W czasach PRL Polacy jedli ten deser na okrągło. Mało kto zastanawiał się, jak wpływa na organizm

Kiedyś często gościł na stołach, zastępując klasyczne słodycze, których nie dało się kupić w sklepie. Kogel-mogel jedliśmy bardziej z braku innych możliwości niż ze względu na wartości odżywcze. Dzisiaj okazuje się, że pomimo sporej porcji cukru ma wiele zalet. Sprawdzamy, jak wpływa na organizm.

Kogel-mogel to pyszny krem, który powstaje z prostych składnikówKogel-mogel to pyszny krem, który powstaje z prostych składników
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Anna Galuhn

Deser, który powstaje z prostych składników, długo nie kojarzył się z niczym wytwornym, bardziej z biedą i brakami asortymentu w sklepach. Dopiero po latach doceniliśmy ten przysmak, a dzisiaj wiemy, że podobne kremy stanowią podstawę włoskiego czy francuskiego cukiernictwa. Nazwa może nie jest tak wyszukana jak brûlée czy zabaione, ale absolutnie nie mamy się czego wstydzić. To nie tylko pychotka w modnym dzisiaj pucharkowym wydaniu, ale także bomba witamin i przeciwutleniaczy.

Napoleonka na kruchym cieście. Klasyka, której nikt się nie oprze

Prosty skład, ale wartościowy

Chociaż przygotowanie tego deseru jest banalne, to z punktu widzenia dietetyki mamy do czynienia z wyjątkowym fenomenem. Wszystko za sprawą żółtek, które są jedną z najbardziej odżywczych substancji, jakie podarowała nam natura. Znajdziemy w nich cenną luteinę i zeaksantynę, czyli dwa potężne przeciwutleniacze, które dbają o wzrok i chronią oczy przed szkodliwym promieniowaniem – jeśli spędzasz dużo czasu przed monitorem w pracy, weź to pod uwagę.

Kogel-mogel to również źródło lecytyny, która często jest nazywana paliwem dla mózgu. Nasze babcie doskonale wiedziały, jak dobrze żółtka wpływają na pamięć i koncentrację, dlatego tak chętnie serwowały nam deser podczas nauki. Całość uzupełnia solidna dawka witamin rozpuszczalnych w tłuszczach oraz cholina, która jest niezbędna dla prawidłowej pracy wątroby i regeneracji komórek.

Domowe lekarstwo na gardło

Kto śpiewał w chórze szkolnym lub przykościelnej scholce, doskonale zna działanie surowych żółtek na gardło i struny głosowe. Kiedy łapała nas chrypka, a następnego dnia miał odbyć się występ, mama na szybko szykowała kogel-mogel, po którym bezbłędnie wchodziliśmy na wysokie tony.

Okazuje się, że ten patent do dzisiaj wykorzystują śpiewacy operowi. Masa jajeczna ucierana na parze, najlepiej z odrobiną miodu lub masła, fantastycznie powleka struny głosowe, łagodzi podrażnienia i przynosi natychmiastową ulgę, gdy drapie nas w gardle lub męczy suchy kaszel.

Wszystko w granicach rozsądku

Mimo ogromu zalet, kogel-mogel to nie jest deser, który można przyjmować bez ograniczeń. Klasyczny przepis zawiera sporo cukru, co sprawia, że deser staje się kaloryczny i funduje nam szybki skok glukozy we krwi, która równie szybko opada. Raz na jakiś czas nie zaszkodzi (jeśli nie chorujesz na cukrzycę), ale umiar jest bardzo ważny. Pamiętaj również o dokładnym umyciu jajek i wyparzeniu skorupek wrzątkiem, aby uniknąć ryzyka zakażenia Salmonellą – szczególnie gdy używasz jajek z domowych hodowli.

Kogel-mogel w lżejszej i zdrowszej wersji

Jeśli masz ochotę na powrót do czasów dzieciństwa, ale w nieco lżejszej formie, możesz zastąpić biały cukier miodem, ksylitolem lub erytrytolem, co znacznie obniży indeks glikemiczny deseru. Pamiętaj tylko, aby nie dodawać miodu do gorącej masy.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kogel-mogel nieco podrasować odrobiną prawdziwego kakao czy kilkoma kropelkami soku z cytryny. Krem możesz też położyć na warstwie świeżych owoców sezonowych albo przygotować wysokobiałkową wersję deseru – wystarczy wymieszać krem z twarogiem, skyrem lub serkiem wiejskim, uprzednio zmiksowanym na gładko. Zachęcam do eksperymentów w kuchni, które mogą być frajdą dla całej rodziny.

Źródło artykułu: Pysznosci.pl
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE