Szykując się na późny obiad w Szczawnicy, postanowiłam zaufać opiniom internautów. Wybór padł na Restaurację Pod Siekierkami. Utrzymanie średniej ocen na poziomie 4,6/5 przy niemal 8 tysiącach opinii w Google brzmi obiecująco. Ruszyłam więc na miejsce, by sprawdzić ten popularny lokal.
"Pod Siekierkami" to rodzinna restauracja, która działa w Szczawnicy niezmiennie od 1989 r. Ciężko ją przegapić – znajduje się tuż przy popularnej trasie spacerowej, a sam budynek z zewnątrz nawiązuje do tradycyjnej, góralskiej estetyki. Przed wejściem wita mnie tabliczka na sztaludze z prośbą o zaczekanie na obsługę. Staję więc na chwilę i czekam na kelnera, który pojawia się po paru minutach i sprawnie prowadzi mnie do wolnego stolika.
WIDEOCzy w Zakopanem da się zjeść tanio i smacznie? Znaleźliśmy takie miejsce
Tania zupa w Szczawnicy
W karcie króluje klasyczna polska kuchnia przełamana regionalnymi akcentami. Lokal szczyci się swoją zupą dnia, która serwowana jest w wazie za jedyne 18 zł. Dowiaduję się od obsługi, że tego dnia serwowany jest kapuśniak. Do zamówionej zupy dołączam danie główne – harnasiowy placek z wołowiną i pieczarkami. Proszę kelnerkę o przygotowanie pół porcji i chwilę później okazuje się, że była to wyjątkowo słuszna decyzja.
Kelnerka błyskawicznie przynosi pojemną wazę i głęboki talerz. W środku skrywa się słuszna, uczciwa porcja gęstego kapuśniaku z ziemniakami i mięsną wkładką. Nabieram pierwszą chochlę, dolewam drugą, a zupa w wazie zdaje się wcale nie kończyć. Aż ciężko uwierzyć, że zapłacić za to trzeba zaledwie 18 zł. Jak na restauracyjne standardy w modnym kurorcie to już sama cena jest świetna, a gdy spojrzymy na wielkość porcji, robi się naprawdę ciekawie.
Zupa jest delikatnie kwaśna, przyjemnie zaciągnięta pomidorowym przecierem. Nie jest to typowa górska kwaśnica, ale też nikt nie udaje, że nią ma być. To po prostu pyszna, domowa zupa – prawdopodobnie ugotowana na miksie kiszonej i słodkiej kapusty, dokładnie taka, jaką pamiętam z domu. Co najważniejsze, na podniebieniu nie czuć tu żadnych proszków, sztucznych polepszaczy czy płynnych przypraw.
Porcje adekwatne do ceny
Pełnowymiarowy harnasiowy placek z wołowiną w karcie kosztuje 51 zł. Restauracja ma jednak wygodną opcję: zamawiając połowę porcji, płacimy 70 proc. ceny podstawowej, więc na moim rachunku za to danie widnieje kwota 35,70 zł. Okazuje się, że to i tak aż nadto.
Pod chrupiącym, dobrze usmażonym i grubym plackiem ziemniaczanym skrywa się solidna porcja miękkiej, szarpanej wołowiny z pieczarkami. Na wierzchu roztopiono lekko ser, a obok ułożono pokrojony w kostkę ogórek konserwowy i paski marynowanej papryki. Placek jest dobrze wypieczony, bez śladu surowego ciasta w środku. Gulasz wyszedł smaczny i mocno mięsny, choć osobiście pokusiłabym się o lekkie zmniejszenie ilości pieczarek na rzecz samego mięsa.
Za sycący, dwudaniowy obiad (którego i tak nie byłam w stanie zjeść do końca) oraz szklankę kompotu płacę łącznie 61,70 zł.
Jak na mocno turystyczną miejscowość i świetną lokalizację, cena jest atrakcyjna. W szczególności, gdy weźmiemy pod uwagę smak oraz gigantyczną wielkość serwowanych porcji. Jest dobrze, domowo i solidnie doprawione. Na te dania zdecydowanie warto wpaść, jeśli Restauracja Pod Siekierkami będzie wam po drodze.