Wielu zajada się nią w sezonie. Dietetyczka wyjaśnia nam, jak faktycznie wpływa na organizm
Cały rok czekamy na młode warzywa, które smakują zupełnie inaczej niż starsze, mocniej wyrośnięte wersje. To jakby taki koncentrat wszystkich najlepszych właściwości – smaku, koloru, aromatu, jak również wartości odżywczych. Zapytaliśmy dietetyczkę Aleksandrę Kureń, jak na wiosenną dietę wpływa obecność botwinki.
Chociaż można spotkać osoby, które nie przepadają za botwinką, większość zachwyca się jej słodko-ziemistym smakiem, nawet z przewagą tych słodkich akcentów. Nikt nie ma oporów przed tym, aby do garnka czy do sałatki wrzucić całe warzywo razem z łodygami i liśćmi, jedynie po odcięciu korzonków. Chociaż wiele razy pisaliśmy o podobnym wykorzystaniu liści rzodkiewki, mało kto ma do nich tak duże zaufanie. Co innego botwinka, która wiosną króluje na talerzach.
Chrupiące liście botwinki i potrawka do kaszy. Obiad bez mięsa nie tylko na piątek
Jakie skarby skrywa botwinka?
Aleksandra Kureń, dietetyczka i konsultantka merytoryczna Centrum Respo, wymienia szereg zalet spożywania botwinki wiosną.
– Botwinka, czyli młode korzenie i liście buraka ćwikłowego to produkt, który zdecydowanie warto włączać do wiosennej diety. A to ze względu na jego wartości odżywcze i wysoką zawartość składników mineralnych (wapnia, żelaza, potasu, miedzi, magnezu), błonnika, a także witaminy C, witaminy E, beta-karotenu oraz bioaktywnych karotenoidów: luteiny i zeaksantyny – mówi specjalistka w rozmowie dla Pyszności.
Te składniki to prawdziwy fundament dla zdrowia. Wapń i magnez wspierają kondycję kości i zębów, a żelazo z miedzią czuwają nad prawidłowym procesem krwiotwórczym. Z kolei silne przeciwutleniacze, takie jak luteina i zeaksantyna, są kluczowe dla ochrony wzroku przed szkodliwym działaniem promieni UV oraz wolnymi rodnikami.
Naturalne wsparcie w regulacji ciśnienia
Ekspertka podkreśla, że regularne sięganie po botwinkę może mieć zbawienny wpływ na nasz układ krwionośny.
– Dodatkowo znajdziemy tu również duże ilości polifenoli o działaniu przeciwzapalnym i przeciwutleniającym. Co więcej, botwinka jest źródłem związków azotu, które w organizmie są przekształcane w tlenek azotu; a co za tym idzie, spożycie botwiny może przyczyniać się do obniżenia ciśnienia krwi – podkreśla Aleksandra Kureń.
Porcja botwinki zamiast drogich suplementów
Okazuje się, że już niewielka porcja botwinki może pokryć znaczną część zapotrzebowania na witaminy i minerały. Jak mówi ekspertka:
– Już 100 g botwinki pozwala zrealizować dzienne zapotrzebowanie na witaminę C w ok. 30-40 proc., na witaminę A w 30-45 proc., na witaminę E w 15-20 proc., na potas w 20 proc., a na wapń w 10 proc.
Tak wysoka gęstość odżywcza sprawia, że botwinka jest jednym z najcenniejszych warzyw liściastych, jakie możemy zaserwować sobie wiosną. To prosty sposób na uzupełnienie niedoborów po zimie, bez konieczności sięgania po suplementy z aptecznej półki.
Warto sięgać po nią na diecie
To jednak nie koniec dobrych wiadomości, zwłaszcza dla osób, które z nadejściem wiosny chcą zadbać o swoją sylwetkę.
– Dodatkowo jest to produkt o bardzo niskiej zawartości kalorii: ok. 25 kcal w 100 g. Dobrze sprawdzi się więc w dietach redukcyjnych. Poza niską kalorycznością zawiera także błonnik, który poprawia odczuwanie sytości po posiłku – dodaje Aleksandra Kureń.
Dzięki połączeniu niskiej kaloryczności z wysoką zawartością błonnika botwinka pomaga kontrolować apetyt i usprawnia pracę jelit. Warto więc wykorzystać sezon na to warzywo w pełni – czy to w formie tradycyjnego chłodnika, czy jako dodatek do kolorowych sałatek lub smoothie. Zdrowie na talerzu rzadko kiedy bywa tak smaczne i proste w przygotowaniu.