NewsyKelnerka wspomina najgorszą zmianę. Przez klienta musiała wziąć urlop, by dojść do siebie

Kelnerka wspomina najgorszą zmianę. Przez klienta musiała wziąć urlop, by dojść do siebie

Adobe Stock
Adobe Stock
Ewa

17.03.2023 15:15, aktual.: 17.03.2023 15:53

Kelnerka zdradziła, co dzieje się w otwartej do późna restauracji. Tego klienta zapamięta na długo. Interweniowała policja.

Kelnerki i kelnerzy stanowią nieodłączną część obsługi restauracji. Choć większość z nas kojarzy ich z uśmiechem na twarzy i przyjazną obsługą, to niestety nie zawsze jest to ich rzeczywiste doświadczenie. Często to właśnie oni są świadkami incydentów, które zdarzają się w lokalach, a których klienci nie widzą. Pani Gosia, kelnerka w jednej z otwartych do późnych godzin restauracji, zdradziła nam, jak wyglądała jej najgorsza zmiana.

Klient z piekła rodem - wspomina kelnerka

Jak wygląda typowa noc w restauracji? Gosia, nasza czytelniczka, powiedziała, że zazwyczaj kończy pracę około 23:00 lub później, w zależności od pory roku. Następnie, wraz z resztą personelu, zaczynają sprzątanie i przygotowywanie lokalu na następny dzień. Często zdarza się, że klienci zostają dłużej i kelnerzy muszą czekać.

Im więcej alkoholu wypili, tym trudniej ich wyprosić. Najczęściej jednak pokornie kończą drinka, dojadają swoje danie, płacą i wychodzą. Niestety, to tylko "najczęściej", bo zdarza się, iż niejednokrotnie muszę przypominać się, że restauracja za chwilę się zamyka

- opowiada Gosia

Kelnerka- Pyszności/ źródło: Canva
Kelnerka- Pyszności/ źródło: Canva

Pewnego wieczoru natrafiła jednak na klienta, który zdawał się być głuchy na prośby. Mężczyzna był sam - zamówił wcześniej przystawkę, danie główne i kilka porcji whisky.

Wszystko było już dawno zjedzone, zabrałam puste talerze. Mężczyzna wyglądał elegancko, miał garnitur, nowy model iPhone'a - cały czas go scrollował. Udawał, że nie słyszy, jak mówimy, że zaraz zamknięcie.

Pracownicy zaczęli sprzątać salę, hałasować, zakładać krzesła na puste stoły. Gość pozostał jednak niewzruszony. Gosia postanowiła podejść jeszcze raz i dosadnie, chociaż wciąż uprzejmie, poprosić go o opuszczenie lokalu.

Powiedziałam, że restauracja jest niestety zamykana i prosimy o opuszczenie lokalu. Wtedy mężczyzna wpadł w szał. Zaczął mówić, że ja chyba nie wiem, kim on jest i że "on mnie ku**a zniszczy"

- mówi roztrzęsiona kobieta

Interweniowała policja

Nagły wybuch agresji mężczyzny spowodował, że Gosia zamarła. Wtedy mężczyzna chwycił za szklankę i z całej siły rzucił w kelnerkę.

Trafił w ścianę, koło której stałam. Odłamki szkła poraniły moją rękę. Na szczęście, nie były to głębokie rany. Moja znajoma z pracy wezwała policję, ja schowałam się na zapleczu. Mężczyzna siedział dalej przy stoliku. Na szczęście niedaleko był patrol, który wyprowadził go z lokalu

- relacjonuje kelnerka

Policja zabrała mężczyznę do izby wytrzeźwień. Badanie alkomatem wykazało, że miał 1,1 promila alkoholu.

Bardzo się bałam, poszłam na tydzień urlopu. Właściciel restauracji sam powiedział, że powinnam odpocząć.

Przepis na drożdżową chałkę znajdziesz na naszym kanale YouTube

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także