Dodaję do mięsnej masy. Mielone nie piją już tłuszczu i nie ociekają nim
Soczyste, puszyste i z chrupiącą skórką – takie powinny być idealne kotlety mielone. Niestety, często zamiast kulinarnego arcydzieła otrzymujemy kulki, które ociekają tłuszczem i obciążają żołądek. Istnieje jednak prosty patent, który raz na zawsze rozwiąże ten problem i sprawi, że danie będzie lżejsze.
Problem tkwi w strukturze mięsa oraz technice smażenia. Tradycyjne mielone, oparte wyłącznie na mięsie, jajku i bułce, często tracą swoje naturalne soki podczas obróbki cieplnej. Kiedy soki wyciekają z wnętrza kotleta, tworzy się w nim pusta przestrzeń, którą natychmiast wypełnia tłuszcz z patelni. W efekcie mięso staje się suche w środku, a jednocześnie nieprzyjemnie tłuste na zewnątrz.
Dodatkowym błędem jest zbyt niska temperatura smażenia – jeśli olej nie jest odpowiednio gorący, proces ścinania białka zachodzi zbyt wolno, co pozwala tłuszczowi swobodnie wnikać w głąb mięsnej masy. Wystarczy jednak dorzucić do masy starte ziemniaki, by odczarować smak kotletów.
Siekane kotleciki z kurczaka upiecz w piekarniku. Ten obiad wychodzi za każdym razem
Co zrobić, by mielone nie piły tłuszczu
Sposobem na to, by kotlety mielone przestały absorbować tłuszcz z patelni, jest dodanie do mięsnej masy startego ziemniaka na drobnych oczkach. To rozwiązanie genialne w swojej prostocie, ponieważ ziemniak działa tutaj jako naturalny stabilizator. Skrobia zawarta w ziemniaku, pod wpływem wysokiej temperatury na patelni, tworzy na powierzchni kotleta niewidzialną, ale szczelną barierę. To właśnie ta warstwa zamyka pory mięsa, nie pozwalając tłuszczowi wniknąć do środka, a jednocześnie zatrzymując aromatyczne soki wewnątrz kotleta.
Skrobia pomaga spoić kotlety, często eliminując potrzebę użycia nadmiaru pieczywa lub jajek i chroniąc przed ich rozpadaniem się. Dodatek ziemniaka sprawia również, że masa staje się bardziej puszysta i wilgotna, co jest kluczowe, jeśli używamy chudszego mięsa, np. z szynki lub drobiu, które ma tendencję do wysychania.
Jak smażyć mielone?
Nie mniej ważna jest technika smażenia. Wiele osób zaniedbuje fakt, że wrzucanie mięsa na niedogrzany olej jest błędem, który powoduje natychmiastową absorpcję tłuszczu. Najlepiej jest korzystać z tłuszczów takich jak smalec, masło klarowane czy olej rzepakowy, które mają wysoką temperaturę dymienia. Oznacza to, że możemy je mocno rozgrzać bez ryzyka ich przypalenia i powstania szkodliwych substancji.
Pierwszy etap to smażenie kotletów na dużym ogniu przez dwie minuty z każdej strony. Ma to na celu błyskawiczne zamknięcie białka i utwardzenie bariery skrobiowej. Następnie zmień ogień na średni i smaż kolejne 4-5 minut z każdej strony, aby mięso doszło w środku, ale nie przypaliło się z zewnątrz. To pozwala uniknąć nadmiaru tłuszczu, jednocześnie zapewniając chrupkość i soczystość.
Zachowaj odstęp
Podczas smażenia warto pamiętać o układaniu kotletów z odpowiednimi odstępami. Gdy kotlety są zbyt blisko siebie, temperatura tłuszczu gwałtownie spada, a mięso zaczyna puszczać wilgoć, która sprawia, że zamiast smażyć, zaczynają się dusić w parze wodnej. To zaś niszczy chrupkość powierzchni i sprawia, że panierka staje się miękka i nasiąknięta olejem.
Dzięki tym prostym zasadom przygotujesz mielone, które nie ociekają tłuszczem, a zachowują cały smak i teksturę.