Niepozorny, tani i dostępny przez cały rok. Ma o wiele mniej tłuszczu niż mięso, a równie dużo białka
Groch od wieków gości na polskich stołach i wciąż potrafi zaskoczyć swoją wszechstronnością. Ma znacznie mniej tłuszczu niż mięso, a zawartością białka może z nim śmiało konkurować. Warto przypomnieć sobie, jak wiele dobrego wnosi do codziennego jadłospisu.
Dlaczego groch to skarb w naszej kuchni?
Groch to jedno z najstarszych warzyw strączkowych uprawianych w Europie. W Polsce był podstawą kuchni chłopskiej i szlacheckiej – z niego powstawały sycące zupy, polewki, farsze do pierogów czy wigilijna kapusta z grochem. Jego popularność nie była przypadkowa: jest tani, długo się przechowuje i świetnie znosi suszenie.
Grochówka po częstochowsku
Pod względem wartości odżywczych groch wypada imponująco. W 100 g suchego produktu znajduje się około 20–24 g białka, co czyni go jednym z bogatszych roślinnych źródeł tego składnika. Jednocześnie zawiera zaledwie śladowe ilości tłuszczu – zwykle poniżej 2 g na 100 g. To ogromna różnica w porównaniu z tłustymi gatunkami mięsa. Groch dostarcza także błonnika, który wspiera pracę jelit i pomaga stabilizować poziom glukozy we krwi, oraz witamin z grupy B, istotnych dla układu nerwowego.
Nie można zapominać o składnikach mineralnych. Groch jest dobrym źródłem żelaza, magnezu i potasu. W połączeniu z produktami zbożowymi – kaszą, pieczywem czy ryżem – tworzy pełnowartościowe białko, dlatego od lat stanowi podstawę wielu tradycyjnych, sycących dań.
Jak wykorzystać groch na co dzień?
Choć wielu osobom kojarzy się głównie z grochówką, jego zastosowanie jest znacznie szersze. Groch łuskany świetnie sprawdza się w gęstych kremach z dodatkiem majeranku i czosnku. W wersji gotowanej i rozgniecionej może stać się bazą do past kanapkowych z dodatkiem suszonych pomidorów, wędzonej papryki czy oleju lnianego.
W kuchni staropolskiej groch często łączono z kapustą kiszoną – to zestawienie nie tylko smaczne, ale i funkcjonalne. Witamina C z kiszonki wspiera przyswajanie żelaza z roślin strączkowych. Z kolei w nowoczesnej kuchni groch bywa składnikiem kotletów roślinnych, pasztetów czy farszów do naleśników.
Co zrobić, aby uniknąć wzdęć po grochu?
Aby groch był lekkostrawny, warto go wcześniej namoczyć przez kilka godzin w zimnej wodzie, a następnie gotować bez dodatku soli – tę najlepiej dodać pod koniec. Można też sięgać po groch łuskany połówki, który gotuje się szybciej i ma delikatniejszą strukturę.
Przepis na tradycyjną grochówkę
Groch wcześniej namocz przez minimum 6–8 godzin – dzięki temu szybciej się ugotuje i będzie łagodniejszy dla żołądka. Sól dodaj dopiero pod koniec gotowania, aby nie wydłużać czasu mięknięcia ziaren.
Składniki
- 300 g grochu łuskanego połówki,
- 1,5 l bulionu warzywnego lub drobiowego,
- 150 g wędzonego boczku,
- 200 g kiełbasy wędzonej,
- 2 średnie ziemniaki (około 300 g),
- 1 marchew (około 100 g),
- 1 mała cebula (około 80 g),
- 1 ząbek czosnku,
- 1 liść laurowy,
- 2 ziarna ziela angielskiego,
- 5 g majeranku suszonego,
- 10 ml oleju rzepakowego,
- sól,
- pieprz czarny mielony.
Sposób przygotowania
- Namocz groch w zimnej wodzie przez kilka godzin, a następnie odcedź.
- Zagotuj bulion, dodaj groch, liść laurowy i ziele angielskie, po czym gotuj na małym ogniu około 30–40 minut.
- Pokrój boczek i kiełbasę w kostkę, a następnie podsmaż je na oleju, aż się lekko zarumienią.
- Dodaj posiekaną cebulę i smaż, aż stanie się szklista, następnie dorzuć drobno posiekany czosnek.
- Ziemniaki i marchew pokrój w kostkę, dodaj do zupy i gotuj do miękkości warzyw.
- Przełóż zawartość patelni do garnka, wsyp majeranek i gotuj jeszcze 10 minut.
- Dopraw zupę solą oraz świeżo mielonym pieprzem i gotuj chwilę, aby smaki się połączyły.
Grochówkę podawaj bardzo gorącą, najlepiej z kromką razowego chleba. Jeśli wolisz wersję bardziej gęstą, część zupy możesz delikatnie zblendować – uzyskasz kremową konsystencję bez dodatku śmietany.
Groch to przykład produktu, który łączy tradycję z nowoczesnym podejściem do żywienia. Syci, dostarcza cennych składników i pozwala ograniczyć ilość mięsa w diecie bez rezygnowania z porządnej porcji białka. Warto znów zrobić dla niego miejsce w codziennym menu.