Książulo zamówił jedzenie do pokoju hotelowego. Oburzył się, gdy spojrzał na paragon

Książulo odwiedził nowy Hotel Gołębiewski w Pobierowie i postanowił przetestować jedzenie w restauracji oraz room service. Szybko jednak zamiast hotelowego luksusu pojawiło się zaskoczenie – a rachunek za dostawę do pokoju wywołał prawdziwą burzę emocji.

Książulo ocenił jedzenie w hotelu Gołębiewskim w PobierowieKsiążulo ocenił jedzenie w hotelu Gołębiewskim w Pobierowie
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Marcin Michałowski

Hotel Gołębiewski w Pobierowie od początku budzi ogromne emocje. To jeden z największych obiektów hotelowych w Polsce; jego soft opening odbył się 10 czerwca 2026 roku, a na start udostępniono ponad 500 pokoi, choć docelowo kompleks ma ich ponad 1200. Nic dziwnego, że gdy Książulo pojawił się na miejscu, widzowie od razu czekali na konkretny test: pokoju, obsługi i oczywiście jedzenia.


WIDEO
Lara Gessler o Książulo i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?


Twórca wybrał apartament z widokiem na morze. Jak relacjonował, za dobę dla trzech osób ze śniadaniem i kolacją zapłacił blisko 5 tys. zł. Przy takiej cenie oczekiwania były wysokie. Tymczasem największym rozczarowaniem okazała się temperatura w pokoju. Mimo ustawionej klimatyzacji w sypialni termometr pokazywał ponad 30 stopni. Sprawa szybko stała się szeroko komentowana w sieci.

Książulo zamówił jedzenie do pokoju hotelowego. Najpierw sprawdził restaurację Monsoon

Zanim doszło do słynnego rachunku, Książulo odwiedził hotelową restaurację azjatycką Monsoon. Na stole pojawiły się m.in. krewetki w tempurze, sando z wołowiną, zupa tom kha, pierożki, pad thai, kurczak w panierce i sushi.

Najlepiej wypadło właśnie sushi. Twórca uznał, że to najbezpieczniejsza opcja z całego azjatyckiego menu. Dużo gorzej było z pozostałymi daniami. Krewetki w tempurze miały za dużo ciasta i tłuszczu, kurczak przypominał bardziej "smażoną bułę" niż danie premium, a pad thai został oceniony wyjątkowo surowo. Sos wyglądał nieapetycznie, a smak – według relacji youtubera – był daleki od tego, czego można oczekiwać po potrawie za ponad 60 zł.

Po tej wizycie ekipa wróciła do apartamentu. W pokoju było jednak coraz cieplej, dlatego zdecydowali się zamówić kolejne dania już przez room service — z restauracji Zielonej.

Książulo zamówił room service w luksusowym hotelu. Kwota na paragonie zwala z nóg

Do pokoju trafiły m.in. tatar wołowy, sałatka Cezar, tomatina, zupa pomidorowa, zupa rybna, stek z polędwicy, kurczak supreme, deser z wiśniami i orzechowy ptyś. Część dań zebrała niezłe opinie. Książulo pochwalił tatara, pomidorową oraz przystawkę z pomidorami i fetą. Sałatkę Cezar uznał za poprawną.

Były jednak też mocne rozczarowania. Kurczak supreme okazał się bardzo suchy, dors miał nieprzyjemną strukturę, a zupa rybna — zdaniem twórców — pachniała i smakowała zbyt intensywnie. Deser z lodami dotarł w formie rozpuszczonej, co w nagrzanym hotelowym pokoju raczej nie mogło zaskoczyć.

Największe emocje wywołał jednak paragon. Obok cen dań pojawiła się osobna pozycja: room service — 315,50 zł. Książulo nie dowierzał, że samo dostarczenie zamówienia do pokoju może kosztować aż tyle. W materiale padło, że przy zamówieniach powyżej 100 zł doliczana ma być opłata wynosząca 50 proc. wartości rachunku.

Problemy nie skończyły się na jedzeniu

W trakcie pobytu nie obyło się także bez innych problemów. Największym okazała się temperatura w apartamencie. Mimo uruchomionej klimatyzacji w pokoju miało być ponad 30 stopni, co sprawiało, że komfort wypoczynku był mocno ograniczony. Obsługa próbowała reagować, jednak efekt nie był satysfakcjonujący.

Książulo zwracał uwagę, że podobne uwagi mieli również inni goście hotelu. W efekcie pobyt, który miał być testem nowego, ogromnego obiektu, zakończył się wcześniejszym wyjazdem i prośbą o zwrot kosztów noclegu.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE