Złapałam szefa kuchni Marcina Sikorę tuż przed festiwalową gorączką, by w rozmowie dla Pyszności opowiedział nam, jak smakuje Roztocze i jak przenieść ten klimat do własnej kuchni.
Zamojskie Winogranie to święto, które udowadnia to, o czym od dawna trąbią kulinarni eksperci: Roztocze i Zamojszczyzna stają się polską Toskanią. Ciepły klimat, lessowe gleby i łagodne wzgórza to idealne warunki dla winorośli i sadów. Ale to nie tylko wino przyciąga tu tłumy. To kuchnia, która jest absolutnie unikalna.
WIDEOZjadłem słynnego schabowego Magdy Gessler na całą patelnię. Już na sam widok zaniemówiłem
Zdecydowanie dojrzeliśmy kulinarnie jako naród. Jak zauważa Marcin Sikora, kucharz Winiarni Zamojskiej i autor projektu "Wcinaj Polskę", wchodzimy na zupełnie nowy poziom świadomości:
– Coraz więcej osób chce wiedzieć, skąd pochodzi produkt, kto go wyprodukował i jaka historia za nim stoi. Szukamy autentycznych smaków, lokalnych receptur. Nauczyliśmy się czerpać z dań to, co najpiękniejsze i traktować je jako sztukę, a nie tylko zwykłe pożywienie.
Esencja Roztocza na jednym talerzu. Dwór spotyka się z chatą
Gdybyśmy mieli zamknąć całe kulinarne bogactwo tego regionu w jednym popisowym daniu, co by to było? Szef Sikora nie ma wątpliwości: to przede wszystkim szacunek do natury i spuścizna kulturowa.
– Gdybym miał pokazać nasz region na jednym talerzu, byłaby to kaczka po zamojsku. Podana z sosem powstałym na bazie soków z pieczenia kaczki, wina wiśniowego z dodatkiem ziół, miodu gryczanego oraz grzybów – zdradza nam ekspert. Hitem są jednak dodatki nawiązujące do najstarszych domowych tradycji. Do mięsa szef kuchni proponuje sodziaki – pulchne placki przygotowywane na kwaśnym mleku z sodą. – To danie w pełni oddaje charakter kuchni zamojsko-roztoczańskiej. Pokazuje wpływy chłopskie i dworskie, łącząc smaki wielokulturowe, słodkie ze słonym.
Te proste placki to dla Marcina również smak dzieciństwa. Zapytany o ulubiony "babciny" przepis, z wielkim sentymentem wspomina właśnie pączki parowane i placki na sodzie, które babcia przygotowywała zarówno na słodko, jak i na słono. To dowód na to, że prawdziwa kuchnia nie potrzebuje wyszukanych składników – wystarczy dobry produkt i serce do gotowania.
Odkrywamy dziczyznę na nowo. Zapomnij o winie w marynacie!
Roztocze to kraina dzikiej przyrody, dlatego na tutejszych stołach od wieków królowała dziczyzna. Dziś jesteśmy jednym z największych jej eksporterów w Europie, a sami prawie jej nie jemy. W domowych warunkach często się jej boimy, zakładając, że wyjdzie sucha i wymaga wielodniowego moczenia w skomplikowanych zalewach.
– Największym błędem jest przekonanie, że dziczyzna musi być długo marynowana i mocno doprawiona. Współczesne mięso z pewnego źródła tego po prostu nie wymaga – uspokaja Sikora. Zaskakująca może być też jego kolejna rada: – Nie polecam marynować dziczyzny w winie! Mięso chłonie wino jak gąbka, co zabija jego naturalny, leśny charakter.
Kluczem jest krótka marynata z jałowca, tymianku, czosnku, miodu (lub cukru) i palonego masła. Aby np. gulasz z dzika czy comber z sarny rozpływały się w ustach, mięso należy piec w niskiej temperaturze, kontrolując stopień wypieczenia wewnątrz (a nie czas w piekarniku!), a po wyjęciu dać mu kilka minut odpocząć.
Pstrąg doskonały? Sekret tkwi w solance
Zamojszczyzna słynie ze znakomitych, czystych rzek i stawów, a co za tym idzie – doskonałego pstrąga. Jak przygotować go w domu, by zachwycał teksturą? Znów kłania się minimalizm.
– Jestem zwolennikiem prostoty. Świeży pstrąg czy inne ryby absolutnie nie potrzebują ciężkiej panierki – tłumaczy szef kuchni. Jego kulinarnym sekretem jest wcześniejsze namoczenie ryby w solance (ok. 8 proc. soli) z dodatkiem cukru, ziół, cytryny i czosnku. Taki zabieg genialnie ujędrnia mięso i głęboko je doprawia. Do smażenia najlepiej użyć masła klarowanego. A jak uzyskać złotą, chrupiącą skórkę piekąc pstrąga w całości? – Polecam zapiekać go w wysokiej temperaturze, około 180 stopni, ale bardzo krótko – maksymalnie 12 minut. Oczywiście dodając do środka masło i zioła.
Wino w kuchni. Błędy, które rujnują danie i idealny food pairing
Na festiwalu takim jak Zamojskie Winogranie nie mogło zabraknąć tematu łączenia dań z winem. Pamiętam z naszych poprzednich rozmów, jak Marcin obalał mit "wina do gotowania" (czyli dodawania do sosu zlewek, które nam nie smakują – bo skoro nie smakują w kieliszku, zepsują też sos!).
Tym razem pytam go o łączenie gotowych potraw z winem i owocami. Tu zasada jest prosta: wino ma podkreślać aromat, nie dominować.
– Najczęściej popełniamy błąd, wybierając zbyt ciężkie, czerwone wino do delikatnych ryb lub jasnego drobiu – tłumaczy. Podkreśla przy tym, że polskie wina owocowe są w parowaniu niezwykle wdzięczne, bo od razu zdradzają swój profil: czy to soczysta wiśnia, czy cierpka porzeczka.
Owoce wspaniale sprawdzają się też jako towarzystwo dla mięs. Trzeba tylko zrównoważyć ich słodycz.
– Śliwki, gruszki czy żurawina świetnie komponują się z kaczką. Wiśnie, dereń, jeżyna z dziczyzną, a czarna porzeczka z wołowiną i serem – wylicza ekspert. – Aby przełamać owocową słodycz, wystarczy kropelka octu winnego, czerwonego wina czy świeży pieprz. Zyskujemy wtedy niesamowitą głębię i elegancką kwasowość.
Co zjemy na Winobraniu? Menu, od którego cieknie ślinka
Choć fizycznie mnie w tym roku w Zamościu nie będzie, moja wyobraźnia kulinarna pracuje na najwyższych obrotach. Marcin Sikora wraz z ekipą (z którą – jak sam mówi – "zwycięskiego składu się nie zmienia") zapowiada prawdziwą ucztę.
W strefie degustacyjnej królować będzie nowoczesna interpretacja kuchni Roztocza, mocno oparta na leśnych grzybach, miodzie i owocach. Szef kuchni zdradza, że serwowane będą m.in.: paszteciki z szarpaną kaczką, truflą i konfiturą z żurawiny, klasyczne bliny ziemniaczane z musem kurkowym i kaczką, a także pierogi z bryndzą.
Festiwal startuje w najbliższy weekend. Jeśli będziecie w okolicy, zróbcie sobie tę kulinarną przyjemność i ustawcie się w kolejce do zamojskiej Strefy Chill Out. Gwarantuję, że każdy kęs jest tego wart.