Pierwszy pączek inaczej działa na organizm niż drugi. Mało kto zdaje sobie sprawę

Dla wielu osób pierwszy pączek to tylko rozgrzewka przed tym "właściwym" pączkiem. W tej krótkiej przerwie między nimi organizm ma tyle na głowie, że w ogóle nie podejrzewa, że lada moment pojawi się kolejny. Sprawdź, czym kończy się brak umiaru.

Najlepszy sposób na nadziewanie pączkówNajlepszy sposób na nadziewanie pączków
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Pierwszy pączek jest często na zachętę, więc wydaje się całkowicie niegroźny. To krótka, ale jakże przyjemna chwila, która łatwo wypada z pola rażenia rozsądku i "dobrego smaku". Organizm w tym czasie zaczyna jednak reagować już nie z takim entuzjazmem. Zanim pojawi się myśl o kolejnej sztuce, ciało uruchamia procesy związane z trawieniem oraz gospodarką cukrową.

Na tym etapie organizm nie wysyła jeszcze niestety jasnego komunikatu o sytości, mimo że działa już na pełnych obrotach. Po pierwszym pączku organizm zaczyna ustawiać dalszy przebieg jedzenia, czyli apetyt, tempo i skłonność do sięgnięcia po następnego.

Przepis na chrupiące faworki z indyka. Muszą znaleźć się w karnawałowym menu

Pierwszy kontakt z cukrem i tłuszczem

Pierwszy kontakt z pączkiem oznacza jednoczesne zetknięcie organizmu z dużą ilością cukru oraz tłuszczu w bardzo miękkiej i łatwej do zjedzenia formie. Już w jamie ustnej rozpoczyna się trawienie węglowodanów, a słodki smak wysyła do mózgu informację o tym, że pojawiło się bardzo łatwo dostępne źródło energii. W żołądku taka konsystencja nie wymaga długiego rozdrabniania ani intensywnej pracy, dlatego zawartość pokarmowa zaczyna przemieszczać się sprawnie do dalszych odcinków układu pokarmowego. Tłuszcz spowalnia opróżnianie żołądka, ale przy małej objętości pączka nie jest na najwyższym poziomie.

Skok glukozy i niemal natychmiastowa odpowiedź hormonalna

Po zjedzeniu pączka poziom glukozy we krwi zaczyna szybko rosnąć, jak na organizm jest to prędkość światła. Dzieje się tak dlatego, że cukry proste zawarte w cieście i nadzieniu są łatwo dostępne i szybko wchłaniane w jelitach. Organizm odbiera to jak nagły dopływ energii i reaguje praktycznie od razu wydzielaniem insuliny. Ten hormon ma za zadanie obniżyć stężenie glukozy we krwi oraz skierować ją do komórek.

W pierwszych minutach taka reakcja przekłada się na poprawę nastroju oraz chwilowy przypływ energii. W tym momencie odczucia są mocno rozbieżne, ponieważ u jednych zwiększa się czujność i pojawia rozsądek, a u innych chęć na słodką dokładkę. Jest to związane z tym, że to dopiero wczesny etap, w którym regulacja apetytu nie zdążyła się jeszcze ustabilizować.

Insulina i sytość ze sporym opóźnieniem

Po pierwszym pączku insulina zaczyna działać szybko, ale za to sytość już ze sporym opóźnieniem. Hormony odpowiadające za informację, że jedzenie już trwa i zapasy energii się uzupełniają, potrzebują więcej czasu, aby dotarły do mózgu. W tym momencie organizm skupia się głównie na uporządkowaniu poziomu glukozy we krwi, a nie na hamowaniu apetytu.

Niewielka objętość pączka dodatkowo utrudnia wysłanie jasnego komunikatu z przewodu pokarmowego. Jeśli żołądek nie jest mocno rozciągnięty to poczucie najedzenia jest słabe, dlatego surówki w obiedzie nazywa się "zapychaczem". Ta krótka luka, gdy energia już napłynęła, a sytość jeszcze nie, powoduje, że łatwo uznać to za głód.

