Pierogi z jagodami to dla wielu osób smak wakacji, dzieciństwa i wizyt u babci. Z kolei "Bambino" od lat cieszy się ogromną popularnością wśród Warszawiaków, szczególnie tych pamiętających czasy świetności barów mlecznych. Skusiła mnie nie tylko renoma lokalu, ale również cena. Sześć sporych pierogów kosztuje tam bowiem 25,90 zł. W czasach, gdy paragony w restauracjach potrafią przyprawić o zawrót głowy, taka kwota wydała mi się całkiem rozsądna.
WIDEOZjadłem pierogi z jagodami u Magdy Gessler. Już po pierwszym kęsie wiedziałem, czy było warto tyle zapłacić
Pierogi z jagodami w barze mlecznym "Bambino" mają wszystko, czego oczekuję od letniego klasyka
Po kilku minutach oczekiwania na moim stoliku pojawił się talerz pełen dorodnych pierogów. Już na pierwszy rzut oka było widać, że nie są to niewielkie sztuki przygotowane wyłącznie po to, by dobrze wyglądały na zdjęciu. Każdy pieróg był porządnie wypełniony farszem.
Najważniejsze okazało się jednak to, co znajdowało się w środku. Jagód było naprawdę dużo. Nie musiałem ich szukać między warstwami ciasta, bo niemal wypływały po przekrojeniu pieroga. Co równie ważne, owoce zachowały swoją strukturę. Nie zamieniły się w jednolitą, zbitą masę, dzięki czemu w każdym kęsie wyczuwałem jagody.
Samo ciasto było miękkie, delikatne i odpowiednio cienkie. Nie dominowało nad farszem, lecz dobrze go uzupełniało. To właśnie taka proporcja sprawia, że pierogi z jagodami smakują jak domowe.
Pierogi z jagodami przypomniały mi smak wakacji u babci
Nie ukrywam, że podczas jedzenia szybko wróciły wspomnienia z dzieciństwa. W moim domu pierogi z owocami pojawiały się regularnie latem, kiedy jagody były łatwo dostępne. Dlatego mam wobec tego dania dość wysokie wymagania.
Nadal uważam, że najlepsze pierogi z jagodami robiła moja babcia. Tego miejsca w rankingu raczej nikt nie zajmie. Muszę jednak przyznać, że wersja serwowana w "Bambino" naprawdę niewiele ustępuje domowym pierogom. To jeden z tych przypadków, kiedy prostota okazuje się największą zaletą.
Nie było tu żadnych nowoczesnych dodatków, egzotycznych składników ani prób odświeżania klasyki na siłę. Były za to dobre jagody, odpowiednie ciasto i smak, który od razu budzi pozytywne skojarzenia.
Jedyny minus? Śmietana przy pierogach z jagodami
Gdybym miał wskazać jedną rzecz, do której można się przyczepić, byłaby to śmietana. Było jej sporo i po chwili od podania zaczęła się rozrzedzać i zamieniać w wodnistą konsystencję. Nie wyglądało to szczególnie efektownie.
Z drugiej strony trudno uznać to za poważną wadę. Sok z jagód naturalnie miesza się ze śmietaną i tworzy charakterystyczny sos. W moim domu wyglądało to dokładnie tak samo. Dlatego zamiast narzekać, potraktowałem to jako część uroku tego dania. Smak i tak pozostał bardzo dobry, a sam dodatek śmietany świetnie komponował się ze słodyczą owoców.
Bar Mleczny "Bambino" to podróż do czasów, gdy liczył się smak
Sam lokal również zasługuje na kilka słów. Bar Mleczny "Bambino" nie próbuje być modną restauracją. Warto zaznaczyć, że działa już od 67 lat. Nie znajdziemy tu designerskich wnętrz ani wymyślnych dekoracji. I właśnie dlatego ma w sobie tyle uroku.
Wchodząc do środka, można poczuć atmosferę dawnych lat. To miejsce żyje własnym rytmem i przyciąga osoby, które cenią tradycyjną kuchnię. W menu dominują klasyczne dania kojarzące się z domowymi obiadami. Są zupy, kotlety, naleśniki i oczywiście pierogi.
Choć nadal pozostaję wierny pierogom mojej babci, te serwowane w barze mlecznym "Bambino" bez problemu mogłyby znaleźć się w gronie najlepszych, jakie jadłem poza domem. Jeśli więc masz ochotę na klasyczne pierogi z jagodami i lubisz miejsca z duszą, ten adres warto wpisać na swoją kulinarną mapę Warszawy.