Kawa po wietnamsku od lat kojarzy się z intensywnym naparem, mlekiem skondensowanym i charakterystycznym filtrem phin. Wietnam słynie jednak z kulinarnych eksperymentów, dlatego obok klasycznych receptur można spotkać także mniej oczywiste połączenia. Jednym z nich jest dodatek sosu rybnego, który w lokalnej kuchni odgrywa równie ważną rolę jak sól czy pieprz.
WIDEOKawa pistacjowa na zimno. Smakuje jak z najlepszej kawiarni
Kawa po wietnamsku z sosem rybnym. Kilka kropli robi różnicę
Sos rybny jest podstawą wielu wietnamskich potraw, dlatego jego obecność w napojach nie jest tam odbierana jako coś niezwykłego. Do kawy dodaje się go jednak naprawdę niewiele – dosłownie kilka kropli. Taka ilość nie sprawia, że napój nabiera rybnego aromatu.
Sekret tkwi w umami, czyli smaku odpowiadającym za wrażenie większej głębi i pełni. Dzięki niemu wyraźniej można wyczuć palone, karmelowe oraz orzechowe nuty kawy. To podobna zasada jak w deserach z dodatkiem szczypty soli, która wzmacnia słodycz i wydobywa więcej aromatów.
Kawa po wietnamsku. Jak powstaje ten nietypowy napój?
Podstawą jest mocny napar przygotowany z wykorzystaniem filtra phin. Powolne parzenie sprawia, że kawa jest intensywna i doskonale współgra ze słodkimi dodatkami.
Do gotowego napoju najczęściej dodaje się mleko skondensowane lub odrobinę sosu karmelowego. Dopiero na końcu trafiają do filiżanki dwie lub trzy krople dobrej jakości sosu rybnego. W tym przepisie proporcje mają ogromne znaczenie. Zbyt duża ilość dodatku zdominowałaby smak, dlatego pełni on wyłącznie rolę przyprawy podkreślającej charakter kawy.
Napój można podać zarówno na gorąco, jak i z kostkami lodu. Schłodzona wersja jest łagodniejsza w odbiorze, a karmelowa słodycz staje się jeszcze bardziej wyczuwalna.
Kawa po wietnamsku to przede wszystkim kulinarna ciekawostka
Choć takie połączenie budzi spore emocje, nie jest to napój, który pije się w Wietnamie każdego dnia. To raczej interesująca wariacja na temat tradycyjnej kawy po wietnamsku i przykład tego, jak nieoczywiste składniki mogą wzajemnie się uzupełniać.
Połączenie wyrazistej robusty, słodkiego mleka skondensowanego i odrobiny sosu rybnego pokazuje, że czasem kilka kropli wystarczy, by całkowicie zmienić odbiór dobrze znanego napoju. Dla miłośników kulinarnych nowości może to być inspiracja do odkrywania smaków, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie niepasujące.