Obostrzenia przyczyniły się do trudnej sytuacji
203 dni- przez taki okres restauracje mogły działać jedynie na wynos. To był czas zwiększonej kreatywności i prawdziwej burzy mózgów u właścicieli. Różne formy dostaw, promocje, wprowadzenie oferty garmażu, zmiana menu- to tylko kilka zmian na jakie się zdecydowali.
https://www.facebook.com/pomelobistrobar/photos/2901029030223848
Z drugiej strony mamy jednak restauracje, dla których ten czas nie był łaskawy. Lokale świeciły pustkami, menu nie nadawało się w pełni na dowóz i w rezultacie sporo lokali zamknęło swoją działalność czasowo lub na stałe.
To był czas na przebranżowienie
Szacuje się, że nawet 200 tysięcy osób straciło pracę w gastronomii lub po prostu musiało zmienić branżę. Część z nich stanowią studenci, którzy w tym czasie albo całkowicie zrezygnowali z pracy (skupiając się na nauce), albo przeszli do handlu. Pozostałe osoby często poszły w zupełnie innym kierunku: od pracy na stoczni, przez firmy kurierskie po branżę e-commerce.
Personel zatrudniony w restauracjach został ograniczony najczęściej do minimum, żeby jak najbardziej obniżyć koszta utrzymania lokalu.Mniej kucharzy, o wiele mniej barmanów i kelnerek (lub barmanek i kelnerów). I tutaj właśnie pojawił się problem.
Luki w grafiku
Dobrze działająca restauracja jest jak maszyna, w której wszystkie trybiki muszą sprawnie działać. O ile w przypadku zamówień na wynos obsługa kelnerska większej roli nie odkrywa, o tyle przy wizytach w lokalu to w dużej mierze od nich zależy wizerunek i wrażenie, jakie pozostawi po sobie lokal.
Otwarcie ogródków może być problemem, bo... nie ma pracowników! Nie ukrywajmy, 15 maja restauracje zaleje fala stęsknionych za dobrym jedzeniem osób. Ktoś ich musi obsłużyć, a często przez pandemię braki w personalu są naprawdę znaczące.
Coraz więcej ogłoszeń...
Na grupach dla pracowników gastronomii króluje ostatnio jeden rodzaj postów: oferty pracy. Od kucharzy, przez kelnerki, po osoby na zmywak. Rynek otwiera ramiona i chce wciągnąć kolejnych pracowników.
Minus? Zdecydowanie stawki. Przez pandemię oscylują raczej w granicach płacy minimalnej. Z drugiej strony, wiele osób straciło pracę i pojawienie się takich ofert może być ratunkiem dla wielu domowych budżetów.
... i coraz mniej czasu
Wyszkolenie nowego pracownika trwa i kosztuje. A czas ucieka, otwarcie zbliża się wielkimi krokami. To szansa dla osób, które jakieś doświadczenie w gastronomii już mają i żadna "tabaka" jest im niestraszna.
Czy restauracje poradzą sobie w nadchodzącym czasie? Na odpowiedź jeszcze trochę poczekamy.