Tymi smakołykami zajadają się uczestnicy Igrzysk Olimpijskich. To świetna reklama kuchni włoskiej

Włoska kuchnia potrafi zrobić z dużego wydarzenia kulinarne święto. Wokół zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie widać to szczególnie dobrze, bo miasto gra smakiem, tradycją i sprytną promocją regionu.

Igrzyska Olimpijskie to święto kuchni włoskiejIgrzyska Olimpijskie to święto kuchni włoskiej
Źródło zdjęć: © Adobe
Paulina Hermann

Przed startem zimowych igrzysk w mieście i okolicach wiele restauracji, barów i cukierni przygotowało okolicznościowe dania i desery. Szefowie kuchni podkręcają klasyki, a jednocześnie trzymają się tego, co w północnych Włoszech najważniejsze: dobrych produktów, sezonowości i przede wszystkim tradycji.

Nietypowe smaki pączków w supermarketach. Sprawdziliśmy najciekawsze połączenia

Igrzyska Olimpijskie na talerzu

Najbardziej olimpijski symbol to limitowany makaron w kształcie pięciu połączonych kół. To edycja przygotowana specjalnie na tę okazję i wykorzystywana promocyjnie, bardziej jako znak niż produkt, który ma trafić do regularnej sprzedaży. Na bazie tego makaronu powstały też pokazowe dania. Jednym z głośniejszych przykładów jest propozycja Carlo Cracco przygotowana wspólnie z łyżwiarką Valentiną Marchei: Pasta alla Crudaiola, czyli wersja z dodatkami w stylu śródziemnomorskim. Są tu surowy czerwony i zielony pomidor, czosnek, oliwki, oregano, kapary, skórka z cytryny, oliwa oraz wyraźny akcent anchois.

Nie można też nie powiedzieć o Cortina Alpina, czyli o olimpijskiej pizzy. Na placku znajdziemy żółte pomidorki, mozzarellę, rukolę i szynkę breasolę. Składniki są często ułożone w formę kół olimpijskich, co prezentuje się nadzwyczaj ciekawie.

Risotto, canederli i polenta

Równolegle w menu pojawiają się dania, które mają "lokalny ciężar". Z Lombardii pochodzi klasyka w postaci risotto alla milanese, czyli ryżu z szafranem i parmezanem, kojarzonego z Mediolanem od lat.

Jest jeszcze danie o wdzięcznej nazwie "Ryż, śnieg i dym". To risotto ugotowane na bulionie z czertwego chleba. Ponoć najlepiej smakuje z wędzonym masłem i suszonym jabłkiem. Jego twórcą jest szef kuchni Pietro Parisi, a danie przypomina ryż posypany śniegiem.

Z kierunku alpejskiego dochodzą potrawy bardziej sycące, typowe dla górskich miejscowości i zimowego jedzenia: canederli, czyli chlebowe kulki często z dodatkiem wędliny speck, polenta podawana z sosem mięsnym albo pomidorowym, różne warianty serów i proste, rozgrzewające zestawy, które są wygodne dla kibiców i turystów.

Igrzyska olimpijskie i desery

W Mediolanie najmocniej wybija się panettone, bo to ich "flagowiec" i idealny produkt pod edycje limitowane. Pojawiły się okolicznościowe warianty i specjalne opakowania nawiązujące do zimowego klimatu i sportu. Drugi mocny temat to gelato w wersjach "olimpijskich". W rejonach górskich do głosu dochodzi kuchnia z wpływami austriackimi, więc popularne są rzeczy typu strudel jabłkowy, racuchy jabłkowe czy kaiserschmarrn, czyli porwany, słodki placek podawany na ciepło.


W wiosce olimpijskiej dużą popularność złapało ciasto czekoladowe w stylu lava cake, które sportowcy chętnie pokazują w socialach. Popularne są też rogaliki z białą czekoladą i cukrowymi płatkami śniegu oraz Lody Wysokogórskie (tworzone z mleka krów wypasanych na pastwiskach w Dolomitach).

Niemarnowanie żywności to ważny wątek w tle igrzysk

Przy takiej imprezie jedzenie to nie tylko emocje i promocja, ale też logistyka. Dlatego jednym z poruszanych tematów jest ograniczanie marnowania żywności. Oznacza to planowanie zakupów i porcji, lepsze zarządzanie produkcją w punktach gastronomicznych, a także przekazywanie bezpiecznych nadwyżek do organizacji pomocowych.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY