ChatGPT polecił mi miejsce na kolację w Zakopanem. Gdy spróbowaliśmy dań, wiedziałam jedno

Szukając miejsca na rodzinny posiłek w samym sercu Zakopanego, łatwo trafić na lokale nastawione wyłącznie na turystów. Karczma Zapiecek na Krupówkach pozytywnie zaskoczyła nas jednak przyjazną atmosferą, sprawną obsługą i menu, w którym znalazły się propozycje zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Nie wszystko wypadło idealnie, ale kolacja miała zdecydowanie więcej mocnych niż słabszych stron.

Karczma Zapiecek polecona przez ChatGPTKarczma Zapiecek polecona przez ChatGPT
Źródło zdjęć: © Pyszności
Aleksandra Szymczycha

Na kolację na Krupówkach wybrałam się z rodziną do Karczmy Zapiecek, ponieważ polecił mi ją ChatGPT. Lokal od pierwszych chwil zrobił dobre wrażenie. Było tam przytulnie i swojsko. Drewniane wnętrza, ciepłe światło oraz muzyka na żywo budują typowo góralski klimat, którego wiele osób szuka podczas pobytu w Zakopanem. Mimo że restauracja znajduje się przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta, można tam spokojnie usiąść, odpocząć po spacerze i poczuć odrobinę podhalańskiej atmosfery.


WIDEO
ChatGPT polecił mi miejsce na kolację w Zakopanem. Czy byłam zadowolona?


Obsługa była sprawna i uprzejma, co przy dużym ruchu na Krupówkach ma ogromne znaczenie. Nie musieliśmy długo czekać na zamówienie, a w lokalu panowała swobodna, rodzinna atmosfera. To miejsce dobrze sprawdzi się zarówno na szybki obiad po wyjściu w góry, jak i na dłuższą kolację w większym gronie. Menu jest dość szerokie, dzięki czemu każdy może znaleźć coś dla siebie — od dań regionalnych po bardziej uniwersalne propozycje.

Karczma Zapiecek, gdzie nowoczesność miesza się z tradycją

Dzieci były szczególnie zadowolone, bo szybko wypatrzyły w menu pankejki z sosem karmelowym. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę i zniknął z talerzy w ekspresowym tempie. Pankejki były miękkie, puszyste i odpowiednio słodkie, a sos karmelowy naprawdę smaczny.

Mąż zamówił swojskiego burgera wołowego z frytkami. Porcja była konkretna, a sam burger wyglądał apetycznie i sycąco. Mięso, dodatki i chrupiące frytki stworzyły solidny zestaw, który dobrze sprawdził się jako niezobowiązujący posiłek po całym dniu zwiedzania. To propozycja dla osób, które niekoniecznie mają ochotę na regionalne specjały, ale chcą zjeść porządnie i w przyjemnej atmosferze.

Kwaśnica. Skarb Podhala, który rozczarował smakiem

Ja wybrałam kwaśnicę, bo w Zakopanem trudno odmówić sobie tej jednej z najbardziej charakterystycznych góralskich zup. Tradycyjna wersja powstaje z kiszonej kapusty i wywaru na wędzonym mięsie, najczęściej żeberkach lub kościach, które nadają jej głęboki smak i aromat. W misce, którą dostałam, znalazła się głównie kapusta oraz niewielka ilość ziemniaków pokrojonych w kostkę. Zabrakło natomiast mięsa i innych konkretnych dodatków, przez co zupa sprawiała wrażenie bardzo uproszczonej.

Kwaśnica była wyraźnie kwaśna i rozgrzewająca, ale wizualnie prezentowała się mało atrakcyjnie. Duża ilość kapusty przy skromnej porcji ziemniaków sprawiła, że całość bardziej przypominała lekką zupę kapuścianą niż treściwe, regionalne danie. Przy cenie i lokalizacji oczekiwałam wersji bardziej dopracowanej oraz sycącej, najlepiej z kawałkiem wędzonki lub żebrem. Szkoda, bo dobrze przygotowana kwaśnica potrafi być jednym z najmocniejszych punktów kulinarnych podczas pobytu na Podhalu. W tym przypadku nie przekonała mnie jednak na tyle, bym chciała wrócić do lokalu przy kolejnej wizycie w Zakopanem.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY