Przez lata robiłem kotlety z piersi kurczaka według sprawdzonego schematu. Rozbijałem mięso, przyprawiałem, panierowałem i smażyłem na dobrze rozgrzanym oleju. Początkowo wszystko wyglądało perfekcyjnie — złocista skórka zachęcała do jedzenia, a pierwszy kęs przyjemnie chrupał. Problem pojawiał się kilka minut później, gdy panierka zaczynała robić się miękka.
WIDEOKotlety mielone w panierce panko. Możesz podać je na dwa sposoby
Okazało się, że nie chodziło ani o rodzaj bułki tartej, ani o ilość tłuszczu na patelni. Błąd popełniałem już po zakończeniu smażenia. Wystarczyła jedna zmiana przy odkładaniu gotowych kotletów, aby efekt był zupełnie inny.
Kotlety z kurczaka zacznij od dobrze przygotowanego mięsa
Aby kotlety z kurczaka usmażyły się równomiernie, kroję pierś na plastry o podobnej grubości i delikatnie je rozbijam. Nie robię z mięsa bardzo cienkich płatów, bo wtedy łatwo je przesuszyć. Wystarczy, że kotlet będzie miał równą powierzchnię – dzięki temu środek zdąży się usmażyć, zanim panierka zbyt mocno się zarumieni.
Mięso doprawiam solą i pieprzem, a następnie panieruję kolejno w mące, jajku oraz bułce tartej. Mąka pomaga jajku lepiej przywrzeć do kurczaka, a bułka tworzy ochronną warstwę podczas smażenia. Jeśli zależy mi na jeszcze mocniejszym chrupnięciu, do bułki tartej dodaję odrobinę panko. Nie przesadzam jednak z ilością, ponieważ zbyt gruba panierka może oddzielać się od mięsa.
Kotlety z kurczaka smażę na właściwie rozgrzanym tłuszczu
Największym sprzymierzeńcem chrupiącej panierki jest odpowiednia temperatura tłuszczu. Gdy olej jest za chłodny, kotlety z kurczaka zaczynają go chłonąć i robią się ciężkie. Z kolei zbyt wysoka temperatura szybko przypali bułkę tartą, choć mięso w środku może pozostać niedosmażone.
Na patelnię wlewam tyle oleju, aby pokrywał jej dno cienką, równą warstwą. Układam kotlety z odstępami i smażę partiami. Nie dociskam ich łopatką, bo w ten sposób wypycham z mięsa soki. Po usmażeniu z obu stron powinny mieć złoty kolor, a panierka powinna być sucha i sprężysta.
Kotlety z kurczaka odkładam na kratkę, a nie na talerz
Ten prosty krok całkowicie zmienił sposób, w jaki podaję kotlety z kurczaka. Kiedyś przekładałem je prosto na talerz albo papierowy ręcznik. Wtedy od spodu zbierała się para, a panierka szybko wilgotniała. Problem nasilał się, gdy układałem kotlety jeden na drugim.
Teraz po smażeniu odkładam je na metalową kratkę, na przykład tę używaną do studzenia ciast lub pieczenia. Powietrze swobodnie krąży wokół mięsa, więc para nie osadza się pod panierką. Tłuszcz może spokojnie spłynąć, a skórka zostaje złocista i przyjemnie chrupiąca nawet wtedy, gdy smażę większą porcję.
Pod kratkę wsuwam blaszkę albo rozkładam papier do pieczenia. Dzięki temu łatwo zachowuję porządek na blacie. Ten sam patent stosuję też przy schabowych, nuggetsach, rybach w panierce, krokietach i plackach ziemniaczanych.