Nie wszyscy mają czas i predyspozycje do pieczenia. Jest mnóstwo osób, które zamawiają gotowy catering. Chociaż często nie jest on jakiś bardzo kosztowny, to zdarzają się miejsca, w których ceny przyprawiają o zawał. Przekonała się o tym pani Joanna, która napisała do redakcji kobieta.gazeta.pl. "Kogo stać na takie święta?" - grzmiała.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOTa obłędna rolada schabowa z ziemniaczanymi łódeczkami smakuje jak z najlepszej restauracji
"140 zł na blachę sernika?! Kogo stać na takie święta?!"
Pani Joanna pracuje nawet po 12 godzin dziennie, a w domu ma dwójkę nastoletnich dzieci, nic więc dziwnego, ze nie ma ochoty na przygotowywanie świątecznych potraw. Jak sama mówi "na samą myśl już mi się nie chce". Dlatego też wybrała opcję cateringu, która na tamten moment wydała jej się najbardziej logiczna. Postanowiła więc przejrzeć oferty firm, ale to, co zobaczyła sprawiło, że oniemiała.
Zaczęłam przeglądać te oferty świąteczne i złapałam się za głowę. Ceny tych ciast to jakiś kosmos! Ja wiem, że się płaci za umiejętności, za składniki, prąd itd. Ale ludzie... Blacha sernika za 140 zł? Miodownik 120. Piernik 90 zł. Makowiec to samo. Makowiec! Przecież to mak i drożdże - najtańsze składniki! Co oni tam szafranu dosypują? Ci ludzie poszaleli! Kogo stać na takie święta? - napisała.
Drożej niż u Magdy Gessler?
Co ciekawe - takie bajońskie sumy nie dotyczyły tych najlepszych cukierni, oferty należały do małych lokalnych biznesów. Autorka listu chciała wesprzeć interes, ale "lokalny biznes chyba nie chce być wspierany". Jak przyznała w swoim piśmie, nie stać jej na takie ciasto i zrezygnowała z zakupów.
"Chyba trzeba będzie wprosić się do kogoś na pierwszy dzień świąt. To chociaż trochę piernika w powietrzu się poczuje" - podsumowała.