętnego Amerykanina wydanie 60 dolarów na pojedynczy chleb to również ogromny wydatek. Właściciel tłumaczy astronomiczną cenę kosztami sprowadzania składników oraz utrzymaniem lokalu w sercu nowojorskiej metropolii.
Dla porównania w polskich, uznanych piekarniach rzemieślniczych w największych miastach, gdzie piekarze poświęcają całe dnie na wielogodzinną fermentację i pracę z najwyższej jakości mąką, doskonały chleb żytni kosztuje zazwyczaj w granicach 15-22 zł.
Chętnych na chleb żytni nie brakuje
Lokal błyskawicznie stał się hitem na TikToku. Zjeżdżają do niego tłumy influencerów, nagrywając relacje z degustacji i zastanawiając się, czy chleb rzeczywiście jest wart tak wielkich pieniędzy. Reakcje są podzielone – jedni rozpływają się nad chrupiącą skórką i głębią smaku, inni przyznają szczerze, że to po prostu... zwyczajny, ciężki chleb.
Oczywiście Amerykanie nie odkryli nagle samego zakwasu. Czymś zupełnie obcym i egzotycznym okazał się dla nich jednak ciężki, zbity, 100-procentowo żytni chleb w środkowoeuropejskim stylu, a także nasz codzienny zwyczaj jedzenia prostych, otwartych kanapek z masłem czy serem.
Kiedy na Manhattanie chleb żytni staje się bywalcem luksusowych sal i towarem dla najbogatszych, my możemy jedynie z uśmiechem i pobłażaniem spoglądać na te doniesienia. W końcu to, za co Amerykanie płacą równowartość wykwintnej kolacji w restauracji, w naszych domach gości od setek lat jako podstawowy, codzienny element śniadania.