Dlaczego apetyt często rośnie a nie maleje?

Po pierwszym pączku apetyt często rośnie zamiast słabnąć, ponieważ organizm dostaje szybkie doładowanie energetyczne. Wysoka ilość cukru podnosi poziom glukozy, a następnie uruchamia intensywną reakcję insulinową. W wielu przypadkach już po krótkim czasie odczuwa się delikatny spadek energii, który jest odbierany za potrzebę sięgnięcia po kolejną porcję.

Brak błonnika i mała objętość pączka nie rozciąga żołądka w stopniu wystarczającym do zahamowania apetytu. Jedzenie pączków "gigantów" również nie rozwiąże tego problemu. Mózg bardzo sprawnie odczuwa przyjemność i zastrzyk energii, ale nie otrzymuje wiadomości o treści "wystarczy", a taka sytuacja tylko napędza sięganie po kolejne pyszności.

Układ nerwowy i nagroda

Po pierwszym pączku układ nerwowy reaguje na połączenie słodkiego smaku oraz tłuszczu również bardzo szybko. Mózg zalicza taką kombinację składników do kategorii wysokiej wartości energetycznej i przyjemności, dlatego aktywują się przez to obszary związane z nagrodą. W tym procesie uczestniczy dopamina, czyli neuroprzekaźnik odpowiadający za odczuwanie przyjemności i motywację do powtarzania danego zachowania.

Organizm po słodkim rejestruje przyjemność i energię, nawet jeśli zadowolenie z najedzenia się nie pojawiło. Taki zapis w układzie nerwowym wzmacnia skupienie na jedzeniu i utrudnia przez to poprzestanie na jednej porcji. Reakcja ta nie wynika z braku kontroli, lecz z biologicznego mechanizmu, który zachęca do sięgania po łatwo dostępną energię.

Moment, w którym decyzja przestaje wychodzić tylko z głowy

Po kilkunastu minutach od zjedzenia pierwszego pączka decyzja o kolejnym przestaje dotyczyć wyłącznie świadomego wyboru. W organizmie działają już hormony, zachodzą zmiany poziomu glukozy oraz trwają reakcje układu nerwowego, które wpływają na odczuwanie apetytu. Mózg dostaje informację o dostępnej energii i przyjemności, ale w dalszym ciągu nie wyczuł pełnego nasycenia.

W takim stanie łatwo odebrać wewnętrzny impuls jak głód, mimo że potrzeby energetyczne zostały częściowo pokryte. To chwila, w której reakcje organizmu zaczynają dominować nad świadomym rozważaniem. Decyzja o sięgnięciu po kolejnego pączka częściej wynika z reakcji ciała, a nie z chłodnej analizy, więc warto o tym pamiętać.

Dlaczego drugi pączek to inna sytuacja niż pierwszy?

Drugi pączek dla organizmu to już zupełnie co innego, mimo że to ten sam produkt. Po pierwszym porcja energii została już dostarczona, a poziom glukozy we krwi jest podwyższony lub właśnie zaczyna się stabilizować pod wpływem insuliny. Jeden klasyczny pączek to najczęściej 300-350 kalorii, które pochodzą przede wszystkim z cukru i tłuszczu.

Ilość błonnika i białka w tym produkcie jest niewielka. Sięgając po kolejnego, dokładamy następną porcję energii w momencie, gdy organizm nie zdążył jeszcze uporać się z pierwszym. Układ trawienny oraz hormonalny pracuje już intensywnie, a dodatkowa porcja mocno zwiększa obciążenie metaboliczne. Drugi pączek rzadko daje taką samą przyjemność jak pierwszy, natomiast częściej nasila uczucie ciężkości i senność w kolejnych godzinach.

