Rokitnik często jest traktowany jako roślina ozdobna i licznie porasta wydmy, ponieważ dobrze znosi trudne i wietrzne warunki, a jednocześnie wzmacnia strukturę nabrzeża. W Polsce jest on objęty częściową ochroną, ale owoce można zbierać poza siedliskami wydmowymi i klifami, o ile nie niszczymy krzewów. Coraz częściej roślina jest uprawiana również w sadach, więc można ją znaleźć na lokalnych targowiskach – od razu kup więcej, aby mieć zapas na całą zimę.
WIDEOGiardiniera z selerem, kalafiorem i oliwkami. To będzie hit wśród zimowych przetworów
Owoce cytrusowe zostają daleko w tyle
Okazuje się, że natura sama dostarcza nam składników, których potrzebujemy, wystarczy tylko sięgać po te owoce i warzywa, na które aktualnie jest sezon. Rokitnik dojrzewa pod koniec lata i na początku jesieni, czyli wtedy, gdy częściej pojawiają się infekcje. W 100 g owoców może znajdować się od 200 do 900 mg witaminy C, czyli nawet 17 razy więcej niż w cytrynach, co pomaga zatrzymać przeziębienie zanim przerodzi się w cięższą chorobę. Rokitnik możesz wrzucać bezpośrednio do rozgrzewających naparów albo przerobić na sok, syrop, konfiturę czy nalewkę. Świetnie sprawdza się jako składnik szotów odpornościowych, po których niemal od razu czujemy się lepiej.
Oprócz witaminy C w rokitniku znajdują się kwasy tłuszczowe omega-3, 6, 7 i 9, dlatego z owoców i pestek wytwarza się także oleje, które pomagają obniżyć cholesterol LDL i wspomagają zdrowie serca. Spożywane na świeżo dostarczają karotenoidów, flawonoidów i innych związków o właściwościach przeciwutleniających, które działają ochronnie na komórki i zapobiegają stanom zapalnym w organizmie.
Jak najlepiej spożywać rokitnik?
Najmniej strat witaminy C przynosi obróbka na zimno. Możesz wrzucić owoce do wyciskarki wolnoobrotowej i pić codziennie niewielką porcję – jednak sok z rokitnika jest bardzo kwaśny, dlatego warto rozcieńczyć go wodą lub dodać do lekko przestudzonej herbaty. Przetwory takie jak syropy czy dżemy wymagają dłuższego gotowania, co prowadzi do większej utraty części składników odżywczych, ale nadal zawierają je w znacznej ilości, więc również w takiej formie wspierają odporność organizmu.
Świetnym pomysłem jest mrożenie owoców i używanie ich do naparów lub soków, gdy czujemy, że łapie nas przeziębienie. Owoce prosto z zamrażalnika możesz zalewać gorącą wodą o temperaturze ok. 90 stopni Celsjusza, ale dobrze jest je wcześniej rozgnieść, aby oddały więcej smaku i soku. Napar pozostaw pod przykryciem na 7–10 minut, a następnie odcedź i wymieszaj z łyżeczką miodu.