Gospodynie gotują zamiast kapuśniaku. Zdradziły mi przepis na kultową zupę
Kiedy myślimy o sycącej zupie na bazie kapusty, nasze pierwsze skojarzenie zazwyczaj biegnie w stronę kwaśnego, intensywnego kapuśniaku z kiszonki. Jednak w niektórych polskich domach na kuchenkach kipi coś zupełnie innego. To nieco zapomniana polska zupa, która zaskoczy bogatym smakiem i gęstą, treściwą konsystencją.
W polskiej tradycji kulinarnej kapusta zajmowała miejsce szczególne – była uprawiana w niemal każdym gospodarstwie, a jej zapas w piwnicy czy kopcu gwarantował, że rodzina nie zazna głodu. Parzybroda to dla wielu osób smak obiadów u babci. Swą wdzięczną i nieco przerażającą nazwę zawdzięcza charakterystycznej strukturze – długie, szerokie liście świeżej kapusty, które po ugotowaniu stają się miękkie i śliskie, potrafią niefortunnie chlapnąć na brodę podczas jedzenia i lekko poparzyć. Jeśli jednak nie będziemy jeść w pośpiechu, żadne niebezpieczeństwo nam nie grozi.
Gospodynie zdradziły, jak zrobić pączki. Dwie wersje i ciasteczka z resztek
Parzybroda jak dawniej
Parzybrodę gotuje się wyłącznie ze świeżej kapusty, co nadaje jej delikatnie słodkawy, łagodny charakter, zupełnie inny od tradycyjnego kapuśniaku serwowanego zimą. Pierwsze skrzypce gra esencjonalny wywar mięsny i naturalny aromat warzyw. Chociaż zajadać się nią można przez cały rok, to najlepiej smakuje, gdy kapusta jest młoda, soczysta i pełna cukrów. Parzybroda, dzięki połączeniu świeżych liści z sycącymi ziemniakami i mięsem, stanowiła kompletny, pożywny posiłek, który nie wymagał już drugiego dania.
- Parzybroda to kapuśniak ze świeżej kapustki. U nas podajemy go z dużą ilością mięsa. Dziewczyny śmieją się, że wieprzowiny jest więcej niż kapusty - mówi mi przedstawicielka KGW Janowo, pani Hanna.
W dawnych recepturach gospodynie nie żałowały tłustego wkładu, wiedząc, że kapusta potrzebuje solidnej bazy, by w pełni uwolnić swój smak. To właśnie ta hojność w dodawaniu mięsa sprawia, że parzybroda często przekracza granice zupy i staje się daniem jednogarnkowym.
Wieprzowina, najlepiej z przerostami tłuszczu, takimi jak boczek czy żeberka, wytapia się podczas długiego gotowania, wzbogacając tym samym smak zupy. Nie jest to pozycja lekka, ale zdecydowanie bardzo sycąca i bogata. To idealny przykład kuchni chłopskiej, która z kilku podstawowych składników potrafiła wyczarować danie pożywne, tanie i przy tym naprawdę bardzo smaczne.
Składniki:
- 800 g mięsa wieprzowego (miks żeberek i boczku wędzonego),
- 1 mała główka białej kapusty,
- 500 g ziemniaków,
- 2 marchewki,
- 1 pietruszka,
- kawałek selera,
- 1 duża cebula,
- sól, pieprz do smaku,
- liście laurowe,
- ziele angielskie,
- kminek,
- odrobina koncentratu pomidorowego dla koloru.
Sposób przygotowania:
- Mięso pokrój w kostkę lub mniejsze porcje i zalej zimną wodą. Zagotuj, zdejmij szumowiny i dodaj przyprawy korzenne.
- Do wywaru wrzuć ziemniaki pokrojone w kostkę oraz startą na tarce włoszczyznę. Gotuj, aż ziemniaki będą niemal miękkie.
- W międzyczasie poszatkuj kapustę w dość grube paski.
- Dodaj kapustę do garnka. Jeśli wywaru jest za mało, dolej odrobinę wrzątku – pamiętaj jednak, że kapusta puści własne soki.
- Cebulkę podsmaż na patelni i dodaj do zupy.
- Gotuj całość na małym ogniu przez około 20-30 minut.
- Pod koniec dopraw kminkiem i świeżo mielonym pieprzem.