Takich kiełbas na grilla nie kupuj. Dietetyk kliniczna ostrzega
Sezon grillowy w pełni, a kiełbasa to dla wielu z nas absolutny punkt obowiązkowy na ruszcie. Chociaż wydaje się produktem prostym, sklepowe półki uginają się od wyrobów, które z tradycyjną wędliną mają niewiele wspólnego. Razem z ekspertem Roksaną Środą analizujemy, jak odróżnić produkt premium od wypełniacza w osłonce i dlaczego "grillowa" w nazwie powinna zapalić u nas czerwoną lampkę.
Wybór mięsa na grilla to dla wielu rytuał, jednak w dobie wysokiego stopnia przetworzenia żywności stał się on nie lada wyzwaniem. O tym, jak nie dać się nabrać na marketingowe chwyty i co tak naprawdę trafia do naszych koszyków, opowiada Roksana Środa, dietetyk kliniczna i twórca aplikacji SkanuJemy.
– Wybór mięsa na grilla to decyzja między dostarczeniem organizmowi pełnowartościowego białka a zaserwowaniem mu mieszanki wody, tłuszczu i chemicznych zagęstników. Można znaleźć produkty dobrej jakości, ale rzecz niezbędna to solidna analiza etykiet i kilka punktów, na które warto zwrócić uwagę – tłumaczy ekspertka.
Sałatka ziemniaczana na grilla. Zniknie z talerzy szybciej niż mięsne kąski
Zwróć uwagę na procenty
Kluczem do zrozumienia jakości kiełbasy jest jeden parametr: zawartość mięsa. To on decyduje o tym, czy jemy wartościowy posiłek, czy produkt "kiełbasopodobny".
– Zawartość mięsa to najważniejszy parametr. Na etykietach widzimy ogromne rozpiętości: od 90 proc. mięsa w górę do poziomu nawet poniżej 50 proc. mięsa. Liczba ta pokazuje, jak wiele mięsa znajduje się w 100 proc. gotowego produktu – wyjaśnia Roksana Środa.
Ekspertka wskazuje jasne granice zawartości mięsa:
- 90 proc.+ - to podukty wysokiej jakości, które zazwyczaj charakteryzują się brakiem zbędnych wypełniaczy i białka roślinnego.
- 80-85 proc.: Wynik akceptowalny, o ile reszta składu jest naturalna. Niestety, zazwyczaj taka liczba oznacza, że pozostały procent to zbędne stabilizatory i cukier.
- Poniżej 70 proc.: Produkty niskiej jakości, których należy całkowicie unikać, bo są zazwyczaj wypełnione wodą i białkiem sojowym.
Skład kiełbasy na grilla
Oprócz samej zawartości mięsa, warto śledzić dodatki, które producenci stosują, by obniżyć koszty produkcji. Niektóre z nich mogą nas zaskoczyć. Wśród nich często przewija się błonnik pszenny, bambusowy lub ziemniaczany oraz białko sojowe.
- Sam w sobie jest zdrowy, ale w wędlinach trzyma wodę i pozwala producentowi dodać więcej wody do mięsa, aby kiełbasa była cięższa. Białko sojowe to tani zamiennik białka zwierzęcego. Jeśli widzisz go w składzie, oznacza to, że mięsa jest za mało, by struktura kiełbasy była odpowiednia - wyjaśnia Roksana Środa.
Wśród wypełniaczy dietetyk wskazuje także na skrobię ziemniaczaną lub modyfikowaną. Dobrej jakości kiełbasa nie potrzebuje skrobi, by zachować odpowiednią zwartość. Na listach składników przewija się także glutaminian sodu (E621), który często maskuje niską jakość surowca mięsnego.
"Biesiadna" i "Grillowa" to pułapka nazewnictwa
Okazuje się, że produkty dedykowane na grill często mają najgorszy skład. Producenci liczą na to, że mocny aromat dymu i przypraw przykryje niską jakość mięsa.
– Robiąc zakupy, omijaj szerokim łukiem produkty, które mają w nazwie "Grillowa" lub "Biesiadna", a ich zawartość mięsa nie przekracza 75 proc. To produkty pełne wody i zagęstników, które na grillu tracą całą swoją strukturę. Na grillu często mniej znaczy więcej. Lepiej zjeść jedną kiełbaskę o świetnym składzie niż dwie, które składają się w dużej mierze z wody i chemii – podsumowuje Roksana Środa.
Wędliny to kategoria, w której składy często się zmieniają — np. przez obniżanie zawartości mięsa, by utrzymać cenę. Dlatego przy wyborze warto sięgnąć po narzędzie, jak przykładowo aplikacja Skanujemy, które szybko porówna produkty i wskaże te lepsze jakościowo, uwzględniając też obecność składników istotnych przy nietolerancjach, jak soja czy gluten.