Poprosiłam o sprawdzenie składu kiełbas Skolima. Oj, nie jest różowo
Sezon grillowy w pełni, a Polacy przy ruszcie nie żartują. Kiełbasa to niemal świętość — i rynek to czuje. Półki uginają się od produktów prześcigających się jakością składu. W tę konkurencję postanowił wejść Skolim — wokalista, który przybliżył Polakom klimat latino — i wypuścił własną linię wędlin we współpracy z firmą JBB Bałdyga. Sprawdziliśmy, czy kiełbasa z nazwiskiem celebryty ma szansę obronić się na tle tego, co już na rynku jest.
Różowe opakowania, znajoma melodia w tle i nazwa produktu, której nie sposób przeoczyć w sklepie. Współpraca zaowocowała całą linią wędlin: są tu skolimki kiełbaski, parówki drobiowe, a do tego dwa produkty szczególnie przykuwające uwagę — kiełbasa idealna, której nazwa to oczywiste mrugnięcie okiem do hitów wokalisty, oraz kiełbasa o smaku mac and cheese, czyli coś, czego polski rynek śniadaniowy jeszcze nie widział. Sami ją upiekliśmy w air fryerze i powyższe zdjęcie pokazuje efekt.
Zanim jednak damy się ponieść różowemu entuzjazmowi — zapytaliśmy kogoś, kto zna się na składach. Mgr Aleksandra Kureń, dietetyczka i konsultantka merytoryczna Centrum Respo, oceniła produkty specjalnie dla Pyszności. Zacznijmy od dwóch kiełbas.
WIDEOJak smakują skolimki? Polski gwiazdor latino reklamuje parówki
Kiełbasa idealna — ale czy naprawdę?
Kiełbasa idealna to flagowy produkt linii. Pierwsza rzecz, która rzuca się dietetyczce w oczy, to nie smak, a liczba na etykiecie.
- Niestety już na początku składu czeka na nas niemiłe zaskoczenie, bo kiełbasa zawiera tylko 81 proc. mięsa. To naprawdę słaby wynik — dobrej jakości kiełbasy powinny składać się z mięsa w minimum 90 proc. Tak naprawdę 81 proc. oznacza, że poza mięsem produkt ten zawiera duże ilości wypełniaczy. I faktycznie, w tym wypadku jest to błonnik grochowy - zauważa dietetyczka Aleksandra Kureń.
I od razu dodaje:
- Oczywiście nie chodzi o to, że błonnik grochowy jest niezdrowy, a raczej o to, że w przypadku kiełbasy zależy nam na czystym mięsie. A tutaj jest go mniej, niż oczekiwalibyśmy po kiełbasie dobrej jakości.
Mięso to dopiero pierwsza część układanki. W składzie znajdziemy bowiem jeszcze dwa dodatki, które dietetyczka komentuje bez owijania w bawełnę — trifosforany i azotyn sodu. Pierwszy jako stabilizator budzi wątpliwości w kontekście diety przeciętnego Polaka, który i bez tego ma nadmiar fosforu na talerzu.
- Trifosforany pełnią tu funkcję stabilizatora, trzeba jednak pamiętać, że nasza dieta jest obecnie i tak już niezwykle bogata w fosfor. I choć składnik ten jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, to jego nadmiar przyczynia się do zaburzenia wchłaniania wapnia i obniżenia gęstości mineralnej kości - tłumaczy ekspertka.
Przy azotynie sodu sprawa jest poważniejsza. Aleksandra Kureń ostrzega:
- "Kiełbasa idealna" ma także w składzie azotyn sodu, czyli substancję konserwującą mającą chronić produkt przed rozwojem niebezpiecznych mikroorganizmów. Niestety azotyn sodu to także prekursor dla rakotwórczych nitrozoamin. W ilościach stosowanych w produktach spożywczych na terenie Unii Europejskiej nie jest uznawany za niebezpieczny, jednak jeśli mamy wybór, lepiej postawić na kiełbasę bez tego dodatku. Krótko: "kiełbasa idealna" dobrze wygląda na różowym tle, ale składem na miano ideału nie zasługuje.
