Koniec z bolesnymi "jazdami" po kapuście. Ten tani dodatek gasi rewolucje w brzuchu niczym gaśnica

Fasola na obiad to dla wielu osób przycisk do uruchomienia boleści brzusznych. Jest jednak na to rada. Zamiast rezygnować z wartościowych strączków, wystarczy sięgnąć po jedną przyprawę, a mowa o ziarnach kolendry. Co o nich wiadomo i skąd się bierze to wsparcie uciszające gazy?

BigosBurczy i wzdyma po fasoli czy kapuście? Spróbuj tych ziaren
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Fasola, groch oraz kapusta to warzywa, które u wielu osób powodują dreszcze ze względu na złe wspomnienia trawienne. Przez ten w pełni zrozumiały strach przed ich spożyciem pozbawiamy się mnóstwa składników, za którymi szaleje nasze zdrowie. Aby uchronić się od wzdęć i różnego rodzaju boleści, wystarczy zaopatrzyć się w ziarna kolendry. Jedna łyżeczka dodana do potrawy łagodzi te objawy i mocno poprawia komfort po jedzeniu. Dowiedzmy się czegoś więcej na ten temat.

Chrupiące sznycle z indyka we włoskim klimacie. Zachwycą każdego

Dlaczego po fasoli i kapuście burczy w brzuchu, ale nie z głodu

Wzdęcia po strączkach oraz kapuście biorą się z węglowodanów, których nasz organizm nie jest w stanie strawić samodzielnie. W fasoli oraz grochu znajdują się oligosacharydy, czyli rafinoza oraz stachioza. Człowiek nie ma enzymu alfa-galaktozydazy potrzebnego do ich rozłożenia, dlatego docierają one w całości do jelita grubego. W nim dobierają się do nich bakterie, a podczas fermentacji produkują dwutlenek węgla, wodór oraz metan. To właśnie te gazy pompują brzuch i odpowiadają za burczenie. Kapusta do tego wszystkiego dorzuca błonnik oraz związki siarki, dlatego gazy mają wtedy bardziej intensywny zapach. Ilość gazów zależy od porcji i indywidualnej mikroflory, więc ta sama potrawa jednego "rozrywa" mocno, a drugiego prawie wcale.

Co się ukrywa w ziarnach kolendry

Ziarna kolendry to kulinarna nazwa owoców kolendry siewnej, czyli tej samej rośliny, z której pochodzą zielone listki lepiej nam znane. W 100 g ziarenka mają 298 kalorii, 12 g białka, 17 g tłuszczu oraz 55 g węglowodanów, z czego aż 42 g to błonnik. Płaska łyżeczka waży mniej więcej 2 g, więc do potrawy trafia symboliczna porcja 6 kalorii. Najcenniejszy w nasionach jest olejek eteryczny, którego jest od 0,3 do 1,1 proc. masy. Jego głównym składnikiem jest linalol, czyli związek odpowiedzialny za świeży, lekko cytrusowy zapach przyprawy. W ziarnach znajdziemy też żelazo, mangan oraz wapń, choć w zwykłej porcji ich ilości są niewielkie. Ciekawostką jest to, że całe nasiona zachowują aromat zdecydowanie dłużej niż mielony proszek, ponieważ olejek nie znika wtedy tak szybko.

Jak kolendra niweluje gazy w jelitach

Ziarna kolendry chronią przed gazami na dwa sposoby. Po pierwsze działają wiatropędnie, czyli ułatwiają odprowadzanie nagromadzonych w jelitach pęcherzyków gazu, więc nie ciążą one w środku. Po drugie działają rozkurczowo na mięśnie gładkie jelit, czyli na warstwę odpowiedzialną za przesuwanie się pokarmu. Linalol z olejku rozluźnia napięte włókna tych mięśni, dlatego maleje uczucie rozpierania oraz uciskowy ból brzucha. Kiedy ściany jelit nie są nadmiernie spięte, gazy łatwiej się rozchodzą i nie gromadzą się w jednym miejscu. Z tego powodu burczenie staje się słabsze, a brzuch zdecydowanie spokojniejszy. Warto wiedzieć, że samo żucie kilku ziaren po posiłku już uruchamia ten mechanizm, ponieważ olejek uwalnia się z rozgryzionych nasion. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak dodanie kolendry bezpośrednio do gotowanej potrawy ze strączkami.

