Na Wielkanoc robimy tony jedzenia. Sprawdziliśmy, co Polacy zrobią z resztkami po świętach
Z najnowszego badania przeprowadzonego na panelu Ariadna wynika, że chociaż Wielkanoc kojarzy się z suto zastawionym stołem, Polacy coraz rozważniej zarządzają świątecznymi zapasami. Sprawdziliśmy, jak radzimy sobie z nadmiarem potraw.
Problem marnotrawstwa, choć wciąż obecny, powoli ustępuje miejsca nowym, ekologicznym nawykom, które stają się naszą świąteczną rutyną. Jak pokazują dane, problem ogromnego nadmiaru jedzenia po Wielkanocy nie dotyczy wszystkich w takim samym stopniu.
Większość Polaków deklaruje, że nadwyżki żywności zostają im rzadko (53 proc.). Z kolei 26 proc. respondentów przyznaje, że taka sytuacja zdarza się im często, a jedynie 5 proc. ankietowanych boryka się z tym problemem zawsze. Co ciekawe, 8 proc. badanych deklaruje, że po świętach nigdy nie zostaje im jedzenie. Również 8 proc. nie obchodzi świąt.
Ekspresowy test na sprawdzenie jajek. Przyda się zwłaszcza przed Wielkanocą
Co robimy z nadmiarem jedzenia?
Zamiast wyrzucać, wolimy mądrze gospodarować tym, co zostało na stole. Najpopularniejszą metodą radzenia sobie z nadwyżkami jest zamrażanie, które wybiera aż 44 proc. ankietowanych. Inne popularne sposoby to:
- Dzielenie się z innymi – tak postępuje 25 proc. badanych.
- Przerabianie na inne potrawy – kreatywność w kuchni wykazuje 18 proc. osób.
Warto podkreślić, że do wyrzucania jedzenia do śmietnika przyznaje się tylko 5 proc. respondentów. Margines stanowią osoby oddające żywność do jadłodzielni (3 proc.) lub wybierające inne rozwiązania (3 proc.). Wyniki mogą nie sumować się do 100 proc. z powodu zaokrągleń.
Planuj z głową
Choć statystyki dotyczące wyrzucania jedzenia wyglądają optymistycznie, Banki Żywności nieustannie apelują o jeszcze większą rozwagę. Zanim udamy się do marketu, warto przygotować dokładną listę produktów, bazując na realnej liczbie gości, a nie na strachu przed pustym stołem. Kupowanie produktów na zapas, bez konkretnego planu, to najprostsza droga do przepełnienia koszy na śmieci tuż po lanym poniedziałku.
Mrożenie, które deklaruje 44 proc. Polaków, to najlepszy sposób na przedłużenie życia świątecznym przysmakom. Mrozić możemy niemal wszystko: od pieczonych mięs, przez pieczywo, aż po niektóre rodzaje ciast, jak sernik czy makowiec. Dzięki temu wielkanocny smak może nam towarzyszyć jeszcze wiele tygodni po zakończeniu świętowania.
Czym są jadłodzielnie i jak działają?
Choć tylko 3 proc. ankietowanych korzysta z jadłodzielni, jest to inicjatywa, która zasługuje na szczególną uwagę. Jadłodzielnie to ogólnodostępne punkty (często szafki lub lodówki ustawione w przestrzeni miejskiej), w których każdy może zostawić nadmiar świeżego jedzenia oraz każdy może je bezpłatnie odebrać. To idealne rozwiązanie dla tych, którym zostało zbyt wiele sałatki jarzynowej, jajek czy domowych ciast.
Korzystanie z jadłodzielni to nie tylko pomoc osobom potrzebującym, ale przede wszystkim wyraz nowoczesnego patriotyzmu ekologicznego. Zamiast pozwolić, by sałatka zepsuła się w naszej lodówce, dajemy jej szansę trafić na czyjś talerz. Warto sprawdzić mapę takich punktów w swojej okolicy jeszcze przed świętami, by wiedzieć, gdzie skierować kroki, gdy nasze zapasy okażą się zbyt obfite.
Jak nie marnować w domu? Proste triki
Nadmiar pieczonego schabu może stać się doskonałą bazą do domowego pasztetu lub rillettes. Czerstwy mazurek czy babka wielkanocna po pokruszeniu mogą posłużyć jako spód do nowego ciasta lub baza do słodkich trufli. Najważniejsza jest zmiana myślenia – resztki nie są odpadem, lecz pełnowartościowym składnikiem kolejnego obiadu. Dzięki takiemu podejściu nasze święta będą nie tylko smaczne, ale i etyczne wobec planety i własnego portfela.
Badanie przeprowadzono na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna dla Wirtualnej Polski na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1090 osób metodą CAWI. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji badań: 20-24 marca 2026 r.