Polacy dodają do barszczu. Duńczycy piją z nim kawę
Kopenhaga potrafi zaskakiwać kulinarnie nawet tych, którym wydaje się, że w świecie kawy widzieli już wszystko. Latte z kurkumą, matcha z pianką czy espresso tonic nikogo już nie dziwią. Tym większe było moje zdziwienie, gdy w jednej z popularnych kawiarni w centrum miasta – Coffee Club CPH – w menu zobaczyłam buraczane latte na bazie espresso.
Z ciekawości zamówiłam je razem z klasycznym duńskim przysmakiem – æbleskiver, czyli małymi, okrągłymi pączkami podawanymi zwykle z cukrem pudrem i konfiturą. Pączki okazały się strzałem w dziesiątkę: puszyste, delikatne, idealne do kawy. Niestety – tylko do tej klasycznej.
Burak, espresso i cynamon w jednej filiżance
Buraczane latte składało się z kilku prostych składników: espresso, świeżo wyciskanego soku z buraka, miodu, waniliowego mleka owsianego oraz cynamonu. Na papierze – brzmi intrygująco, ale nawet dość spójnie. Burak wnosi naturalną słodycz, miód ją podbija, roślinne mleko łagodzi smak, a espresso ma wszystko spiąć kawową goryczką.
Świąteczny przekładaniec z piernikiem, kremem i galaretką. Znika ze stołu w mgnieniu oka
Problem pojawia się przy pierwszym łyku. Smak jest intensywny, ziemisty i zaskakująco znajomy – jakby ktoś do zabielanego barszczu dolał espresso i doprawił całość cynamonem. Kawowa gorycz nie tyle przełamuje buraka, co wchodzi z nim w kulinarne zwarcie. Efekt? Napój, który bardziej kojarzy się z zupą niż z kawą.
Skandynawska alternatywa dla kawy
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że takie połączenia nie biorą się znikąd. W Danii dużą popularnością cieszą się napoje "funkcjonalne" – mniej kofeinowe, bardziej odżywcze, często na bazie warzyw i przypraw. Buraczane latte z espresso to próba połączenia świata kawy z trendem na naturalne, zdrowe składniki.
Dla jednych będzie to ciekawa odmiana i dowód kulinarnej odwagi, dla innych – eksperyment, który wystarczy przeżyć raz. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy.
Za kulinarne doświadczenie trzeba jednak zapłacić jak za skandynawski eksperyment. Buraczane latte z espresso kosztowało 52 korony duńskie, czyli około 30 zł. Z kolei porcja czterech æbleskiver z bitą śmietaną, dżemem malinowym i cukrem pudrem była wyceniona na 55 koron, a więc mniej więcej 32 zł. Jak na kopenhaską kawiarnię – ceny mieszczą się w lokalnej normie, choć przy tej kawie można mieć poczucie, że płaci się głównie za ciekawość.
Przepis na buraczane latte z espresso (dla ciekawskich)
Jeśli jednak ktoś chciałby sprawdzić, jak smakuje takie połączenie w domowych warunkach, oto uproszczona wersja.
Składniki (1 porcja):
- 1 porcja espresso,
- 120 ml świeżo wyciśniętego soku z buraka,
- 200 ml mleka owsianego (najlepiej waniliowego),
- 1-2 łyżeczki miodu,
- szczypta cynamonu.
Sposób przygotowania:
- Podgrzej sok z buraka w małym rondelku (nie doprowadzaj do wrzenia).
- Dodaj mleko owsiane i miód, dokładnie wymieszaj.
- Na końcu wlej świeżo zaparzone espresso. Przelej do filiżanki i posyp cynamonem.
Czy to smak, do którego chce się wracać? Dla mnie – niekoniecznie. Przy kolejnej wizycie w Kopenhadze bez wahania wybiorę klasyczną kawę i æbleskiver. Burak zdecydowanie lepiej odnajduje się u mnie w barszczu niż w filiżance.