Ekspertka ds. żywienia zwraca jednak uwagę na kaloryczność, która jej zdaniem nie wypada źle. Producent wskazuje 186 kcal na 100 g, a to dość niewiele jak na kiełbasę. Niestety słabym punktem jest dość wysoka zawartość soli (2,1 g/100 g), której - co podkreśla dietetyczka - nadmierne spożycie zwiększa ryzyko nadciśnienia oraz nowotworu żołądka.
Kiełbasa mac and cheese — nowość rynku czy dietetyczny koszmar?
Kiełbasa o smaku makaronu z serem to produkt, który przyciąga uwagę już samą nazwą. Ulubione danie z kuchni amerykańskiej zamknięte w osłonce brzmi intrygująco. Dietetyczka jednak nie zostawia na tym produkcie suchej nitki, choć stara się być fair: makaron jako wypełniacz ma tu przynajmniej jakieś logiczne uzasadnienie. Tyle że uzasadnienie to jedno, a jakość — drugie.
- W przypadku kiełbasy o smaku mac and cheese od razu rzuca się w oczy naprawdę niska zawartość mięsa; jedynie 72 proc. Oczywiście pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że jest to kiełbasa o smaku makaronu z serem, a więc poza mięsem musi być miejsce na makaron oraz ser. Mimo wszystko taka ilość to naprawdę mało, a dodatek makaronu wydaje się być pretekstem, żeby wypełnić kiełbasę tańszym składnikiem, w tym wypadku makaronem kuskus perłowym - opisuje dietetyczka i konsultantka merytoryczna Centrum Respo.
- 1
Nowości linii JBB Bałdyga x Skoli...
Nowości linii JBB Bałdyga x Skolim
- 2
Kiełbasa idealna i Mac and Cheese ...
Kiełbasa idealna i mac and cheese od Skolima po zgrillowaniu
- 3
Kiełbasa Mac and Cheese po przygot...
Kiełbasa mac and cheese po przygotowaniu i przekrojeniu
72 proc. mięsa to najniższy wynik w całej linii. A lista kontrowersyjnych składników jest tu najdłuższa — glutaminian sodu, fosforany, azotyn sodu. Do tego wartości odżywcze, które w porównaniu z kiełbasą idealną skaczą wyraźnie w górę.
- Za mięsem, makaronem i serem znajdziemy tu glutaminian sodu, fosforany oraz azotyn sodu. Czyli mamy źródło fosforu, którego zawartość w diecie większości z nas i tak jest już zbyt wysoka, substancję konserwującą stanowiącą prekursor dla rakotwórczych nitrozoamin oraz wzmacniacz smaku - wylicza Aleksandra Kureń.
Kiełbasa w tej wersji ma też więcej kalorii niż kiełbasa "klasyczna" — 235 kcal na 100 g, w tym 17 g tłuszczu i aż 6,5 g nasyconych kwasów tłuszczowych, które spożywane w nadmiarze zwiększają ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego.
- Po raz kolejny mamy tu także 2,1 g soli w 100 g produktu, czyli połowa opakowania (175 g) dostarcza nam 3,6 g soli, a to 70 proc. maksymalnego dziennego spożycia rekomendowanego przez WHO. Generalnie jest to dość słaby jakościowo produkt i typowy przykład żywności wysoko przetworzonej, która w naszej diecie powinna pojawiać się jak najrzadziej - wyjaśnia ekspertka.
Kiełbasa mac and cheese z pewnością wzbudzi zainteresowanie przy sklepowej półce. Dietetycznie jednak — to produkt, po który warto sięgać tylko okazjonalnie.
W kolejnej części sprawdzamy skolimki parówki drobiowe i kiełbaski z szynki — i tu akurat czeka nas jedno bardzo miłe zaskoczenie.