Wielkanocne śniadanie od Gessler za trzycyfrową kwotę. Oto co kupiliśmy w pudełkach z czerwoną kokardą
Zamiast wielogodzinnego stania przy garach – wizyta na warszawskiej Starówce. Postanowiliśmy sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda wielkanocne śniadanie od Magdy Gessler. Zamówiliśmy flagowe produkty z delikatesów "U Fukiera" i sprawdziliśmy, czy jakość premium idzie w parze z ceną, która u wielu budzi emocje.
Gdy na kuchennym blacie lądują białe pudełka sygnowane logo najsłynniejszej restauracji w Polsce, od razu czuć, że to nie są zwykłe zakupy. Czerwone wstążki, starannie zaprojektowane etykiety i obietnica smaku "jak u babci" – tak zaczyna się przygoda z wielkanocnym cateringiem Magdy Gessler.
Za zestaw składający się z żuru, pasztetu, dwóch rodzajów jaj, sałatki, bochna chleba, domowego majonezu i baby zapłaciliśmy 459 złotych. Czy to tylko marketing, czy faktycznie kulinarny luksus, na który warto wydać pieniądze raz w roku?
Faszerowane jajka w dwóch odsłonach. Każdy znajdzie coś dla siebie
Catering Magdy Gessler - pierwsze wrażenie
To, co rzuca się w oczy tuż po otrzymaniu zamówienia, to dbałość o detale. Całość zapakowana była w dwie sygnowane logo restauracji torby - wygodnie można było je odebrać i przewieźć, bez konieczności zabierania własnych skrzynek. Logo widoczne jest też na poszczególnych produktach. Słoiki z domowym majonezem "według przepisu babci" (27 zł) czy tradycyjną sałatką jarzynową (44 zł) wyglądają, jakby przed chwilą zjechały z taśmy w luksusowej spiżarni. Pasztet z dziczyzny i grzybów (98 zł) został upieczony w klasycznej aluminiowej foremce, ale jego zapach po otwarciu folii natychmiast wypełnia całą kuchnię aromatem jałowca i borowików.
Widać, że nie płacimy tu za masową produkcję. Chleb żytni na zakwasie (39 zł) waży solidny kilogram i ma dokładnie taką skórkę, jakiej wielu szuka w rzemieślniczych piekarniach. Całość wygląda bardzo estetycznie, choć mamy małe zastrzeżenia.
Faszerowane jajka, zapakowane próżniowo w pojemniki znane z dań na wynos, zostały udekorowane liśćmi sałat, które zmiękły i zwilgotniały; nie nadawały się w naszej ocenie do podania w całości na półmiski. W dodatku nawet przy obchodzeniu się z nimi "jak z jajkiem" nie zachowały swojego idealnego kształtu z momentu nadziewania.
Delikatesy "U Fukiera". Składniki, które tłumaczą cenę?
Kluczem do zrozumienia rachunku na blisko 500 zł jest dobór produktów, ale też wspomniane wyżej... logo. Żur na prawdziwkach (79 zł za 900 ml) to faktycznie nie jest "zupa z torebki". W środku znajdziemy wywar na wędzonych żeberkach, wiejską śmietanę i całe kapelusze borowików.
Bardzo dobrze wypada też pasztet. To miks karkówki z dzika, udźca z sarny i wątróbki cielęcej. Konsystencja jest faktycznie kremowa, niemal biszkoptowa, co rzadko udaje się osiągnąć w domowych warunkach bez profesjonalnego sprzętu. Jeśli na co dzień nie pieczesz, ale lubisz przysmaki z dziczyzny, którą Gessler nierzadko wychwala w swoich programach, to propozycja dla ciebie.
Marynowane grzybki i ostra musztarda w sałatce jarzynowej sprawiają, że jej smak jest głęboki, wielowymiarowy. Pięknie prezentuje się i również dobrze smakuje baba wielkanocna - drożdżowa, pozłacana, ozdobiona kwiatami jak cukiernicze dzieło sztuki. Całkiem smaczny, z pewnością do wykorzystania przy jajkach ze święconki, jest domowy majonez według przepisu babci Magdy Gessler.
Najsłabiej z całego zestawu wypadają jajka - to propozycja z menu wielkanocnego, którą naszym zdaniem po prostu taniej i lepiej zrobić w domu. Na uwagę zasługuje informacja, że to wiejskie jaja (a nie każdy do takich ma łatwy dostęp). Jednak zakres cen 39-42 zł za 5 połówek to już przelicznik, który trudno wyjaśnić inaczej niż "spod szyldu Magdy Gessler". Z pewnością znajdą się miłośnicy takich przekąsek, ale nam ta propozycja do gustu nie przypadła.
Wielkanocne śniadanie od Gessler - czy tym się najesz?
Po rozpakowaniu wszystkich pudełek pojawia się pytanie o wydajność. Taki zestaw to idealnie skrojone, bogate śniadanie dla dwu-, może trzyosobowej rodziny. O ile 1,2-kilogramowa baba drożdżowa (91 zł) wystarczy dla całego pułku wojska, o tyle porcje żuru czy sałatki są wyliczone tak, by każdy mógł się nimi nacieszyć, ale bez wielodniowych "dopychań" resztek z lodówki.
Czy warto? 459 zł to kwota, za którą można zrobić ogromne zakupy w markecie. Jednak kupując u Gessler, kupujemy coś jeszcze: święty spokój. Brak list zakupów, brak kolejek po mięso i brak ryzyka, że pasztet wyjdzie za suchy. To oferta dla tych, którzy w Wielkanoc bardziej niż oszczędność cenią sobie wolny czas i restauracyjną jakość, która - w konkretnych produktach z oferty - broni się na talerzu.