Seba kontra Magda Gessler, czyli barszcz biały w wydaniu domowym i cateringowym. Który z nich okazał się lepszy?
To naprawdę miało miejsce. Na stole 4 miski, 4 łyżki i dwóch testerów, którzy mieli wskazać jednego zwycięzcę. A zadanie nie było łatwe, bo w starciu na najlepszy barszcz wielkanocny wybieraliśmy pomiędzy zupą Magdy Gessler a domową propozycją naszego Seby. Który barszcz ostatecznie wygrał? Obejrzyj wideo, a wszystko stanie się jasne.
Z czym kojarzy się wielkanocne śniadanie? Oprócz dzielenia się jajeczkiem, prawdopodobnie w pierwszej chwili przyszedł ci do głowy barszcz biały lub żurek. I totalnie się z tym zgadzamy. Dlatego też postanowiliśmy pójść o krok dalej i zestawić ze sobą zupę, którą można zamówić, z wersją domową, przygotowaną zgodnie z recepturą naszych mam i babć.
Kiedy zdecydowaliśmy się na taki test, od razu pomyśleliśmy o Magdzie Gessler i zamówiliśmy barszcz biały z jej delikatesów "U Fukiera". Po drugiej stronie ringu znalazł się nasz Sebastian, który od wielu lat tworzy przepisy dla Pyszności. Zrobił domową wersję barszczu - tak jak gotuje się w jego rodzinnym domu. Kto wyjdzie zwycięsko z tej bitwy? Przekonajmy się!
Barszcz biały - wersja cateringowa kontra domowa
Studio Pyszności mieści się na południu Polski, dlatego barszcz od Magdy Gessler zamówiliśmy z dowozem. Zdecydowaliśmy się na wersję bez mięsnej wkładki. Seba z kolei przygotował go w naszej kuchni. Zrobił zakwas i domowy wywar. Wszystko to z dala od naszych oczu, abyśmy niczym się nie sugerowali, a test był w 100 proc. wiarygodny. Trzeba jednak zaznaczyć, że sprawdzaliśmy smak wielkanocnych zup jedynie z dodatkiem gotowanego jajka.
Do zadania podeszły dwie osoby: Frania (czyli ja) i Bogdan. Postawiono przed nami po dwie miski i - nie mając pojęcia, który barszcz jest Seby, a który z delikatesów "U Fukiera" - rozpoczęliśmy testowanie. Szybko zauważyliśmy pierwsze rozbieżności. Barszcz numer 1 miał jaśniejszy, bledszy kolor, który wręcz wpadał w biel. Z kolei barszcz numer 2 miał o wiele bardziej intensywną barwę, przypominającą odcień beżu. Na tym etapie, biorąc pod uwagę tylko wygląd zup, bardziej apetyczna wydała się nam druga opcja.
Następnie przyszedł czas na... wąchanie. I tu od razu wyczułam kolejną różnicę. Barszcz numer 1 miał bardzo mocny, kwaskowaty zapach. Z kolei druga wersja była dużo bardziej stonowana. Czuć było różne przyprawy, ale żaden element nie zdominował aromatu jak w pierwszym przypadku. Bogdan nie wyczuł aż tak dużej różnicy. Zauważył jednak, że w przypadku barszczu numer 2 w składnikach mogły pojawić się grzyby.
W trakcie testu Bogdan zwrócił również uwagę na fakt, że barszcz numer 1 był bardziej kremowy i gęsty. Przyznaję mu rację, chociaż moim zdaniem różnica pomiędzy zupami pod tym względem była naprawdę minimalna.
Na koniec pozostało najważniejsze, czyli ocena smaku. Okazało się jednak, że obie zupy były naprawdę smaczne. Żadna z nich nie odstawała od poziomu premium. W pierwszym przypadku można było wyraźnie wyczuć smak zakwasu. Z kolei w barszczu numer 2 wszystko było wyważone. Mieszanka smakowa wydawała się jednocześnie bogatsza, bo nie była zdominowana przez kwaskowaty posmak. Naszym zdaniem to właśnie tu "działo się" więcej i dlatego też ostatecznie wybraliśmy barszcz numer 2. Jak się później dowiedzieliśmy, była to zupa przygotowana przez naszego Sebastiana.
Ile trzeba zapłacić za biały barszcz Magdy Gessler, a ile kosztuje przygotowanie go samodzielnie w domu?
Warto wspomnieć również o kwestiach finansowych, tym bardziej że tu zauważyliśmy największe różnice. Z informacji zamieszczonych na etykiecie barszczu od Magdy Gessler wynika, że został on przygotowany na trzech rodzajach mięsa (wołowinie, cielęcinie i drobiu), warzywach, przyprawach, zakwasie, śmietanie i chrzanie. Za 900 ml tej zupy (bez mięsnej wkładki) zapłaciliśmy 69 zł.
Z kolei barszcz biały Sebastiana składał się z domowej roboty zakwasu, wywaru przygotowanego na wędzonych żeberkach, mięsnych dodatków (wędzonego boczku i białej kiełbasy), przypraw, śmietany i chrzanu. Pełny przepis znajdziesz tutaj. Z wyliczeń Seby wynika, że za 1 litr jego zupy trzeba zapłacić ok. 26 zł. Różnica jest więc naprawdę spora.
Wiesz już, jak wyglądają wyniki naszego testu. Oczywiście jest to subiektywna ocena. Opieraliśmy się jedynie na doznaniach smakowych i tym, co widzieliśmy w danym momencie. W ferworze świątecznych przygotowań część osób na pewno zdecyduje się na gotowy catering, a inni postawią na domowe rozwiązanie. Do której grupy ty się zaliczasz?