NewsyDzień miłośników sera. Oto najdroższy, najobrzydliwszy, najbardziej śmierdzący ser świata

Dzień miłośników sera. Oto najdroższy, najobrzydliwszy, najbardziej śmierdzący ser świata

Pyszności - Fot. Adobe Stock
Pyszności - Fot. Adobe Stock
Katarzyna Gileta

20.01.2023 08:55

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ser występuje na świecie w ponad 4 tysiącach odmian. W samej Polsce wytwarza się około sześciuset rodzajów sera. Jest więc co kochać i czym świętować. A skoro 20 stycznia przypada Dzień Miłośników Sera, może warto wyjść poza znane i na co dzień jadane gatunki i spróbować czegoś bardziej zaskakującego. A w świecie serów produktów wyjątkowych z pewnością nie brakuje.

Tych, o których dziś piszemy nie, dostaniemy w sklepie koło domu, ani nawet w typowych delikatesach. Mogą jednak stać się inspiracją do poszukiwania nowych ulubionych gatunków sera.

Najdroższy ser na świecie

W ostatnich miesiącach ceny serów urosły tak bardzo, że niemal każdy gatunek zasługuje na miano drogiego sera. Bez względu na to, czy sięgamy po sery z mleka krowiego, koziego czy owczego, twarde czy pleśniowe z pewnością odczujemy to przy kasie. Pewną pociechą w tej sytuacji może być fakt, że w porównaniu do najdroższego sera świata, gatunki, które kupujemy w sklepie, są śmiesznie tanie. Bo czym jest 40 zł za kilogram, jeśli wiemy, że gdzieś w Serbii istnieje farma produkująca ser Pule, którego kilogram kosztuje około 1,3 tys. dolarów?

Pyszności - Fot. Adobe Stock
Pyszności - Fot. Adobe Stock

Co więcej, żeby kupić ten wyjątkowy przysmak, musimy specjalnie na tę farmę pojechać. Co sprawia, że cena jest tak wygórowana?

Przede wszystkim skład. Pule wytwarza się z 60 proc. mleka oślego i 40 proc. mleka koziego. Ośle mleko pozyskiwane jest od specjalnej rasy tych zwierząt, czyli osła bałkańskiego. Ochrona tego zagrożonego gatunku była z resztą podstawą założenia farmy osłów mlecznych, a następnie stworzenia sera Pule.

Problem polega na tym, że jak przekonują hodowcy, choć oślice są dojone aż trzy razy dziennie, jedno zwierzę może dać do 2 litrów mleka dziennie. Dla porównania wysokowydajna krowa może dać nawet 40-50 litrów. Poza tym osiołki dojone są ręcznie, co oczywiście sprawia, że już na tym etapie proces jest bardziej pracochłonny. Do mleka oślego, dodawane jest mleko kozie i specjalne szczepy bakterii, dzięki którym mieszanka może się zsiadać i być przetwarzana na ser. Sam proces wytwarzania sera Pule, łącznie z czasem jego dojrzewania to tajemnica producenta.

Miłośnicy tego luksusowego produktu cenią go nie tylko za smak, ale także, a może nawet przede wszystkim za jego cenną zawartość. Ser jest bogaty w witaminy A, C i E. Zawiera też potas, wapń, fosfor, cynk i żelazo.

Durian w świecie serów

We wszystkich zestawieniach "śmierdzących" produktów spożywczych znajduje się pewien egzotyczny owoc - durian. Jego zapach jest tak nieprzyjemny, że obowiązuje zakaz wnoszenia duriana do różnych miejsc publicznych np. na pokład samolotu.

W świecie serów odpowiednikiem duriana jest pochodzący z północnej Francji Vieux Boulogne. Ci, którzy odważyli się spróbować tego smakołyku, przekonują, że jego wyborny smak rekompensuje w pełni przykre doznania węchowe. Jak się jednak przełamać i włożyć do ust coś, co niektórzy porównują do wnętrza krowiego zadu?

Odrzucający aromat Vieux Boulogne zawdzięcza skórce. W czasie 9 tygodni dojrzewania, zewnętrzna warstwa tego krowiego sera kilkukrotnie polewana jest piwnym roztworem, który  sprawia, że skórka zaczyna po prostu cuchnąć.

Odrzucający i zabójczy ser

Miłośnicy sera, którzy obchodzą dziś swoje święto, nie muszą kochać wszystkich gatunków tego mlecznego produktu. I całe szczęście, bo ostatni z prezentowanych przez nas serów, to propozycja zdecydowanie nie dla wszystkich. Zwykle określany jest jako najbardziej obrzydliwy, a nawet groźny dla zdrowia.

Pyszności - fot. Adobe Stock
Pyszności - fot. Adobe Stock

Mowa o pochodzącym z Sardynii Casu Marzu. Zdania na jego temat są mocno podzielone. Niektórzy twierdzą, że to po prostu zgniły, cierpki ser. Inni zachwycają się jego delikatnym smakiem i kremową konsystencją. Pewne jest jednak, że to gatunek, wobec którego trudno przejść obojętnie. Wszystko dlatego, że wnętrze Casu Marzu wypełnione jest żywymi larwami muchówki Piophila casei (znanej też jako mucha serowa).

Do jedzenia nadają się tylko "żywy ser", czyli taki, w którym larwy wciąż żyją. Łatwo to rozpoznać, bo poruszają się bardzo szybko, a nawet potrafią skakać na wysokość kilkunastu centymetrów. Jeśli robaki się nie ruszają, to znaczy, że ser się zepsuł i absolutnie nie należy go próbować.

Co do jedzenia żywego Casu Marzu też nie ma zgodności. Niektórzy przekonują, że skoro mieszkańcy Sardynii jedzą go od pokoleń i nic im nie jest, to znaczy, że ser jest bezpieczny. Poza włoską wyspą, gdzie narodził się ten nietypowy ser, bardziej powszechne jest jednak przekonanie, że jedzenie żywych larw, które po zjedzeniu są w stanie przeżyć dłuższy czas w przewodzie pokarmowym człowieka, może mieć katastrofalne skutki dla zdrowia.

Autor: Magda Bukowska

Zapraszamy na nasz kanał YouTube. Znajdziecie tam przepis na domowy twarożek tylko z 2 składników:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także