Wsparcie dla pracy żołądka po ciężkim posiłku

Kolendra wspiera też samo trawienie, zanim jeszcze pokarm trafi do jelit. Gorzkawe oraz aromatyczne związki z nasion pobudzają receptory w jamie ustnej i żołądku, dlatego rośnie wydzielanie śliny oraz soków żołądkowych. Większa ilość kwasu żołądkowego oraz enzymów ułatwia rozłożenie białka z mięsa oraz strączków na mniejsze cząstki. Przyprawa pobudza również wydzielanie żółci, czyli płynu produkowanego przez wątrobę, który jest potrzebny do trawienia tłuszczu. Z tego powodu tłuste oraz większe objętościowo dania po dodaniu kolendry są lepiej tolerowane przez żołądek, a uczucie zalegania mija szybciej. W wielu kuchniach świata nasiona dorzuca się do dań mięsnych oraz do naparów pitych po jedzeniu. Taka tradycja ma więc konkretne uzasadnienie w specyfice trawienia, a nie tylko w smaku potrawy.

Łyżeczka dziennie to konkretne ilości

Do złagodzenia wzdęć nie potrzeba potężnych ilości tych nasion. Na cztery porcje dania ze strączkami wystarczy płaska łyżeczka nasion, czyli około 2 g. Osoby z wrażliwym żołądkiem powinny zacząć od połowy tej dawki i obserwować reakcję organizmu w przeciągu kilku dni. Dzienna porcja w granicach jednej łyżeczki jest bezpieczna i nie obciąża diety kaloriami, ponieważ taka ilość dostarcza ich jedynie 6. Można też przygotować napar, czyli zalać pół łyżeczki lekko rozgniecionych nasion szklanką gorącej wody i wypić po posiłku. Ulgi nie należy oczekiwać natychmiast, ponieważ działanie pojawia się stopniowo wraz z trawieniem. Większa ilość nasion nie przyniesie szybszej ani większej ulgi, a jedynie przytłoczy smak potrawy intensywnym aromatem. Najlepiej dodawać nasiona regularnie do dań, przy których brzuch zwykle się buntuje.

Prażenie i dodawanie do dań ze strączkami

Aby kolendra oddała najwięcej aromatu oraz olejku, lepiej korzystać z całych nasion, a nie gotowego proszku. Najpierw warto je uprażyć na suchej patelni bez tłuszczu przez 30-60 sekund, aż zaczną pachnieć i lekko ściemnieją. Potem rozciera się je w moździerzu na grubszy proszek. Tak przygotowaną przyprawę dodaje się do fasoli, soczewicy oraz kapusty na początku gotowania, ponieważ ma wtedy czas oddać smak całej potrawie. Świetnie łączy się z kuminem oraz koprem włoskim, czyli przyprawami tradycyjnie używanymi również przy cięższych daniach. W kuchni indyjskiej nasiona smaży się przez chwilę na rozgrzanym oleju na samym starcie dania, ponieważ aromat lepiej rozpuszcza się w tłuszczu niż w wodzie. Trzeba uważać tylko na ogień, bo przypalone ziarna robią się gorzkawe i nie da się tego już naprawić.

Kiedy lepiej uważać

Kolendra w ilościach kuchennych jest bezpieczna, ale w kilku sytuacjach warto zachować ostrożność. Najważniejsza dotyczy alergii na rośliny selerowate, do których należą też koper, marchew, seler oraz kumin. Osoby uczulone na te warzywa mogą źle znieść również nasiona kolendry. Ostrożność zaleca się także przy lekach przeciwcukrzycowych, ponieważ przyprawa ta łagodnie obniża poziom glukozy we krwi. Trzeba dmuchać na zimne przy stałych lekach i większych dawkach preparatów z kolendry, więc w takiej sytuacji najlepiej skonsultować to wszystko z lekarzem. Kobiety w ciąży mogą bez obaw używać nasion do potraw, ale powinny unikać stężonego olejku kolendrowego oraz dużych dawek leczniczych. Najbezpieczniejsza forma to zwykła przyprawa w daniu. W każdym wątpliwym przypadku, tym bardziej przy stałych lekach, najlepiej omówić jej stosowanie z lekarzem.

Ziarna kolendry to świetny sposób na mniej bolesny brzuch po fasoli oraz kapuście. Łyżeczka dodana do dania łagodzi wzdęcia i ułatwia trawienie ciężkich posiłków. To rozsądny dodatek, a nie cudowny lek. Najlepiej widzieć w tych ziarenkach element dobrze ułożonej diety, w której strączki i warzywa mają stałe miejsce.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!