Mama nalewała ją do szklanych butli. Bez kaucji, a zdrowsza niż kranowa
Kiedyś widok kolejek z plastikowymi bańkami lub szklanymi butelkami przy charakterystycznych murowanych domkach był stałym elementem miejskiego krajobrazu. Chociaż w sklepach powoli zaczynała pojawiać się woda butelkowana w plastiku, wiele osób uważało, że nic nie smakuje tak dobrze, jak ta prosto z ujęcia. Dziś coraz mniej osób z tego korzysta, choć punkty poboru wciąż działają w wielu dzielnicach.
Woda oligoceńska swoją nazwę zawdzięcza epoce geologicznej – oligocenowi – z której pochodzą warstwy wodonośne znajdujące się na głębokości od 200 do nawet 400 metrów. Dzięki temu, że woda ta jest odizolowana od powierzchni grubą warstwą nieprzepuszczalnych iłów i glin, pozostaje wolna od zanieczyszczeń cywilizacyjnych, bakterii czy pestycydów. Termin "oligoceńska" jest najczęściej kojarzony z Niecką Mazowiecką. To właśnie pod Warszawą i okolicznymi miastami (jak Pruszków czy Legionowo) znajdują się najbogatsze złoża tej wody, uwięzione w piaskach oligoceńskich.
Flaki po warszawsku z pulpetami. Przepis krok po kroku
Gdzie można znaleźć wodę oligoceńską?
Budowa publicznych ujęć wody oligoceńskiej w Polsce (szczególnie w Warszawie) nabrała tempa w latach 90. XX wieku. Pomysł zrodził się z potrzeby zapewnienia mieszkańcom dostępu do wody wysokiej jakości w czasie, gdy stan miejskich wodociągów pozostawiał wiele do życzenia, a kranówka mocno pachniała chlorem. Ujęcia te projektowano również jako strategiczne rezerwy wody na wypadek awarii sieci miejskiej lub klęsk żywiołowych. Szczyt ich popularności przypadł na okres transformacji ustrojowej, kiedy woda oligoceńska stała się symbolem dbania o zdrowie domowym sposobem i bez kosztów.
Najwięcej ujęć znajdziemy w Warszawie (ponad 100 punktów), ale podobne pokłady eksploatuje się również na Pomorzu (np. w okolicach Gdańska) oraz w centralnej części kraju. Choć technologia uzdatniania kranówki poszła do przodu, oligoceanka wciąż wygrywa brakiem kontaktu z chemią dezynfekującą.
Właściwości wody oligoceńskiej
W czasach, gdy nie mówiło się jeszcze o mikroplastiku, szklane butle były standardem. Woda ta nie jest chlorowana, co było ogromnym atutem w porównaniu do ówczesnej kranówki, która nie każdemu i nie wszędzie smakuje. Jest to woda tzw. artezyjska – wypływa pod własnym ciśnieniem, co dla wielu osób było dowodem na jej pierwotną siłę i żywotność.
Woda oligoceńska jest wodą niskozmineralizowaną, co sprawia, że jest bardzo miękka. To właśnie ta cecha czyni ją idealną bazą do parzenia herbaty i kawy – napary przygotowane na "oligoceance" mają głębszy aromat, a na powierzchni szklanki nigdy nie tworzy się nieestetyczny osad. Co więcej, gotowanie na niej zup czy warzyw pozwala zachować ich naturalny kolor i lepszą strukturę.
Nie każde ujęcie oligoceńskie jest artezyjskie. Woda artezyjska wypływa samoczynnie pod wpływem ciśnienia hydrostatycznego, jednak w wielu miejskich studniach lustro wody znajduje się poniżej poziomu gruntu i musi być wspomagane pompami – takie ujęcia nazywamy subartezyjskimi.
Jak pić i przechowywać oligoceankę?
Mimo że woda ta jest krystalicznie czysta u źródła, nie posiada ona konserwantów ani chloru, co oznacza, że bardzo szybko "pracuje". Jeśli nie będziemy przestrzegać zasad higieny, szybko straci swoje właściwości. Gdy woda zostaje wystawiona na kontakt z powietrzem i światłem, jej sterylność znika w mgnieniu oka.
Najlepiej sięgnąć po szkło. Plastikowe bańki, zwłaszcza te wielokrotnego użytku, mogą oddawać do wody szkodliwe związki i sprzyjać rozwojowi glonów. Wodę oligoceńską powinno się spożyć w ciągu 24 godzin od nalania. Jeśli przechowujemy ją w lodówce w ciemnym szkle, ten czas może wydłużyć się do 72 godzin. Po tym terminie w wodzie mogą zacząć namnażać się mikroorganizmy.
Woda ta często charakteryzuje się wyższą zawartością żelaza i manganu. Dlatego po pewnym czasie na dnie butelki może pojawić się rdzawy osad – jest on naturalny, ale może wpływać na smak wody, dlatego najlepiej pić ją świeżą. Z tego powodu w większości miejskich punktów poboru zamontowane są specjalne odżelaziacze i odmanganiacze, które poprawiają walory smakowe wody, zanim trafi ona do naszych butelek.