Dietetyk wyjaśnia, czy parówki można jeść na zimno. Decyduje jeden szczegół
Parówki to od lat jeden z najpopularniejszych produktów w polskich lodówkach, który ratuje nas podczas ekspresowych śniadań i kolacji. Wokół ich spożywania narosło jednak mnóstwo mitów, zwłaszcza tych dotyczących bezpieczeństwa jedzenia ich bez podgrzewania. Czy każda sztuka bezwzględnie wymaga kontaktu z wrzątkiem, czy może prosto z opakowania smakują równie dobrze? Zapytaliśmy o to Roksanę Środę.
Współczesna kuchnia kocha rozwiązania proste i szybkie, a parówka idealnie wpisuje się w ten trend jako stały element dziecięcego menu i ratunek dla zapracowanych. Często jednak zastanawiamy się, czy jedzenie jej na surowo jest bezpieczne dla naszego układu pokarmowego.
Chociaż dla wielu z nas widok dziecka podjadającego parówkę prosto z lodówki budzi niepokój, warto przyjrzeć się procesowi produkcji tego wyrobu. Okazuje się bowiem, że to, co bierzemy za "surowe", w rzeczywistości przeszło już długą drogę.
Kapuśniak jak u babci. Rozgrzewający i sycący obiad dla całej rodziny
Jak kupić dobre parówki?
Zanim w ogóle pomyślimy o tym, jak serwować ten produkt, musimy nauczyć się go wybierać. Rynek jest zalany wyrobami parówkopodobnymi, które z mięsem mają niewiele wspólnego. W ich przypadku obróbka termiczna jest wręcz wskazana, by "zabić" nieprzyjemną strukturę, ale dla naszego zdrowia najlepiej, by w ogóle nie trafiały do koszyka.
Ekspertka Roksana Środa, dietetyk kliniczna i uczestniczka programu "MasterChef", w rozmowie z Pysznościami radzi, na co zwracać uwagę przy wyborze parówek.
- Kluczowa jest zasada "im krócej, tym lepiej". Produkty te nadal są wysokoprzetworzone, więc diabeł tkwi w szczegółach. Czego unikać? Przede wszystkim MOM (mięsa oddzielonego mechanicznie), azotynu sodu, który w wysokich temperaturach może tworzyć rakotwórcze nitrozoaminy oraz wypełniaczy: skrobi, błonników roślinnych i fosforanów. Najbardziej pożądane parówki to takie, które składają się głównie z mięsa i przypraw, ewentualnie dodatku naturalnych aromatów.
Kupując produkt, który ma 90-100 proc. mięsa w składzie, wybieramy mniejsze zło i lepszą bazę pod szybki posiłek.
Czy można jeść parówki na zimno?
Wiele osób obawia się, że surowa parówka może zaszkodzić. To błędne myślenie wynikające z mylenia parówki z surową kiełbasą. Ten popularny produkt jest w rzeczywistości wyrobem, który proces gotowania ma już dawno za sobą – odbywa się on w zakładzie produkcyjnym pod ścisłą kontrolą. Jeśli więc skład jest czysty, nie ma żadnych przeciwwskazań, by jeść je prosto z lodówki.
- Parówki z dobrym składem są produktem parzonym (już poddanym obróbce na etapie produkcji), więc można je spożywać na zimno bez żadnych obaw - tłumaczy dietetyk Roksana Środa.
Warto jednak pamiętać, że zasada ta dotyczy wyłącznie produktów wysokiej jakości. Te gorsze, naszpikowane chemią i wodą, po schłodzeniu mają nie tylko gorszy profil zdrowotny, ale często i kiepską konsystencję. Jeśli więc wybierasz świadomie, parówka na zimno może być bezpieczną i szybką przekąską.
Pamiętaj tylko, by zawsze sprawdzać termin przydatności i szczelność opakowania – to jedyne realne zagrożenie przy produktach parzonych.