Jak wykorzystać resztki jedzenia po Wielkanocy? Ewa Wachowicz podpowiada i zdradza swój przepis
Święta wielkanocne często wiążą się z nadmiarem potraw, ciast, mięs i sałatek. Choć większość z nich znika ze stołu w ciągu kilku dni, czasem zostaje ich więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść. Ewa Wachowicz radzi, co z nimi zrobić, aby nic się nie zmarnowało.
- W domu rodzinnym nauczyłam się, że jedzenia się nie marnuje, i staram się tę zasadę kultywować. Tak planuję zakupy oraz przygotowanie dań i pieczenie ciast, aby po świętach nie zostawało zbyt wiele jedzenia. Jednak nie zawsze się to udaje - przyznaje Ewa Wachowicz w rozmowie dla Pyszności.
W takich przypadkach dzieli się nadwyżkami lub je mrozi. Ale jak sama przyznaje, "trzeba wiedzieć, co i jak".
Jeden składnik zmienia wszystko. Poznaj sekret najbardziej soczystych mielonych
Opcji na dzielenie się jedzeniem jest bez liku. "Wystarczy sprawdzić social media"
- Jeśli wiemy, że nie zjemy wszystkiego, warto pomyśleć o dzieleniu się jedzeniem. Dzielę się nim z rodziną lub znajomymi, z którymi wspólnie świętuję, albo zostawiam w jadłodzielni. To prosty sposób, by nic się nie zmarnowało - przekonuje Ewa Wachowicz.
Współczesne technologie dają nam ogromne możliwości dzielenia się nadwyżkami jedzenia. Dzięki mediom społecznościowym, takim jak grupy na Facebooku, możemy szybko znaleźć osoby chętne do przyjęcia świątecznych resztek.
- Warto zwrócić uwagę, że dzielenie się jedzeniem nie ogranicza się tylko do dużych miast, w mniejszych miejscowościach również nie brakuje takich inicjatyw. Zdecydowanie polecam takie rozwiązania i sama z nich korzystam - dodaje krakowska restauratorka.
A ciasta? "Tych z kremem nie mrozimy"
Święta wielkanocne to czas, kiedy na stole nie brakuje słodkości. Choć ciasta zwykle znikają szybko, czasami zostaje ich więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść na świeżo. Ewa Wachowicz podkreśla, że nie wszystkie wypieki nadają się do mrożenia. Ciasta z kremem, serniki czy mazurki, po rozmrożeniu mogą zmienić konsystencję, a nawet się rozwarstwić. Dlatego warto wcześniej oszacować, ile faktycznie zostanie zjedzone.
- Jeśli zostaje ich zbyt dużo, najlepiej podzielić się z bliskimi lub przechowywać w lodówce przez kilka dni - mówi Wachowicz.
Natomiast ciasta drożdżowe czy biszkoptowe świetnie nadają się do zamrożenia.
- Wystarczy pokroić je w porcje, szczelnie zawinąć w folię spożywczą lub umieścić w pojemnikach próżniowych i włożyć do zamrażarki. Po kilku tygodniach wystarczy je wyjąć, rozmrozić w temperaturze pokojowej i znów cieszyć się świeżym smakiem - radzi ekspertka.
Ponadto, jeśli chodzi o mazurki, to zaleca, by do ich przygotowania używać spodu z kruchego ciasta.
- Takie ciasto można przechowywać dłużej bez obawy utraty świeżości. Pokrywamy spód kajmakiem lub inną masą tylko w ilości, którą planujemy zjeść. To chyba najlepsza metoda, by uniknąć nadmiaru i nie zostawić resztek - tłumaczy.
Co zrobić z nadmiarem mięsa? "Opcji jest więcej, niż nam się wydaje"
Po świątecznych obiadach, na stole często zostaje sporo mięsa, ale jak zapewnia Ewa Wachowicz, jest mnóstwo sposobów na jego wykorzystanie. Mięso doskonale nadaje się do sałatek, zapiekanek, a także jako farsz do pierogów czy naleśników. Można je również dodać do zup, dań jednogarnkowych (w tym bigosu), a także do pasztetów.
- Warto być kreatywnym i szukać nowych kombinacji, zamiast wyrzucać resztki - przekonuje.
Ważne jest, by nie trzymać mięsa zbyt długo. Najlepiej przechowywać je w lodówce maksymalnie kilka dni lub od razu porcjować i zamrażać, co pozwoli uniknąć marnowania jedzenia.
- W ten sposób mamy gotowe składniki do szybkich dań w kolejnych dniach - mówi Ewa Wachowicz.
I poleca nam swój przepis na zapiekankę, do której można wykorzystać resztki warzyw oraz wędlin, a całość zapiec pod beszamelem.
Zapiekanka ze świątecznych resztek - przepis Ewy Wachowicz
Składniki:
- 1 brokuł,
- 1 kalafior,
- 1 por,
- 300 g wędliny,
- 3 kulki mozzarelli,
- szczypta soli,
- szczypta pieprzu.
Beszamel:
- 1 łyżka masła,
- 2 łyżki mąki,
- 2 szkl. mleka,
- szczypta gałki muszkatołowej,
- szczypta kurkumy,
- sól,
- pieprz,
- 150 g sera żółtego.
Sposób przygotowania:
- Brokuł i kalafiora podzielić na cząstki, a pora pokroić na 3-centymetrowe kawałki. Wszystko zblanszować (w posolonym i posłodzonym wrzątku - brokuły nie stracą wtedy koloru).
- Rozłożyć na przemian na blasze, posypać wędliną (lub pieczonym mięsem, które zostało w domu po świętach).
- Na wierzchu ułożyć mozzarellę pokrojoną w plastry.
- Przygotować beszamel. W tym celu masło roztopić w niewielkim rondelku. Nie czekając, aż się zezłoci, dodać mąkę, wymieszać i , gdy tylko połączy się z tłuszczem, wlać mleko. Energicznie mieszać miotełką, by nie zrobiły się grudki.
- Gotować przez chwilę, aby sos zgęstniał.
- Doprawić solą, pieprzem, kurkumą i świeżo zmieloną gałką muszkatołową - dla smaku jest konieczna, jednak nie wolno z nią przesadzić, bo sos będzie niesmaczny.
- Zapiekankę zalać sosem (można też ją posypać startym żółtym serem).
- Zapiec w piekarniku: 25-30 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza.
Święta nie muszą kończyć się wyrzutami sumienia z powodu marnowania nadmiaru jedzenia. Dzięki prostym zasadom, takim jak mrożenie ciast, ponowne wykorzystanie mięsa, warzyw i dzielenie się z innymi, można cieszyć się posiłkami i czasem spędzonym z najbliższymi.