Happy Meal dla dorosłych bez kluczowego gadżetu. Tak wygląda zestaw "Przyjaciele" i sos za 2,50 zł
McDonald’s sięga po jedno z najmocniejszych popkulturowych uniwersów i od 4 lutego serwuje polskim klientom sieciówki zestaw inspirowany serialem "Przyjaciele". Są figurki kolekcjonerskie, jest dedykowany sos i jest sentyment, który działa niemal automatycznie. Szkoda tylko, że przy tej nostalgicznej uczcie zabrakło kilku składników, które u naszych sąsiadów mocno się wybijają.
Na papierze wszystko się zgadza. Kultowy sitcom, który od lat nie schodzi z list najchętniej oglądanych seriali, spotyka się z globalną sieciówką fast foodów. Efekt? Zestaw, który aż się prosi o określenie "Happy Meal dla dorosłych" - nawet jeśli McDonald’s oficjalnie go tak nie nazywa. Cena startuje od 41 zł, w zależności od konfiguracji dodatków, a głównymi atrakcjami są figurka kolekcjonerska oraz sos nazwany na cześć Moniki. Brzmi dobrze. W praktyce: jest przyjemnie, ale z lekkim zgrzytem.
Zestaw Friends w McDonald’s Polska - tylko figurki, bez kubków
Na plus należy zapisać jedno: figurkę można sobie wybrać. To ważne, bo nic tak nie psuje kolekcjonerskiej zabawy, jak losowość, która kończy się trzecim Chandlerem, gdy marzyło się o Rachel. W polskich zestawach dostępnych jest sześć figurek i klient sam decyduje, którą z nich zabierze do domu.
Problem zaczyna się gdzie indziej. W przeciwieństwie do niektórych zagranicznych rynków - chociażby Czech - w Polsce na ten moment nie ma kolekcjonerskich kubków ani żadnych alternatywnych gadżetów. Zabrakło też na start dla wszystkich płóciennych toreb czy breloczków, które wcześniej przewijały się w materiałach promocyjnych i u influencerów. Sieciówka odpowiada wymijająco na pytania w social mediach, ale w tle pojawiają się szepty, że będzie specjalna oferta od marca 2026. Wrażenie obecnie jest takie, że jest ona okrojona. Skoro można wybrać figurkę, aż się prosiło, by dać fanom coś więcej.
Figurki: fanserwis zrobiony poprawnie
Same figurki to jednak najmocniejszy punkt całej akcji. Każda z nich odwołuje się do charakterystycznych momentów lub cech bohaterów "Przyjaciół":
- Chandler z kurczakiem,
- Joey z kaczką,
- Phoebe z gitarą,
- Monica w stroju kucharza,
- Ross z Marcelkiem (małpką),
- Rachel w stroju kelnerki.
Są czytelne, estetyczne i natychmiast rozpoznawalne nawet dla tych, którzy serial oglądali "dawno temu, ale namiętnie". To klasyczny fanserwis - bez eksperymentów, ale z wyczuciem. Figurki dobrze prezentują się na półce i faktycznie dają poczucie, że kupuje się coś więcej niż zwykły zestaw z fast foodu. Gdyby cała akcja była tak dopieszczona, jak one, trudno byłoby narzekać.
Monica’s Marinara: uśmiech w kąciku ust, bez efektu "wow"
Drugim elementem wyróżniającym zestaw jest Monica’s Marinara - pomidorowy dodatek podany w małym pudełeczku sosu. Cena 2,50 zł za sztukę, jeśli chcemy kupić go osobno. Trudno mówić tu o intensywnych, wyraźnie zaznaczonych ziołach, ale jednocześnie nie jest to też smak, który można pomylić ze zwykłym ketchupem. Jest delikatniej (bez mocnej octowej nuty, choć ocet jest w składzie). Analizując pełną etykietę, podium zajmują: woda, koncentrat pomidorowy i syrop glukozowo-fruktozowy. Pod koniec znaleźć można oregano i "naturalny aromat bazylii".
Po spróbowaniu warga delikatnie drga do uśmiechu. To sympatyczny moment, bo jednak nadzieje były duże. Taki "okej, miłe", ale nie ma efektu wow. I właśnie tu pojawia się największy żal. Przy takim serialowym dziedzictwie z naszej kulinarnej perspektywy aż się prosiło o coś bardziej ikonicznego. Gdzie Rachel’s Triffle? Nawet w wersji z wołowiną, przez słynnie sklejone kartki z książki kucharskiej. Sos to bezpieczny wybór i jednocześnie dowód na niewykorzystany potencjał.
Zestaw "Przyjaciele" w McDonald’s to udana, ale zachowawcza podróż sentymentalna. Figurki bronią się same, możliwość ich wyboru to realny plus, a sos Moniki jest miłym dodatkiem, choć szybko o nim zapomnimy. Pozostałe elementy kulinarne zestawu, jak frytki i kanapki lub nuggetsy to standardowe propozycje sieciówki, więc kto odwiedza lokal i tak je zna. Co ciekawe, w dniu premiery tłumów nie było, a najbardziej w oczy rzucała się... kawa w kubeczkach w charakterystycznej fioletowej oprawie.
Magdalena Pomorska- Gąsowska, dziennikarka Wirtualnej Polski