Dziś traktowane jak niepotrzebne chwasty. Kiedyś te rośliny ratowały przed głodem
Pierwsze oznaki wiosny dla chłopów nie oznaczały ulgi, wręcz przeciwnie. Okres nazywany przednówkiem kojarzył się z pustymi rondlami, zaspokajaniem głodu byle czym i obawą o przyszłość. Zbierano dzikie rośliny, w tym chwasty, byle jakoś przetrwać. Dla wielu rodzin były ostatnią deską ratunku. Sprawdź, co właściwie jedzono na przednówku.
Jak wyglądała dieta chłopów podczas przednówka?
Przednówek oznacza okres, gdy skończyły się zimowe zapasy, a wciąż było za wcześnie na zbiór tegorocznych plonów. Powszechnie znane było powiedzenie: "Na świętego Marka nie ma co włożyć do garnka" (święto przypada 25 kwietnia). Dieta chłopów stawała się wtedy jeszcze bardziej uboga, a jeden posiłek dziennie był luksusem.
Pierwszeństwo przy stole miał ojciec – głowa rodziny, zaś ostatnie w kolejce były osoby starsze. Radzono sobie szukając korzeni roślin jadalnych, dodawano do potraw mieloną korę i korzystano z chwastów, które wschodziły wcześniej od roślin uprawnych. Co gorsza, przednówek trwał kilka miesięcy. Ziarna zbóż zostały zużyte, a nierzadko zbutwiały lub naruszyły je gryzonie. Suszone mięso mogło pleśnieć i gnić, a i nie było pospolite w polskich chatach.
Tęskniono za zimą, podczas której można było korzystać z przechowywanych warzyw, orzechów, suszonych śliwek, gruszek, jabłek czy owoców leśnych. Natomiast przetwory w biednych domach były rzadkością do XX wieku, gdyż wymagały użycia cukru do konserwacji. I chociaż cukier pojawił się w Polsce już w XVI wieku przez długi czas był rarytasem dla bogatych.
Chwasty, które ratowały przed głodem. Część z nich jest używana współcześnie
Pokrzywa zwyczajna była jedną z najważniejszych roślin przednówka. Na przełomie XIX i XX wieku zaliczała się do podstawowych "dzikich warzyw". Ratowała także przed głodem po II wojnie światowej. Liści i pędów używano jako składników polewek i podpłomyków. Dodatkowo przyrządzano je jak szpinak. W XXI wieku wróciła do łask, chociaż głównie u miłośników kuchni roślinnej. Jedną z najpopularniejszych potraw jest zupa pokrzywowa. Ceni się ją za wykwintność i kwaskowaty smak. Warto wiedzieć, że pokrzywa poddana obróbce termicznej traci właściwości parzące.
W podobny sposób wykorzystywano podbiał pospolity. Spożywano liście i kwiaty (roślina kwitnie w drugiej połowie kwietnia). Powszechny i ekspansywny perz właściwy zbierano, suszono i rozdrabiano jego kłącza, następnie dodawano je do mąki (nierzadko resztek), z której pieczono chleb bądź podpłomyki. Innymi dodatkami "fałszującymi" mąkę i oszukującymi żołądek były m.in. mielone żołędzie, kora brzozowa oraz kłącza pałki wodnej.
Duże znaczenie aż do XIX wieku miały komosy, których liście gotowano lub parzono wrzątkiem. Dodawano je do różnych potraw nie tylko na przednówku, lecz w zasadzie przez większość roku. Latem korzystano także z nasion komosy. Oprócz tego wykorzystywano wiele innych chwastów, m.in. mniszek lekarski i bluszczyk kurdybanek. Wraz z nadejściem maja na łąkach zbierano na zupę dzikie warzywo – szczaw pospolity. To kolejna roślina, która współcześnie wróciła do łask, a szczawiówka jest serwowana nawet w restauracjach.
Brzoza brodawkowata – drzewo, które odżywiało i ratowało przed chorobami
Oszczędne posiłki "serwowane" na przednówku nie były szczególnie pożywne i chociaż zwiększały szansę na przetrwanie, nie zapewniały organizmowi niezbędnych składników odżywczych. W pewnym stopniu rekompensował to sok z brzozy zbierany od wczesnej wiosny. W ten sposób nawadniano organizm, dostarczano mu witamin, soli mineralnych i związków aktywnie czynnych. Sok brzozowy w medycynie ludowej był uważany za środek poprawiający odporność i zapobiegający infekcjom. Oprócz tego pozyskiwano sok z klonu zwyczajnego.
Cześć z powyżej wymienionych roślin dziś wykorzystujemy kulinarnie w ramach eksperymentów jako kuchenną awangardę. Dawniej tylko bogaci – szlachta czy arystokraci mieli wybór, co jeść. Biedniejsza część społeczeństwa radziła sobie jak mogła korzystając z mało smacznych korzeni dzikich roślin, liści i kwiatów chwastów, a nawet rozdrobnionej kory drzew. Byle przeżyć do jutra.