Jak zmniejszyć chęć na kolejnego pączka?

Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie prowadzą do kolejnego pączka, trzeba zawsze podążać swoimi ścieżkami. Gorzej tylko, jeśli również prowadzą do kolejnego pączka. Aby po zjedzeniu pączka nie pojawiły się w głowie myśli o kolejnym, pomocne jest wprowadzenie odciągaczy, które dodatkowo wzmocnią sytość i spowolnią tempo jedzenia.

Wypicie szklanki wody lub ciepłej herbaty bez dodatków zwiększy objętość treści w żołądku i ułatwi pojawienie się odczucia najedzenia. Dobrze działa także połączenie pączka z niewielką porcją białka lub błonnika, na przykład jogurtem typu skyr albo garścią orzechów, ponieważ taki dodatek ustabilizuje glukozę. Dodatkowo kilka minut przerwy między zjedzeniem a decyzją o kolejnej sztuce daje organizmowi czas na uruchomienie sygnałów hormonalnych. Często już to wystarcza, aby apetyt osłabł bez poczucia restrykcji i niezadowolenia.

Źródło artykułu: NaukaJedzenia.pl
Wybrane dla Ciebie
Którą wodę najlepiej kupić w Biedronce? Dietetyk wskazał konkretne marki
Którą wodę najlepiej kupić w Biedronce? Dietetyk wskazał konkretne marki
Frytki z posypką paprykową. Z tego przepisu wychodzą lepsze niż z McDonald's
Frytki z posypką paprykową. Z tego przepisu wychodzą lepsze niż z McDonald's
Pojawiły się pierwsze polskie szparagi. Cena przyprawia o zawrót głowy
Pojawiły się pierwsze polskie szparagi. Cena przyprawia o zawrót głowy
Zrób na niedzielę kotlety po dziekańsku. Nawet dzieci zjedzą po dwie sztuki, bo rozpływają się w ustach
Zrób na niedzielę kotlety po dziekańsku. Nawet dzieci zjedzą po dwie sztuki, bo rozpływają się w ustach
To proste ciasto jogurtowe wychodzi każdemu. Jest tak pyszne, że znika do ostatniego okruszka
To proste ciasto jogurtowe wychodzi każdemu. Jest tak pyszne, że znika do ostatniego okruszka
Ścieram na tarce i zalewam kremowym sosikiem. Po chwili mam chrupiącą surówkę do obiadu
Ścieram na tarce i zalewam kremowym sosikiem. Po chwili mam chrupiącą surówkę do obiadu
Usmażyłam pieczarki po diabelsku. Ciotka spróbowała i zjadła cały półmisek
Usmażyłam pieczarki po diabelsku. Ciotka spróbowała i zjadła cały półmisek
Wiele osób trzyma mleko w lodówce, ale w złym miejscu. Przez to szybciej kwaśnieje
Wiele osób trzyma mleko w lodówce, ale w złym miejscu. Przez to szybciej kwaśnieje
Szybka i sycąca zupa z PRL. Dzieciaki wolą taki dodatek od makaronu
Szybka i sycąca zupa z PRL. Dzieciaki wolą taki dodatek od makaronu
Wymieszaj z jogurtem i wrzuć na sitko. Taki ziołowy serek na kanapki jest o wiele zdrowszy
Wymieszaj z jogurtem i wrzuć na sitko. Taki ziołowy serek na kanapki jest o wiele zdrowszy
Ten rosół gotuję już w sobotę. Wychodzi klarowny i tak pyszny, że wszyscy przebierają nogami
Ten rosół gotuję już w sobotę. Wychodzi klarowny i tak pyszny, że wszyscy przebierają nogami
Zapomnij o nudnych kopytkach. Ewa Wachowicz zdradziła nam przepis, który odmieni twój obiad
Zapomnij o nudnych kopytkach. Ewa Wachowicz zdradziła nam przepis, który odmieni twój obiad
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