Pochwaliła się, że spróbowała nietypowego mięsa. Polakom stanęłoby w gardle
Podróże kształcą, ale czasem wystawiają nasz żołądek na ekstremalną próbę. Tak jest w wysokich Andach, gdzie na obiad zamówić można nie tylko kurczaka, wołowinę czy wieprzowinę. To mięso może budzić spore opory, ale dla mieszkańców Peru, Ekwadoru czy Boliwii jest codziennością na stałe wpisaną w tradycyjną, lokalną kuchnię.
Dla nas świnka morska to urocze zwierzątko domowe, ale w krajach Ameryki Południowej to fundament diety od czasów Inków. Nazwa cuy (wymawiana jako "kuj") pochodzi z języka keczua i jest onomatopeją naśladującą dźwięki wydawane przez te zwierzęta.
Wysokie Andy to teren surowy, gdzie hodowla bydła czy trzody chlewnej na dużą skalę jest niezwykle trudna ze względu na wysokość i ograniczoną przestrzeń. Świnka morska okazała się rozwiązaniem idealnym. Jest mała, rozmnaża się błyskawicznie i żywi się resztkami roślinnymi, więc szybko stała się najbardziej wydajnym źródłem białka w górskich wioskach. Hodowla świnek jest przy tym ekologiczna – emitują one znacznie mniej gazów cieplarnianych niż krowy, a ich mięso zawiera więcej żelaza i mniej tłuszczu niż wieprzowina.
Kolorowe bułeczki jogurtowe z halloumi. Kiedy pojawiają się na stole, nikt nie narzeka
Świnka morska w Andach
W polskiej kulturze jedzenie zwierząt, które traktujemy jak członków rodziny, jest tematem tabu, chociaż przed laty konina pojawiała się w wielu sklepach mięsnych. W Ameryce Południowej świnkę morską serwuje się w wielu restauracjach, często w całości, z łapkami i głową. Mięso jest chude, bogate w żelazo i smakuje podobnie do królika lub ciemnego mięsa z kurczaka. Świnka morska jest tak głęboko zakorzeniona w kulturze, że w katedrze w Cusco znajduje się obraz "Ostatnia Wieczerza", na którym przed Jezusem i apostołami leży... upieczony cuy.
Tradycyjnie świnkę morską piecze się na rożnie nad ogniem (cuy al palo) lub smaży w głębokim tłuszczu pod ciężkim kamieniem (cuy chactado). Często doprawia się ją lokalnymi ziołami, takimi jak huacatay (peruwiańska czarna mięta), czosnek oraz kmin rzymski. Świnka morska ma stosunkowo niewiele mięsa, a największym przysmakiem dla lokalsów jest chrupiąca skóra. To danie, przy którym trzeba się napracować – mięso ukryte jest w niewielkich ilościach między drobnymi kostkami.
Aga Sobkowiak, twórczyni internetowa, podczas swojej podróży do Ekwadoru postanowiła sprawdzić, jak smakuje ten kontrowersyjny przysmak.
- Spróbowałam tylko kawałek i w smaku to taki trochę królik albo taki naprawdę dobry, soczysty kurczak - relacjonuje influencerka.
Największy zachwyt wywołała sama skóra świnki, chrupiąca i wypieczona na rumiano. Aga powiedziała również, że to "najlepsze mięso, jakie kiedykolwiek jadła w życiu". Skóra cuy po odpowiednim przygotowaniu przypomina najlepszej jakości skwarki lub chrupiącą skórkę z kaczki po pekińsku.
Częstym błędem turystów jest ocenianie lokalnych tradycji przez pryzmat własnych przyzwyczajeń – w Peru świnka morska pełni taką samą funkcję jak u nas kura czy kaczka. Szacunek do lokalnych kultur wymaga otwartości, nawet jeśli oznacza to spróbowanie czegoś, co normalnie byłoby dla nas nieakceptowalne. Może się okazać, jak w przypadku ekwadorskiej świnki, że możemy się naprawdę miło zaskoczyć.