Metylortęć w rybach
Około 75-95% rtęci występującej w rybach to właśnie forma organiczna – metylortęć. Czyli taka, która jest dla nas groźna. Stężenie metylortęci w rybach jest zróżnicowane. Zależy od środowiska życia ryby i jej pokarmu. Ten związek jest szczególnie niebezpieczny dla kobiet w ciąży. Istnieją sugestie, że rtęć wpływa na rozwój i zaostrzenie objawów choroby Alzheimera i Parkinsona. Duże ilości metylortęci kumulują w sobie duże, długo żyjące ryby drapieżne takie jak.
Najgorsze rodzaje ryb:
- tuńczyk,
- miecznik
- rekin.
Ryby są także zanieczyszczone dioksynami i kadmem. Są to substancje o działaniu mutagennym i rakotwórcze. Do objawów przewlekłego zatrucia kadmem należą zaburzenia układu pokarmowego, oddechowego, nerwowego i krwionośnego. Do ryb, w których stężenie kadmu należą:
- tilapia nilowa
- panga
Natomiast warto zaznaczyć, że w Polsce poziom tego pierwiastka w rybach nie przekracza poziomu szkodliwego dla zdrowia. Dlatego naprawdę nie mamy się czego obawiać. Nasuwa się na pewno jeszcze jedno pytanie.
Jeść ryby czy nie jeść?
Korzyści z ich spożycia są większe niż potencjalne zagrożenia zdrowotne i to jest fakt. Zawierają one szereg składników mineralnych i witamin. Ich spożycie może zaspokoić tygodniowe zapotrzebowanie na kwasy omega-3. Odpowiednia podaż tych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca czy nowotworów na które tak często chorują Polacy. Kwasy omega-3 usprawniają także pracę naszego mózgu. Na pewno wielu z nas chce zachować pamięć jak najdłużej, wiec warto włączyć ryby do swojej diety. Ryby atlantyckie są lepszym wyborem niż ryby bałtyckie. Sprawdzi się nasz karp, śledź czy łosoś lub pstrąg hodowlany.
Zobacz na naszym kanale YouTube przepis na pieczonego karpia: